Site icon KVLT

Servitude – „Everyday Poison” (2022)

servitude everyday poison

Pomorski Servitude debiutuje całkiem przyjaznym demo tudzież epką Everyday Poison przeznaczoną przede wszystkim dla miłośników death/thrash metalu z początku wieku. Czyli na przykład dla mnie.

Servitude nie ma żadnej wielkiej historii, w zespole nie gra nikt, kogo moglibyście kojarzyć z innych zespołów. Nie powinno was to jednak zniechęcać, bowiem malborski kwartet ma coś do zaoferowania. Everyday Poison to szybka i sprawna epeczka, trochę ponad 12 minut grania dla tych, którzy wychowali się na metalu początków XXI wieku. Trzy numery pokazują trzy różne twarze Servitude, ale jednak nie rozjeżdżają się stylistycznie. To wystarczająco dużo materiału, żeby się zorientować, że zespół wie co robi i może jeszcze za wcześnie na ochy i achy, ale warto mieć kapelę na radarze.

Demko zaczyna się od utworu tytułowego, który akurat startuje dość przeciętnym riffem, ale bardzo szybko nabiera sensu i mocy. Sypie się blaścik, gitary brzęczą gdzieś z tyłu, brzmieniowo i melodiami nawiązując trochę do europejskiego metalcore z początku wieków (tutaj dwie uwagi: po pierwsze, niech was to nie zmyli, bo Servitude raczej daleko od metalcore jakiegokolwiek, po drugie europejski metalcore z początku wieków poza kilkoma wyjątkami jest wybitnie nieodkryty i niedoceniony). W tym wszystkim znalazło się jednak miejsce na całą garść riffów i co nieco groove, trochę pędzenia na złamanie karku a’la Children of Bodom, trochę bardziej technicznych spraw spod znaku Sylosis. A potem jest nawet lepiej – Dogma Vulgaris zaczyna się od dość prostego groove, ale potem wraca melodeath i robi się bardzo ciekawie. Nie ma w zasadzie czasu na oddech, zespół przeskakuje z szybkich do średnich temp szastając flażoletami. Na zakończenie mamy jeszcze Betelguese, znów rozedrgane dość bombastycznymi melodeathowymi gitarami i śmiało śmigające sobie w okolicach lubianych niegdyś przez pana Laiho.

Po tej krótkiej porcyjce mogę stwierdzić, że Servitude odrobili pracę domową z fińskiego melodeathu, ale jak się dobrze wsłuchać, to i goście od naszywek Artillery albo Megadeth mogą tu czegoś poszukać dla siebie. Jeśli weźmiecie pod uwagę, że takie debiutanckie demka rządzą się swoimi prawami – tutaj nie do końca działa produkcja – to z równania wyjdzie, że Everyday Poison to bardzo dobra wizytówka młodej kapeli. Panowie upchnęli tu sporo dobra, fajne pomysły i dużo polotu, dlatego warto wziąć ten adres pod uwagę.

 

7/10

Servitude na Facebooku – tutaj.

Sprawdź też: Formis, Deadline, Perpetual, Imperial Sin, Species

Exit mobile version