Site icon KVLT

TVINNA – „One in the Dark” (2021)

Tvinna to projekt stworzony przez członkinie folkowego Fauna, Laurę Fella i Fionę Rüggerberg, oraz Fieke van den Hurk, artystkę odpowiedzialną między innymi za produkcję albumów Eivør. Kiedy zobaczyłem, że gościnnie udziela się tu również Rafael Salzmann z Eluveitie, pomyślałem, że doskonale wiem czego należy się po One in the Dark spodziewać. Byłem przygotowany na myrkurowe klimaty przeplatane od czasu do czasu jakimś Heilung lub Wardruną. Okazało się jednak, że srodze się myliłem.

Urok tego projektu w dużej mierze wynika z faktu, że Tvinna nie tylko wymyka się oczywistym szufladkom, ale też robi to wyjątkowo zgrabnie, mieszając folkowe melodie z chłodną, ale jednocześnie subtelną elektroniką, a momentami zimną falą. Brzmi to trochę tak, jakby panie z Fauna położyły folkowy fundament, na którym Fieke zaczęła solidnie i z ciekawym skutkiem eksperymentować,  Melodie są za każdym razem czarujące, ale nigdy przesłodzone. Doskonałym przykładem może być świetny singlowy, hipnotyzujący Kreiz z gościnnym udziałem Eivør, piękny, łagodny Partus, czy niesamowicie chwytliwy Skymning, najbardziej folkowy akcent płyty, obok otwierającego The Gore. Jedyny moment kiedy coś zgrzytnęło i odniosłem wrażenie, że nieco przedobrzono to Tides, tu mniej elektroniki sprawdziłoby się lepiej, bo zamiast współgrać, jak w innych kompozycjach, nieco wchodzi w drogę folkowej estetyce.

Mocniejsze akcenty, jak dynamiczny, rozpędzony 12, czy najbardziej rozbudowany utwór tytułowy również wypadają znakomicie. Tvinna nie zahacza nigdy o rejony wesołego folk metalu do potuptania, gitary, choć całkiem częste, są nieco schowane w miksie, i gdy się pojawiają, są dodającym głębi dodatkiem, a nie mięchem kompozycji. Wisienką na szczycie są wokale, głosy Laury i Fiony doskonale ze sobą korespondują, słuchanie ich to czysta przyjemność.

Przede wszystkim One in the Dark to jednak wyjątkowo równy album. Chociaż to oczywiste, że płytę promuję utwór z udziałem Eivør, to tak naprawdę niemal każda kompozycja spokojnie nadawałaby się na singla, a jednocześnie żadna nie próbuje nim być na siłę. Melodie zdają się paniom z Tvinna przychodzić naturalnie, a aranże potrafią być zaskakująco bogate, odważne i pomysłowe. One in the Dark jest jednocześnie albumem chłodnym z racji swojego brzmienia, ale też kojącym i błyskawicznie się wkręcającym. Folkowi puryści mogą się od niego co prawda odbić, ale jak dla mnie zawarta tu mieszanka jest czarująca.

Ocena: 8/10

Exit mobile version