Whalesong to kolejny mocny dowód na to, że Górny Śląsk metalem stoi. Trio doświadczonych muzyków z Tarnowskich Gór wydało niedawno swój pierwszy pełnowymiarowy album pod tytułem Disorder. Choć swojej muzyce przyczepiają metkę industrial metalu, to w ich nowym materiale można znaleźć o wiele więcej.
Na album składa się osiem kompozycji, które przenoszą słuchacza na peryferia ciężkich brzmień. Niełatwo jest bowiem jednoznacznie zaszufladkować twórczość Whalesong. Nowy album formacji to mieszanka nie tylko wspomnianego industrialu, ale też sludge, stoner, doom, post black metalu, a nawet punka. Weźmy chociażby utwór Slave, w którym tak wyraźnie słychać dźwiękowe rozdroża, na których znajduje się zespół. Punkowa agresja, stonerowe riffy rodem z poczciwego Kyuss, zniekształcony, apokaliptyczny wokal, a do tego srogie bicie w gary. Słuchając tego i kolejnych numerów, można poczuć się niczym na jałowej post-nuklearnej pustyni. Jest coś bardzo intrygującego w krążku Disorder, coś, co powoduje niepokój i zdezorientowanie. Cios za ciosem, z każdą kolejną kompozycją szukam jakiegoś porównania, i w pierwszej kolejności nasuwa mi się skojarzenie z rodzimym Thaw (okazuje się, że za bębnami zasiada Grzegorz Zawadzki, który do 2014 był pałkowym wspomnianego zespołu). W muzyce Whalesong nie ma jednak miejsca na ambientowe i elektroniczne eksperymenty. Jest za to zimny, surowy i ponury nastrój, budowany powolnymi riffami i piekielnie mocnym uderzeniem sekcji rytmicznej. Trio robi bardzo dobrą robotę.
Gdy wchodzą utwory Juggernaut, a zaraz po nim Dearth, grupa przenosi słuchaczy w odmienne stany świadomości. Pierwszy wycisza się w tak pokręcony sposób, że czyści przedpole dla następnej kompozycji. Dearth to najbardziej schizujący kawałek z tej płyty. W całości instrumentalny, budujący specyficzną atmosferę psychodelii. Chore dźwięki wychodzą tu spod palców Vogga z Decapitated, który wspiera grupę na… akordeonie. W drugiej części utworu pojawiają się nawet mroczne syntezatory.
Ruins to z kolei utwór pozbawiony grozy, ale przepełniony swego rodzaju bólem i cierpieniem, zakrawającym o depresyjne odmiany metalu, choć ma też znamiona kompozycji post rockowej. Po krótkim i ciut mniej zadowalającym Broken Instinct przychodzi pora na tytułowy Disorder, dziewiętnastominutowy kolos, w którym motywów wystarczyłoby na co najmniej cztery kompozycje. Destrukcja, śmierć, totalna miazga. A na koniec pożogi, niczym danse macabre, przaśna melodia akordeonowa, która jest strzałem w dziesiątkę.
Panowie z Whalesong, jesteście chorymi ludźmi! Stworzyliście coś tak okrutnie odrażającego i odtrącającego, że aż chce się tego słuchać więcej i więcej. Czytelników z kolei ostrzegam, słuchajcie na własną odpowiedzialność. Nie jest to muzyka dla każdego, aczkolwiek gdy raz dasz się wciągnąć w te pokrętne dźwięki, to krążek Disorder jeszcze nieraz zagości w Twoim odtwarzaczu. Do dzieła zatem.
Ocena: 9/10
- SiriusC – „Soil” (2025) - 8 listopada 2025
- Uulliata Digir – „Uulliata Digir” (2025) - 7 stycznia 2025
- Mirzam Antidotum Ov Marazm – „…There Is No Emptiness…” (2024) - 31 grudnia 2024
Tagi: Disorder, industrial metal, Old Temple, post meta, post-black metal, śląsk, Sludge, thaw, Whalesong.






