Site icon KVLT

Warrior Path – „The Mad King” (2021)

Usiądź wędrowcze. Ogrzej strudzone podróżą lico przy ognisku, odpocznij i posłuchaj opowieści z dalekich krain, rządzonych przez szalonego króla. Opowieści o walce, chwale, dziedzictwie, magii, bogach i zapomnianych bohaterach.

Możliwe, że część z was po tym wstępie odpuści lekturę albumu The Mad King Warrior Path, stwierdzając, że to pewnie kolejna copy pasta po wszelkiej maści Blind Guardianach, Rhapsodach, Primal Fearach, Hammerfallach i innych Ed(gy)guyach. Część jednak postanowi sprawdzić wydany na początku marca drugi album greckich power/heavy metalowców, zostając za to sowicie wynagrodzona. Bo o ile Warrior Path nie wychodzi w swojej muzyce poza wąskie ramy gatunku, porusza się w nim z taką naturalnością i gracją, że nie sposób nie dać się porwać przygodzie, zamkniętej przez grupę w 10 premierowych kompozycjach.

Niech nie zwiodą was kwieciste wstępy narracyjne, czy momenty, w których zespół zdaje się kierować w stronę pompatycznego power metalu. Ogromną zaletą The Mad King jest sposób w jaki Warrior Path balansuje między wspomnianym (sięgając po piszczałki, lateksowe rajtuzy i falsety wyłącznie wtedy, gdy jest to naprawdę niezbędne), a pełnokrwistym heavy metalem, opartym o motoryczną sekcję, mięsiste gitary (te solówki!) i nieustanny groove, którym płyta aż kipi. Dodając do tego spore pokłady przebojowości (w zasadzie każdy numer broni się pod tym względem z powodzeniem) dostajemy treściwy i bardzo satysfakcjonujący album.

Wysoki poziom (jak na grupę z takim stażem) dziwi nieco mniej, kiedy zerknie się na listę twórców – w szeregach Warrior Path gości bowiem znany z Firewind Bob Katsionis, za wokale na nowej płycie odpowiada natomiast Daniel Heiman (Harmony, Lost Horizon). Otrzaskanie w komponowaniu i wieloletnie doświadczenie grania w gatunku wyraźnie na The Mad King słychać.

Niewykluczone, że moja ocena jest trochę podkoloryzowana faktem, że pozwoliłem ostatnio mocno zadomowić się w moim wolnym czasie klimatom fantasy (czytanie powieści Sandersona, granie w pierwsze Dark Soulsy, te sprawy), nie zmienia to jednak faktu, że Warrior Path sieknęli mnie swoim albumem z pełnym impetem. Polecam gorąco.

Ocena: 8/10

 

Exit mobile version