Primitive Man bardzo często określany jest jako najcięższy zespół na świecie, najbardziej ekstremalny. Ciężko powiedzieć, co jest granicą muzycznej brutalności, jedni powiedzą, że dużo blastów, inni, że dzikość i podkręcona do maksimum technika. Prymitywny Człowiek jest ekstremalny w swym skrajnie zdołowanym przekazie, ciężarnej melancholii i bezkompromisowym podejściu do pisania utworów. Po kilku silnie eksperymentalnych materiałach na swym nowym dziele zatytułowanym Observance zespół robi mały krok do tyłu, w stronę tego, do czego nas przyzwyczaił na początku kariery. Album wydany został 31 października przez amerykańską Relapse Records.
Observance to godzina dołu, depresyjnego niszczenia niskimi dźwiękami i psychodelią. Nie jest to przyjazna muzyka, nie ma tu nic z chwytliwości, oczywistych melodii czy choćby małego procentu zagrywki pod przypodobanie się publice. To jest muzyka stworzona przez zwyroli dla zwyroli, od maniaków dla maniaków, bez zaproszenia dla „przypadkowych przechodniów”. Nie słucha się tego łatwo, nie korci słuchacza do nucenia i wystukiwania rytmu nogą. Cios dołem ma nas wgnieść w glebę, a negatywne emocje mają nas zdołować do granic naszych możliwości. Główną mocą nowego dzieła Primitive Man jest właśnie brak pozytywnych uczuć i nadziei, który odbiorca ma przeżywać razem z muzykami, mamy to doświadczać i oddać się im w pełni. Światło w nas musi skapitulować, a ciemność zalać całe nasze jestestwo i lepiej poddać się temu bez oporu, bo inaczej Observance wedrze się w nas siłą, orając wszystkie jasne aspekty naszej osobowości. Jest to monolit brzmieniowy i emocjonalny, walec narządu słuchu i pozytywnych uczuć.
Brutalna siła tego depresyjnego dzieła wyrażana jest głównie w majestatycznych zwolnieniach, zdołowanym strojeniu i zwierzęcych rykach. Gdy zespół okazjonalnie przyśpiesza, nie ma co się łudzić i mieć nadziei na promień słońca przebijający się przez chmury. Tutaj szybko nie znaczy pozytywnie – odbiór tych partii pozostaje nadal skrajne mroczny. Observance nie bierze jeńców, nie słyszy naszego wołania o pomoc, ten album karmi się cierpieniem i rośnie dzięki niemu w siłę. Ludzi o słabych nerwach pogrzebie, a jednostki uwielbiające taplać się w negatywie będą ten krążek czcić. Album równie niebezpieczny, co mogący wzbudzać zachwyt.
Ocena: 8/10
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2026, doom, metal, Primitive Man - Observance, recenzja, Relapse Records, review, Sludge.






