Moda na occult/psychedelic rock trwa w najlepsze czego dowodem jest niebywały wzrost projektów, które raz po raz prześcigają się w przeróżnych kwestiach. Począwszy od przygotowania jak najbardziej klimatycznej i pełnej symboliki okładki przez uzyskanie do bólu surowego brzmienia, a skończywszy na wyrobieniu wokół siebie otoczki na maksa zagubionych w dzisiejszej rzeczywistości potomków lat ’70. Jednym wychodzi to naprawdę bardzo dobrze, innym po prostu nieźle, a Ci ostatni prawdopodobnie nie wiedzą o co im chodzi. Z kolei włoski Psychedelic Witchcraft jest gdzieś jakby zupełnie z boku i tak naprawdę czerpie inspiracje ze wszystkich tych grup.
Na wstępie umówmy się, ten materiał nie jest zły. The Vision z pewnością zadowoli zapaleńców grzybobrania i suszu w towarzystwie jazgotu gitary elektrycznej i z ery legendarnego Woodstocku w roku 1969. Muzyka idealnie wpisuje się w kanwy grania – są mocne przestery, delikatnie wodzący i zarazem zdecydowany wokal oraz te rasowo bluesowe zagrywki. Po prostu jest wszystko. Wszystko i nic, bo za cholerę nie wiem gdzie jest Psychedelic Witchcraft. Kolejne utwory są jakby żywcem wyjęte z poradnika „jak grać vitnage rock ?”. Brak tutaj jakiejkolwiek innowacji, prób pociągnięcia niektórych motywów o krok dalej. Czyżby muzycy mieli tak mało wiary we własne umiejętności, że boją się ryzykować? Być może, ale myślę że taki „ostrożny debiut” nijak się ma do werwy drzemiącej w wielu młodych muzykach którzy chcą pochwalić się swoim materiałem. Cóż, to też jakieś wyjście ale w przypadku naprawdę mocnej sceny czego dowodami mogą być Uncle Acid and the Deadbeats, Kadavar bądź Lucifer, ciężko będzie utkwić w pamięci słuchaczy na dłużej. Oczywiście są naprawdę dobre momenty (jak zamieszczony poniżej Magic Hour Blues), ale większość z nich jest ubrana w tak znane schematy. Niekiedy wręcz zastanawiam się, czy rzeczywiście mi się to podoba czy moja sympatia wynika z tego iż kojarzę dany fragment z innego, lepszego utworu.
Wydaje mi się, że w całej tej pogoni za oldschoolem i powrotem do źródła gdzieś wyparowała podstawowa idea czyli ciekawość. The Vision to bardzo zgrabnie postawiony pierwszy krok przez włoskich psychodelików, w kierunku miłośników Jefferson Airplane, Blues Pills bądź bardziej stonerowej wersji Joan Jett. Problem w tym, że brakuje mi na tej płycie eksperymentów, improwizacji. Nowości w starości ! Tak naprawdę po tej płycie jedynie wiem, że Psychedelic Witchcraft potrafi zagrać dobrą muzykę bez własnego charakteru. Gdzieś w internecie spotkałem się z opinią „Great sound for Midnight Party„. To właśnie chyba kategoria do której należy zaliczyć Włochów. Dlatego sześć, a może aż sześć (i po trzykroć: sześć!).
Ocena: 6/10
- Już niedługo WOLVENNEST wystąpi w Krakowie - 6 października 2025
- METAL KOMMANDO FEST VIII: znamy datę i pierwsze zespoły - 18 lipca 2025
- Blood Incantation – Kraków (28.04.2025) - 7 maja 2025
Tagi: 2016, debiut, debiutancki album, debut, debut album, hardrock, occult rock, oldschool, psychedelic rock, Psychedelic Witchcraft, Soulseller Records, stoner rock, vintage.






