Działalność artystki kryjącej się pod pseudonimem Patti Yang (bądź wymiennie Pati Yang) odkryłem przez radiową Trójkę, której do pewnego momentu słuchałem namiętnie. Patti puszczano chętnie, a mi jej lekko nostalgiczne kawałki jak najbardziej trafiły w gusta. Być może, gdyby artystce zależało na poważniejszym rozgłosie, mogłaby w tym momencie być gdzieś na pozycji Meli Koteluk. Patrycja Hilton zdecydowała się na drogę bardziej wyboistą, a należy przyznać, że kompozycje z poprzedniego albumu Wires and Sparks miały pełne predyspozycje, by stać się hitami.
Szperając na temat kontekstu wydawnictwa, dowiedzieć się można, że przy okazji War On Love (wydanej przez Requiem Records) wokalistka postanowiła uciec od cywilizacji, wyjechała na pustynię Mojave w Kalifornii i tam poświęciła się studiom medycyny starożytnej i ezoteryce. Równocześnie rozpoczęła prace nad albumem wspólnie z muzykami takimi jak choćby Chris Mackin (Primal Scream), Jagz Konner (Manic Street Preachers, Primal Scream) czy Nicolas Vernhes (Deerhunter, War On Drugs). Patti stworzyła album jeszcze bardziej zadumany i uduchowiony niż wcześniej. Nadal słychać nawiązania (może) do Florence and the Machine, ale znaczna większość materiału jest stonowana i utrzymana w powolnym tempie. Wraz ze zmianą klimatu kompozycji zmianie uległo także brzmienie, które stało się znacznie bardziej organiczne. Elektronika stała się dodatkiem do żywych instrumentów, dzięki czemu materiał jest bardziej oniryczny.
Jako fan chorego klimatu trip hopu bardzo doceniam wpływy tej sceny, jakie zostały przemycone na album. Słychać tu miłość do Portishead i ciągotki do piosenkowych utworów Massive Attack. Bardzo także odpowiada mi kompozycja Jerusalem, która mogłaby stać się tak potężnym hitem jak single Lany del Ray. Refren brzmiący „Let’s Get Drunk On Yesterday’s News, Let’s Get High On the Hidden Truth” ma coś z klimatu królowej popowej depresji.
Siedzi mi także równie mocno utwór Bright Lights, który mógłbym określić mianem dream rocka, gdzie głos Patti jest delikatny i zwiewny niczym firanki falujące na letnim wietrze przy otwartym oknie. Pięknie również album zamyka rozmarzony Grace Me, z delikatną, classic rockową solówką gitarową.
Jeżeli macie ochotę na odpoczęcie od hałasu gitar i ogólnie chaosu codzienności, to polecam War On Love z czystym sumieniem. Materiał ten nie ma nic wspólnego ze sceną metalową, którą normalnie wspieramy jako Kvlt, ale powszechnie wiadomo, iż my, metalowcy, daleko wybiegamy naszymi preferencjami muzycznymi poza jeden gatunek. U mnie trip hop szedł zawsze na równi z ciężkimi brzmieniami, a w momencie, gdy tuzy tego gatunku milczą, można poszerzyć swoje horyzonty z pomocą Patti Yang i jej czarującego głosu.
Ocena: 7/10
Patti Yang Group na Facebook’u.
- Total Annihilation – „Mountains of Madness” (2026) - 25 lutego 2026
- Casket – „In the Long Run We Are All Dead” (2026) - 25 lutego 2026
- Final Gasp – „New Day Symptoms” (2026) - 24 lutego 2026

