Z powodu pewnej części moich upodobań muzycznych trudno mi znaleźć coś, co w połączeniu black metalu z thrashem mogłoby pójść nie tak, o ile oczywiście muzycy wiedzą, co robią. Oceniając Slaughtbbath po dosyć długim stażu oraz renomie, jaką cieszyło się poprzednie długogrające wydawnictwo Chilijczyków, spodziewałem się po ich zeszłorocznym krążku Alchemical Warfare skondensowanej dawki sromotnego wpierdolu, który zostanie na mnie zesłany w pewien grudniowy wieczór. No i właśnie to dostałem.
Oj tak, to trio zdecydowanie wie, co robi. Ich agresywny i bardzo szybki thrash zmieszany z blackowymi wokalami i absolutnie szalejącą perkusją to w zasadzie cios za ciosem. Czasu na wytchnienie za bardzo nie ma, no chyba że liczyć trochę spokojniejszy (lecz również ciężki, nie bójcie się) od reszty Rejoined in Chaos , który również sprawdza się znakomicie. Nie licząc tego kawałka, zespół mknie przed siebie z prędkością japońskiego pociągu, kości są pogruchotane, ale nie sposób nie prosić o jeszcze. Szczęście słuchacza jest na drugim albumie Slaughtbbath osiągane za pomocą niezwykle prostych środków, takich jak chwytliwe thrash/blackowe riffy i pobudzająca do ruchu melodyka, ładunek bluźnierczego jadu i wściekłości wprost wylewający się z głośników, oraz wspomniana już dzika perkusja. Tradycyjnie wspomnę też o brzmieniu, bo temu bądź co bądź undergroundowemu zespołowi tu również należą się ogromne, ogromne brawa. Jest wyraźnie, soczyście, siarę czuć jakby było się już blisko królestwa z okładki, a przyłożenie ma to takie, że sąsiedzi pewnie nadal myślą, że czuli tąpnięcia z pobliskich kopalni (jak nie wiecie o co chodzi, to zapraszam na Śląsk).
Jak więc widzicie, składowe Alchemical Warfare nie mają niczego wspólnego z muzycznym odkrywaniem koła na nowo, jednak nie każdy potrafi sklecić z nich dobry krążek. Slaughtbbath na swoim drugim albumie osiągnęli w tym względzie wręcz maestrię i trudno wymagać od takiego grania czegoś więcej niż to, co zostało na nim zaprezentowane. Absolutna bomba i bardzo żałuję, że zdecydowałem się na przesłuchanie krążka dopiero teraz.
Ocena: 9/10
Slaughtbbath na Facebooku
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026

