Site icon KVLT

Repuked – „Dawn of Reintoxication” (2020)

Kolejny bezlitosny cios od Soulseller Records wpadł w me ręce! Trzeci, oczekiwany od siedmiu lat, pełen krążek Repuked stał się faktem 20 października roku zeszłego. W zalewie nowości gdzieś mi się zawieruszył, aczkolwiek lepiej odkryć coś późno niż wcale, tym bardziej że muzyki na Dawn of Reintoxication bardzo dobrze się słucha w wiosennych klimatach.

Jak wypada szwedzkim kapelom, tak i Repuked na nowym krążku brzmi bardzo „szwedzko”. Drapiący bas i gitary jadą niemiłosiernie w starym stylu, przez co nie jeden w pośpiechu mógłby przykleić im łatkę ze swedish death metalem. Nie tak szybko proszę! Muzycy Repuked i owszem nie wstydzą się swego pochodzenia, ale ich kompozycje mieszają bardzo dużo wpływów z okolic death metalu, z nalotem gore/grind. Zatem słuchając nowej płyty, otrzymujemy bardzo zgrabny, ciężki, ale też przepełniony groovem atak, który naprawdę ciężko jest jednoznacznie zaklasyfikować. Nie są to żadne łamańce czy skoki po gatunkach. Styl zespołu po prostu bardzo naturalnie wykorzystuje wpływy kilku odnóg brutalnego grania i tworzy własną jakość. Dorzućcie do tego miszmaszu trzy agresywne, zwierzęce wokale, a będziecie mieli mały posmak tego, co się znajduje na płycie. Muzycy oczywiście nadal hołdują zespołowi Autopsy, wiele partii jeszcze nawiązuje do obleśnych hymnów załogi Chrisa Reiferta, a że jest to zespół w Polsce uwielbiany, śmiem sądzić, iż Repuked także mógłby trafić u nas na podatny grunt.
Ważne jest natomiast to, iż band posiada swój styl i w mojej ocenie wyróżnia się z grona wielbicieli gore death metalu i co dla mnie najważniejsze – utrzymuje odpowiednią dynamikę kompozycji. Album leci do przodu na łeb na szyję i czterdzieści osiem minut, które w innym przypadku zabiłoby monotonią, tu w ogóle nie nudzi i nie mam problemu z wracaniem do tego tytułu.

Ilość „przebojów” na płycie jest znaczna z racji ich nośności i wspomnianego groove. Ja stawiam na… każdy. Poziom kompozycji jest wyrównany i szczerze mówiąc, ciężko wypchnąć jakieś na czołówkę. Można by je ewentualnie podzielić na bardziej „szwedzkie” lub bardziej autopsy’owe i w zależności od nastroju dobierać faworytów. Tak czy siak, najważniejsza jest sama moc muzyki, a nie jej gatunek.

Ocena: 7,5/10

Repuked na Facebook’u.

Exit mobile version