Namówili mnie do tego zespołu mówiąc, że to przecież nowa grupa „tego gościa z The Dead Goats”. Nie wiedziałem którego gościa (okazało się, że nawet dwóch), ale w sumie wystarczyło mi to za rekomendację. Zanim jednak Destination Nowhere trafiło do mojego odtwarzacza poczytałem trochę o tym, co Sturmovik chcą mi zaproponować. W zapowiedziach w różnych konfiguracjach padało słowo „punk”: hardcore/punk, crustpunk. I jeszcze d-beat. Połączyłem sobie to w głowie z The Dead Goats i nieoczekiwanie zakiełkowały we mnie sprecyzowane oczekiwania i wyobrażenia. Pokryły się z rzeczywistością jeden do jednego.
Zaraz po naciśnięciu przycisku „play” na odtwarzaczu Sturmovik zaczęli pruć we mnie jadem i żelastwem. Brudny i wściekły jak jasny skurwysyn szturmowiec przybrał formę dźwiękową. Sturmovik brzmi jak nieślubne dziecko diabła z punkówą albo jak gdyby podkręcić troszeczkę tempo Entombed lub kazać im grać hardcore. Crust i d-beat dopalone szwedzizną, której chłopaki pozbyć się nie mogą, jadą tu ze słuchaczem niemiłosiernie. Zespół walczy przez 9 kawałków na równym poziomie, zapierdala na wysokich tempach i totalnej wściekłości.
Słuchanie Destination Nowhere dostarcza masochistycznej przyjemności – boli, ale jednocześnie nie możesz przestać. Dla tych, którzy lubią się chłostać Disfear, Tragedy, Wolfbrigade, ale i fani Entombed, Grave czy Dismember też powinni być tym ciosem w pysk usatysfakcjonowani.
Ocena: 8/10
- Formis – „Bestiarius” (2025) - 10 lutego 2026
- Corruption – „Tequila Songs & Desert Winds” (2025) - 15 listopada 2025
- Leash Eye – „Destination:125” (2025) - 15 maja 2025

