Valdaudr – „Du Skal Frykte” (2024)

Drugi (mój pierwszy) album Valdaudr miał swoją premierę 6 grudnia roku przeszłego i nosi tytuł Du Skal Frykte. Ten dwuosobowy projekt można kojarzyć z nazwami takimi jak Blood Red Throne, Mortician, Satyricon, Goatlord, Scariot, bo w nich muzycy zbierali swoje doświadczenia. Album został wydany przez niestrudzonego propagatora metalu – wytwórnię Soulseller Records.

Ja swoją przygodę z black metalem rozpocząłem w latach 90. i do takich jego brzmień czuję silną nostalgię. Jak się okazuje, muzycy Valdaudr patrzą na swą sztukę w podobny sposób i kreują ją na starą modłę. Kompozycje zamieszczone na albumie to kreacje zakorzenione w klasyce norweskiego black metalu, który wpuszczał w swe brzmienie małe ilości melodii i atmosfery, ale dobrze je balansował obowiązkowym jadem i czernią. Jest to muzyka, jaką mogę polecić fanom wczesnego Satyricon i ich świetnego dzieła The Shadowthrone. Mogę polecić go też pasjonatom starego Enslaved, Ulver, a nawet Immortal. Niepełne czterdzieści minut trwania albumu opiera się raczej na miarowych tempach, zespół rzadko przyspiesza i rzadko zwalnia, stawiając utwory na hipnotycznym riffowaniu towarzyszącym umiarkowanym prędkościom. Pomimo tej pozornie monotonnej budowy udaje się muzykom zaproponować wciągający i chwytliwy krążek. Kompozycje szybko zapadają w pamięć i się nie nudzą (rozpoczynam właśnie trzeci odsłuch dnia dzisiejszego). Nie ma tu mowy o jakichś fajerwerkach czy łamaniu standardów, bo nie o to tu chodzi. Tu siłą ma być klasyka i zamknięcie stylistyki w dosyć purystycznym podejściu do BM z czasów sprzed 30 lat i to w moim odczuciu się udaje.

W tekstach użyto języka norweskiego i po raz kolejny udowadnia on, że jest najlepszym z języków dla black metalu. Blackowe screamy ubrane w norweski aż ociekają bluźnierstwem i gdyby nawet teksty mówiły o latających motylach w słoneczny dzień, i tak dla nas brzmiałyby jak czyste zło.

Możecie nazwać mnie dziadersem i boomerem, ale takie granie jest dla mnie totalnym sztosem. Valdaudr przekuł klasykę na swoją modłę, zaoferował nową jakość, która się bardzo dobrze kojarzy. Zdaję sobie sprawę, że albumem mogą się nie zachwycić fani, którzy nie załapali się na drugą falę black metalu i dla których całkiem normalny jest silniejszy miks gatunkowy. Ja jednak lubię klasykę i tak dobrze wymyślone do niej nawiązanie daje mi radość.

Ocena: 7/10

Valdaudr na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .