Site icon KVLT

Paradise Lost – „Ascension” (2025)

Są zespoły na tym świecie, które istnieją już dziesiątki lat i regularnie wydają płyty. Na nowy album czekamy z wypiekami na twarzy, choć zdajemy sobie sprawę, że może być różnie. Przynajmniej ja tak mam w przypadku Paradise Lost. Brytyjczycy zaskakiwali mnie już pozytywnie, ale krytycznie też podchodzę do ich muzyki. Jednak ciekawość i wspomnienia są silniejsze i wciąż czekam na nowe płyty zespołu z Halifax. Tak też było i tym razem, chociaż zapowiedź Ascension w postaci singla Silence Like the Grave wydawała mi się porażką tego roku. Całe jednak szczęście całość brzmi o piekło lepiej, niż wyrwany z kontekstu fragment.

Paradise Lost, zespół, który od dekad kształtuje scenę metalową, z pewnością z dumą, ale też z pewną dozą sceptycyzmu prezentuje swój najnowszy album Ascension. To dzieło to poniekąd powrót do korzeni, nawiązujący do najlepszych momentów ich twórczości i przywołujący wspomnienia z początku lat 90. I jestem pewien, że fani Gothic właśnie tego oczekują po Paradise Lost. Z drugiej strony wielbiciele Draconnian Times też nie powinni czuć zawodu.

10 utworów przemierza bogactwo brzmień w arsenale zespołu, od pełnego heavy metalu po podniebną melodię, a jednocześnie zachowuje melancholię w tonacji molowej, której nie sposób się oprzeć. Czy Paradise Lost mogą być jeszcze bardziej nieszczęśliwi w swojej muzyce? Na pewno tego oczekują dotychczasowi fani. Patrząc choćby na tytuł siedemnastego w karierze zespołu albumu oraz teksty na nim zawarte, jasno widać, że pozostaje on mistrzem w swojej dziedzinie dostarczania takich wrażeń.

W tej nowej produkcji czuć echa dawnych sukcesów, które przyciągnęły do niego legiony fanów. W utworach przeplatają się elementy doom metalu, gotyckiego klimatu oraz melancholijne melodie, które stały się znakiem rozpoznawczym Paradise Lost.

Jak powiedział Nick Holmes w jednym z wywiadów, tytuł albumu zaczerpnięty jest z wiary w dążenie do lepszego miejsca, z fikcji, z Ziemi do nieba, i z wszystkich związanych z tym wymagań. W prawdziwym życiu ludzie często dążą do lepszego miejsca, starają się być lepszymi ludźmi, nie zważając na fakt, że jedyną nagrodą jest śmierć. I trudno nie zgodzić się z frontmanem. Teksty aż puchną od żalu, straty, melancholii i smutku.

Ascension nie zawodzi pod względem wokalnym. Nick Holmes ponownie udowadnia swoją wszechstronność, łącząc potężne growle z charakterystycznym, głębokim wokalem, który doskonale oddaje emocje zawarte w tekstach. Jego głos nadaje każdemu utworowi unikalny charakter, a intensywność wykonania potrafi poruszyć nawet najbardziej wymagających słuchaczy.

Podobnie jak sama muzyka. Utwór otwierający album, Serpent on The Cross, zaczyna się od wspaniałego, mrocznego riffu, by w połowie przejść w grzmiący, klasyczny metal, napędzany przez bas i piekielny riff. W Silence Like The Grave Nick śpiewa „o bezsensie wojny, zdobywaniu punktów dla dobra ludzkości” na tle perfekcyjnie rozkwitającego gotyckiego metalu.

Z kolei Tyrant’s Serenade pokazuje wrodzone umiejętności zespołu w przekształcaniu prostoty w coś potężnego, zwieńczonego charakterystycznymi, przejmującymi solówkami gitarowymi Gregora, podczas gdy Lay A Wreath Upon The World zaczyna się jako cicha elegia, która stopniowo nabiera smutnego punktu kulminacyjnego, a zamykający utwór The Precipice prowadzi od partii fortepianu do majestatycznego zakończenia.

Ascension jest nie tylko muzyczną podróżą w czasie, ale także powrotem do korzeni zespołu. Paradise Lost przypomina fanom, dlaczego zakochali się w ich muzyce ponad trzy dekady temu. Album łączy w sobie klasyczne brzmienia z nowoczesnym wykończeniem, tworząc dzieło, które jest zarówno hołdem dla przeszłości, jak i krokiem naprzód.

Paradise Lost to weterani metalowego świata. Ich zdolność do adaptacji i eksperymentowania z różnymi stylami muzycznymi przy jednoczesnym zachowaniu unikalnego brzmienia jest godna podziwu. Ascension jest dowodem na to, że zespół nieustannie się rozwija, a ich muzyka wciąż potrafi zaskakiwać i inspirować.

Ocena 9/10

Paradise Lost na Facebook

 

Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
Exit mobile version