Site icon KVLT

Põhjast – „Downfall” (2020)

Gdyby prowadzić rankingi płyt z najlepszą oprawą graficzną, ostatni album Põhjast miałby olbrzymie szanse na znalezienie się w zeszłorocznej topce. Cudowny art The Souls of Acheron autorstwa węgierskiego malarza Adolfa Hirémy-Hirschlego z 1898 roku, zdobiący front Downfall, to z pewnością jedna z najbardziej klimatycznych okładek, jakie widziałem w ostatnim czasie.

Jednak to nie doznania wizualne, a dźwiękowe są w ocenie muzyki najistotniejsze, a z tymi – w przypadku Downfall już tak idealnie nie jest.

Nie, żeby była to zła płyta. Co to, to nie. Sporo na albumie ciekawych, klimatycznych momentów, żywych i pełnokrwistych partii gitarowych, czy interesujących i chwytliwych melodii. Kompozycje słuchane osobno potrafią przynieść sporo frajdy i satysfakcji, problem jednak w tym, że zebrane w całość wydają się być pozbawione wspólnej myśli i elementu, który stanowiłby ich spoiwo. Przy odsłuchu ma się wrażenie, że muzycy Põhjast starali się złapać zbyt dużo ptactwa za ogon, przez co utracili z oczu spójny horyzont. Mnogość inspiracji (od pagan/folk metalu w stylu Primordial i viking Bathory, przez progresywny i atmosferyczny black spod znaku Enslaved i Borknagar, po gotyk podpatrzony od środkowego Paradise Lost) powoduje stylistyczny rozjazd, który dość mocno odbiór Downfall zakłóca.

By nie być jednak w stosunku do zespołu skrajnie niesprawiedliwym, wskażę trzy numery (Ophelia, The Abbey in the Oakwood i The Course of Empire (Destruction) [halo, czy to pan Nick Holmes?]), które odsłuchać z tego krążka na pewno warto.

Reszta fakultatywnie.

Ocena: 6/10

Exit mobile version