Chyba nie ma takiej osoby, która by nie słyszała o Scorpions. Niektórzy znają tylko Wind of Change, inni jeszcze Rock You Like a Hurricane, ale jest też wielu, którzy są fanami zespołu. Przyznaję, że trochę mnie zatkało, gdy przeczytałem, iż nowa kompilacja From the First Sting wydana została z okazji 60-lecia istnienia niemieckich weteranów. Jarzycie? 60 pieprzonych lat na scenie. Oczywiście dobrze sobie zdaję sprawę, że kapela od długiego czasu co roku gra „ostatnią” trasę, ale i tak wynik ten jest przepotężny. Wydawnictwo to ujrzało światło dnia 17 października roku zeszłego za sprawą speców od wznowień i wydań gatunku Deluxe, czyli BMG.
Składanka wydana została w kilku formatach, 2xLP, 2xCD, 2CD bookpack, 2LP Deluxe, oraz 1CD na rynek Ameryki Północnej i Południowej. Do napisania swojej recenzji i sklejenia skromnego unboxingu otrzymałem regularne wydanie zawierające dwie czarne płyty winylowe. Płyty zostały zapakowane w solidny, sztywny gatefold, z którego każdy kupujący powinien być zadowolony. W porównaniu do najzwyklejszych kopert ten wypada świetnie, zapewniając możliwie długie eksploatowanie bez przesadnych zniszczeń, złamań i naderwań kartonu. Tu jak zwykle BMG zaproponował wysoką jakość. Pewny byłem też, że brzmienie płyt będzie świetne. Nie zawiodłem się. Utwory pomimo swej leciwości brzmią mocno, „ważą” ile trzeba i utrzymują staroszkolny klimat. Zawsze powtarzam, że kompozycje stare, nagrywane na analogach są idealne na odsłuch z płyt gramofonowych i to jest kolejny przykład, bo fanem Scorpions nigdy nie byłem, a słucham From the First Sting bez większego problemu. No, przynajmniej pierwszych trzech stron placków, bo na czwartej mieszczą się nowsze rzeczy, a takiego grania nie kupuję, ale po kolei.
Zacznijmy od zwrócenia uwagi, jak trudnym zadaniem musiało być zamknięcie długiej kariery zespołu na dwóch dyskach. Scorpions nagrało dwadzieścia albumów, więc nawet żeby wrzucić po jednym z każdego, potrzebujemy miejsca na te dwadzieścia songów. Nie wiem, jakim kluczem kierowali się wybierający tracklistę, ale chyba postawili na bardziej „przyjacielskie” utwory. Pierwszy odsłuch był dla mnie bardzo ciężki, wynudziłem się. Przebojowe kawałki zespołu w zestawieniu okazują się dosyć monotonne, bo są utrzymane w praktycznie jednym metrum i bardzo mi to przeszkadzało. Znawcą dyskografii nie jestem, ale znam choćby Virgin Killer (1976) i jest tam kilka niegrzecznych rockowych zrywów, które by mogły ożywić nową kompilację. A to tylko przykład z jednej płyty. Kariera zespołu od wczesnych lat 90. jest prowadzona tak, że robi się z niego swego rodzaju ramoli hard rocka. Gdyby kiedyś zespół postanowił zostać na drodze bardziej niszowej, może by i znacznie mniej zarobił, ale byłby szanowany przez większą liczbę stricte rockowych czy nawet metalowych fanów, zamiast stać się przystawką dla mainstreamu. Stało się, jak się stało i mam wrażenie, że nowa kompilacja idzie trochę dalej starym tropem, który ma zrobić ze Scorpions zespół środka.
Tak, poirytowało mnie to. Chciałem dostać zestaw rockowych staroci, który pokaże, że ten zespół to nie granie do kotleta dla panów, którzy jeżdżą na koncerty, by się poczuć niegrzecznymi. Dostałem co innego, pierwsze słuchanie mnie zniechęciło, ale się nie poddałem. Po jakimś czasie zarzuciłem placki jeszcze raz i siadło lepiej, po trzecim zacząłem czerpać z kompilacji delikatną przyjemność i dziś mogę powiedzieć, że jest ok. Co prawda nadal, gdy będę miał chęć zapodać coś Scorpionsów, to w pierwszej kolejności pomyślę o wspomnianym Virgin Killer, ale nie powiem już, że From the First Sting marnuje miejsce na moim regale. Składanka jest w porządku i zapewne więksi fani kapeli odbiorą ją entuzjastyczniej. Ja mogę przyznać, że jest to bardzo profesjonalnie wykonany produkt, który można zakupić bez obawy. Kompilacje to zawsze specyficzna rzecz i mało komu da się dogodzić. Ostatecznie daję okejkę i mam pewność, że przyjdzie moment, gdy te płyty trafią u mnie znowu pod igłę.
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2026, BMG, hardrock, kompilacja, recenzja, review, rock, SCORPIONS From The First Sting, the best off.






