Ależ ten czas płynie! Biorąc się za tekst do recenzji debiutanckiej płyty Sars byłem pewien, że to pozycja z tego roku, a okazuje się, że miał premierę w grudniu 2024. Pamiętam single w sieci i newsy o premierze, ale i tak jestem zaskoczony czasem, jaki od tego minął.
Album nosi tytuł Synthetic Domination i został nagrany i wydany nakładem zespołu. Za grafiki odpowiada macjana.com (niestety nie byłem w stanie sprawdzić więcej szczegółów, bo taka strona obecnie nie istnieje).
Zacznijmy od brzmienia. Band zabrał się samodzielnie za nagrania, miksy i mastering. Jak to wyszło? Ano na tyle dobrze, że jak się nie wie, iż kręcone było w domowych warunkach to się tego nie wyłapie. Matex brzmi nowocześnie i „syntetycznie”, co idealnie współgra z kierunkiem muzycznym zespołu. Jest nowomodnie, duszno, ciężko i bez większych ograniczeń. Wszędzie można wyczytać, jakoby Sars grał groove metal, co mnie z automatu odrzuca, bo w dzisiejszych czasach często jest to określenie przyklejane zespołom, które sobie nie radzą z rzemiosłem i grają „co-nam-wychodzi metal”. Rzeszowscy muzycy na debiucie grają nie co-im-wychodzi, tylko to, co chcą, i to zawodowo. Fakt, ciężko tę sztukę gdzieś przykleić z czystym sumieniem, sporo się tu dzieje, ale nie jest to groove typu Soulfly czy Ektomorf. Jest tu zdecydowanie więcej metalu, klasycznego riffowania i częstych wycieczek w kierunku chłosty blastami, a głównym składnikiem są ciężkie łamańce, które by można określić jako okołodjentowe. Do tego pojawiające się solówki są utrzymane w stylistyce zbliżonej do Meshuggah, co się chwali i co dodaje całości schizofrenicznej jazdy. Nad całością dominuje bardzo brutalny krzyk Dyvana, którego znam bardzo dobrze z grindowego bulgotu w Epitome. Tutaj, pomimo że brzmi brutalnie i wręcz burnesowo (Cannibal Corpse) i tak słychać, że starał się krzyczeć nieco mniej zwierzęco niż to robi w Epitome. Jego wokale to element, który na początku sprawiał mi problem, bo gdzieś w tyle głowy słyszałem krzyki nieco mniej growlowane, ale z czasem okazało się, że dobrze się przegryzają, a często pojawiające się szaleńcze screamy wręcz niszczą.
Postęp, jaki się dokonał pomiędzy Epką Through Reality (2019) a debiutanckim longiem, jest ogromny. Jeżeli zespół będzie się tak rozwijał, to będziemy mieli do czynienia z poważnym potworem na rodzimej scenie. Synthetic Domination to naprawdę album godny, pokazujący, że Polska nie tylko black i death metalem stoi i potrafi w inne gatunki. Jedyną radą, jaką mogę im dać na przyszłość, jest rozwój w kierunku większej odróżnialności utworów względem siebie, bo uderzenie i umiejętności już są pro, ale przydałoby się trochę tematów wybijających się ponad poziom i pozostających w głowie na dłużej. Na dziś stwierdzam, że Sars nagrał krążek bardziej niż poprawny.
Ocena: 7.5/10
- Final Gasp – „New Day Symptoms” (2026) - 24 lutego 2026
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026

