Tetramorphe Impure – „The Sunset of Being” (2025)

Końcówka roku zaskakuje mnie świetnymi pozycjami. Nie wszystkie z nich mają premierę obecnie, ale dopiero teraz trafiają do mojego odtwarzacza i świadomości. Jedną z takich pozycji jest debiut włoskiego Tetramorphe Impure pod tytułem The Sunset of Being. Płyta została wydana przez niezmordowaną wytwórnię Aesthetic Death 18 kwietnia roku bieżącego.

Tetramorphe Impure to jednoosobowy projekt Damiena Dell’ Amico, który wspierał przez lata kilka projektów, a tym najbardziej znanym był Mortuary Drape. Pod szyldem Tetra działa już od 2006 roku, lecz do czasu debiutu stworzył jedynie demo w 2008 i uczestniczył w splicie z Black Oath. Nie jest więc niczym dziwnym, że The Sunset of Being jest moim pierwszym kontaktem z tą nazwą. Album został nagrany na przełomie lat 2023/24 przez Damiena, jedynym gościnnym muzykiem jest tu sesyjny perkusista Samuel Bassani, który bardzo solidnie wywiązał się ze swoich obowiązków. Materiał zmiksował i zmasterował Alex Sedin i trzeba przyznać, że zrobił tu dużo dobrej roboty. Płyta brzmi mocno, mięsiście i przestrzennie. Wszystkie walory utworów zostały odpowiednio wyeksponowane, producent wycisnął z nich tak zwanego maksa i świetnie się jej słucha nie tylko na sprzęcie stereo, ale i na słuchawkach (mam wrażenie, że tu dopiero jestem w stanie wyłapać całą potęgę klimatu zawartego w kompozycjach).

Muzyka, jaką nam Damien przygotował, to mieszanka doom/death metalu, rozbudowanego i bogatego w wiele wpływów. Artysta nie ucieka od przyśpieszeń, zdarza mu się czasami blackowy riff, aczkolwiek głównym daniem jest ciężar, wolne wbijanie gwoździ depresyjnymi melodiami oraz malowanie pięknych obrazów smutkiem. Wokalem dominującym są niskie growle kojarzące mi się z najlepszymi wymiataczami w gatunku, na przykład z Aaronem Stainthorpem (ex My Dying Bride) czy z Maciejem Pasińskim (Sirrah). Oprócz potężnych ryków pojawiają się tu partie mówione oraz niskie, melancholijne zaśpiewy, które mieszczą się w konwencji w bardzo klasyczny sposób. Bogactwo kompozycji jest ogromne, liczba świetnych motywów niezliczona, a cztery, długie kompozycje co rusz zaskakują dobrem.

Słuchając The Sunset of Being, ciężko nie wspomnieć My Dying Bride. Jest to bardzo wyraźna inspiracja Damiena z naciskiem na pierwsze dwa albumy angoli. Jednakże chciałbym dać tu wyraźnie do zrozumienia, że nie jest to bezmózgie naśladownictwo, tylko czerpanie z najlepszych tradycji tego lekko zapomnianego gatunku. Nie jestem w stanie rozbić utworów na części pierwsze, ale zaufajcie mi, że całość robi pozytywne wrażenie. Grobowy dół, atmosfera, klimat i ciężar współistnieją tu w naturalnej koegzystencji, a stare miesza się z nowym. Duża ilość syntezatorów robiących tła praktycznie przez całą długość albumu nadaje mu głębi, drugiego dna, a okołoblastowe zrywy wyrywają z melancholii, by skopać nasze tyłki. Naprawdę polecam tę pozycję wszystkim tym, którzy pamiętają wielkość gatunku zwanego klimatycznym death/doom metalem. Polecam też tym, którzy najzwyczajniej uwielbiają w metalu smutne piękno, bo jest go tu ogrom.

Ocena: 10/10

Tetramorphe Impure na Facebook’u.

(Visited 1 times, 3 visits today)

Tagi: , , , , , .