Site icon KVLT

Repuked – „Club Squirting Blood” (2024)

Przy okazji premiery swojego czwartego albumu zbereźnicy z Repuked postanowili założyć stowarzyszenie i nazwać go Klubem Tryskania Krwią, uroczo i milutko. Czy można było się po nich spodziewać czegoś mniej słodkiego? Nie sądzę. Szwedzi już chyba przyzwyczaili wszystkich do swego złego gustu i niepoprawnego humoru, a z kolejną produkcją podnoszą poprzeczkę w każdym możliwym aspekcie. Jedenaście wytrysków, które niektórzy nazwaliby „kompozycjami” zostało wydane w końcówce listopada 2024 roku przez Soulseller Records ku uciesze wszystkich oblechów i dewiantów.

Repuked to nie muzyczka dla normalsów, to nie piosnki z ładnymi melodyjkami i super pitoleniem w solóweczkach. Nie jest to również klub miłośników wypolerowanego do porzygu brzmienia. W tym klubie się gra brudny, zasyfiony, oblany krwią i osoczami death metal. Czwórka zwyroli dała się już poznać swym skrzywionym podejściem do tematu, ale przyznam, że nie spodziewałem się po nich aż tak perfekcyjnie wyciśniętych fekaliów, które może i mają sprawiać wrażenie niechlujnych, ale w rzeczywistości składają się z idealnie przetrawionych składników mających narobić możliwie dużo smrodu.

Zacznijmy od brzmienia, które w moim uznaniu jest mordercze i robi perfekcyjną burzę w nocniku. Strzały atakują narząd słuchu niczym niekontrolowany atak bąków po babcinym bigosie zapitym wodą z kranu. Moc ich rażenia sięga szeroko i nie da się za szybko przewietrzyć. Skutecznie hamują zjawisko dyfuzji w powietrzu i nie wyprodukowano jeszcze takiego odświeżacza, który by sobie z nimi poradził. Broczący w brudzie dwunastnicy Nico Elgstrand (Entombed, Murder Squad) wie, jak ustawić ten rodzaj gastrycznych erupcji i wycisnął z nich maksa. Jest gęsto, z siłą i hałaśliwie. Słychać, że włożono tu wiele pracy, efekt końcowy będzie ciężko w przyszłości przebić. Muzycznie Repuked trzyma obraną ścieżkę, ale wymiksował swe wymioty optymalnie, a ich rażenie nigdy wcześniej nie było tak szerokie. Brutale bardzo dobrze lawirują pomiędzy wulgarnym stylem Autopsy i siłą old schoolowego, szwedzkiego death metalu. Pamiętają, skąd pochodzą i manifestują to w charkocie gitar oraz silnie przesterowanego basu. Perkusja atakuje naturalnością i nadaje dynamiki. Zapewne dałoby się zrobić tu coś lepiej, ale jeżeli mam być szczery, nie widzę tu słabych punktów. Jedyne, nad czym ubolewam, to brak tekstów we wkładce płyty, bo tytuły takie jak Into the Anal Abyss, Crotch Rot czy Rebel of Vomit brzmią bardziej niż obiecująco i z chęcią bym się zagłębił w te głębiny śmierdzącej poezji.

Club Squirting Blood zaskoczył. Nie spodziewałem się, że można pchnąć na pozór niechlujny styl tak wysoko. Od teraz Repuked jest dla mnie niekoronowanym królem wymiotu, cesarzem smrodu i panem na bagnie odchodów. Z nową biegunką weszli na poziom fekalnego mainstreamu, co mam nadzieję, przełoży się na większą popularność wśród maniaków wulgarnej sztuki. Jak dla mnie petarda.

Ocena: 9/10

Repuked na Facebook’u.

Exit mobile version