Black metalowych formacji w ostatnich latach na krajowej scenie pojawiło się więcej niż grzybów po deszczu. W jaki sposób zwrócić na siebie uwagę? Liczący sobie ledwie cztery wiosny projekt Sznur zdecydowanie postawił na stylizację i choć fotografie przedstawiające jego skład w garniturach i wyróżniających się kapturach wzbudzają wśród metalowej społeczności często skrajne reakcje, to jednak nie sposób przyznać, że w jakiś sposób po prostu to działa – zespół we wspomnianej już niszy staje się coraz bardziej rozpoznawalny. No i również rozrasta się z albumu na album – na trzecim albumie Sznur to już trio, do składu dołączył perkusista o wdzięcznej ksywie Psyho. Skuszony kontrastującymi ze sobą opiniami znajomych, polaryzującą prezencją oraz dobrymi opiniami o poprzednim wydawnictwie formacji sięgnąłem po jej nowe dzieło – Dom człowieka. Jakie są moje wrażenia?
No więc ogólnie rzecz biorąc, jest krótko i słowo długograj nie do końca tu pasuje, wszak to tylko trzydzieści minut muzyki, podzielone jedynie na pięć utworów. Zespół w tym czasie prezentuje bardzo solidny black metal z lekkimi „postowymi” nutami oraz wciągającą transowością. W zasadzie nie mam się za bardzo do czego przyczepić – melodie są odpowiednio angażujące, nieco bardziej stonowane fragmenty w idealnych proporcjach przeplatają się z szybszymi i bardziej furiackimi fragmentami, a klasyczny black (Jestem Twoim Śmieciem) z wspomnianymi już post-blackowymi zagrywkami (Co się stanie). Patologiczna wizja świata prezentowana przez zespół przebija się nie tylko w sugestywnych i budzących kontrowersje tekstach, ale też w dźwiękowych wstawkach (płacz dziecka wkładanego do mikrofalówki, pijacki bełkot, ujadające psy), choć akurat te ostatnie jak dla mnie wypadły dosyć zbędnie i wartości dodanej w żadnym wypadku nie stanowią, żeby nie powiedzieć, że w Co się stanie po prostu mnie to irytowało. Doceniam też robotę ZerO, gardłowego kapeli – brzmi świetnie i nadaje opisywanym w tekstach ohydztwom dodatkowego wymiaru.
Jedynym jak dla mnie mankamentem jest tutaj perkusja, a konkretnie jej brzmienie. Nie jest w tej kwestii bardzo źle, ale jednak mogłoby być sporo lepiej – czasami wyczyny nowego członka zespołu (na przykład podwójna stopa) giną schowane pod gitarami, przez co jego potencjał wydaje mi się nie do końca wykorzystany. No i trochę szkoda, że to jedynie trzydzieści minut materiału, chętnie posłuchałbym więcej.
To ostatnie oznacza jednak, że Dom człowieka przypadł mi do gustu. Trafienie pod skrzydła rozpoznawalnej wytwórni (w tym przypadku jest to Godz ov War Productions) może pozwolić Sznurowi wypłynąć na szersze wody. Ich trzeci krążek powinien istotnie pomóc im w zwiększeniu rozpoznawalności i renomy. To przepełniony ohydztwem różnorodny black – propozycja nie dla każdego, która jednak powinna znaleźć niemałe grono sympatyków.
Ocena: 8/10
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026

