Duńczycy swój sludge metal mają. Proste. I to sludge nie byle jaki, bo z górnej półki. W tym stwierdzeniu stoi na przykład zespół Rift Giant ze swoim tegorocznym wydawnictwem zatytułowanym Cataclysm.
Duet jest mało znany, a szkoda, bo do zaoferowania Panowie mają kawał bardzo dobrego grania. Większość ich drugiego albumu to skrojone pod kątem klubowego szaleństwa w młynie bomby, wśród których zdecydowanie brylują rewelacyjny Hubris, zagrzewające do walki Slaves, She Made Us czy wściekły To Three, bezproblemowo przelewający agresję na słuchacza. Oprócz tego na Cataclysm znajdziecie jeszcze kilka solidnych i bujających klasycznych sludge’owych wałków – Into the Rift, Blocks Out the Sun i tytułowy Cataclysm, oraz utwory z nieco bardziej stonerowym zabarwieniem –Rift Giant, Queen Witch.
Nie wiem ile utworów powstało podczas sesji nagraniowych albumu, ale Panowie Matthew Pither oraz Thomas Ramkilde nie popełnili błędu przy ich selekcji. Na Cataclysm składają się wyłącznie udane kawałki, riffom nie można odmówić wciągającego groove’u i bezkompromisowej agresji. Nie przeszkadza nawet długość kompozycji, które choć do najzgrabniejszych nie należą, to ani przez chwilę nie nużą. Podkreślić należy też równy poziom tych ośmiu numerów, brak tu czegoś, co wyraźnie odstaje od reszty. W zasadzie jedyną kwestią, która może budzić mieszane uczucia jest wokal – zachrypnięty do tego stopnia, że nawet określiłbym go słowem „chory”, nie wiem na ile to zamierzony efekt.
Słowem podsumowania, jestem z drugiego dużego albumu Rift Giant bardzo zadowolony. Dobrego sludge’u nigdy za wiele. Zamierzam katować Cataclysm w odtwarzaczu oraz nadrobię Avalanche, ich długogrający debiut. Fani gatunku zdecydowanie powinni ten zespół sprawdzić.
Ocena: 9/10
Rift Giant na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026

