Słoneczna Grecja słabo kojarzy się z doomowymi klimatami. Ani tam nie uświadczysz bulgoczących bagien, ani sennych mgieł, czy tym bardziej mrocznych, deszczowych wieczorów. Ale że metal jest zjawiskiem absolutnie międzynarodowym, to nie może dziwić, że ciekawe zjawiska rodzą się poza naturalnymi „kręgami mocy” danych stylów.
The Temple świetnie wpisuje się w kanony doomowego grania, bliższego tradycji brytyjskiej (wczesna Anathema i Paradise Lost). Brak tu ewidentnych growli, wokal Father Alexa przyjmuje para chóralną, „rycerską” manierę, co wraz z planowo monotonnym, mrocznym graniem, daje bardzo dobry efekt — chyba najlepszym tego przykładem otwarcie w postaci The Blessing. Dużo tu posuwistych, topornych, czasem mulistych i wciągających (Death the Only Mourner) czasem agresywniej brzmiących (początek Beyond the Stars) riffów. W Remnants, gdzie zespół obiera nieco cięższą formę, czuć lekko blackowy posmak. Fajnie zawodzą gitary w rozbudowanym Until Grief Reaps Us Apart albo w finale Qualms in Regret.
Skoro zatem jest tak dobrze, to czemu nie zachwycająco? The Temple mają niewątpliwie „papiery” na doomowe granie. Na Forevermourn znalazły się wszystkie potrzebne elementy układanki, które zostały użyte z wyobraźnią, ale… No właśnie, musiało być jakieś „ale”. Całość wypada jednak troszkę nazbyt monotonnie. Ja wiem, że to taki styl, ale trzeba czasem słuchacza intensywniej połechtać po uszku, bardziej przemyśleć strukturę kompozycji. Są niestety na albumie fragmenty, które wydają się bliźniaczo podobne.
Przyglądajcie się jednak z uwagę doniesieniom z obozu The Temple, bo Grecy z Salonik mają coś ciekawego do powiedzenia. Płyta Forevermourn jest niezła, a fani mrocznych i wolnych dźwięków powinni ją sprawdzić.
Strona zespołu na Facebooku: https://www.facebook.com/the.temple.doom.metal
Ocena: 6/10
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026

