Winter’s Breath to jednoosobowy projekt, pochodzący z Austrii. Na tyle młody, że przyczyną jego powstania może być po prostu covidowa izolacja. Mimo to imć Burkhard zdążył wypuścić EPkę, singla, splita oraz jeden album pełnowymiarowy. I na nim właśnie skupię swoje rozważania.
Graveyard Symphonies jako jedyne z dzieł Austriaka ujrzało światło dzienne dzięki rzeczywistej wytwórni, jaką tym razem jest nasza rodzima Via Nocturna. Album trwa prawie pięćdziesiąt minut i składa się z dziewięciu utworów. Najlepszą charakterystyką jest jego tytuł. Minorowy, quasi symfoniczny, miejscami doomowy black metal stworzony został bardziej w celu opowiedzenia jakichś zalatujących tanim dreszczowcem historii, niż żeby zachwycić muzyką. Powolne tempo instrumentów oparte na klawiszach i zaprogramowanej sekcji rytmicznej stanowi tło dla niskiego, szepczącego wokalu z lekkim odcieniem growlu. Słowa są bardziej deklamowane niż śpiewane, a całość brzmi jak rzucanie czaru lub cicha opowieść płynąca spod kołdry z zapalaną latarką przy twarzy. Miejscami kawałki się ożywiają (Lessons of the Past) i mamy wtedy do czynienia z tempami wręcz blastującymi. Są to jednak raczej krótkie antrakty niż jakiś konkretny kawałek płyty. Od czasu do czasu nieco wyraźniej słychać gitarę (Dead Man’s Day) i wtedy muzyka nabiera nieco koloru. Zwłaszcza, że akurat na tym kawałku wszystko w ogóle dzieje się szybciej, a zestawienie blastującej perkusji z funeralnymi klawiszami jest nawet ciekawe. A może ten kawałek podoba mi się z tego prozaicznego powodu, że nie ma na nim tego deklamacyjnego wokalu? Utwór tytułowy Graveyard Symphonies jest przedostatnim na płycie i jest kontynuacją generalnego pomysłu na płytę. Melodyjne klawisze, stłumiona, powolna perkusja, gitary schowane gdzieś zupełnie z tyłu i ten wokal… Wokal, który z każdym numerem podoba mi się coraz mniej. Album zamyka instrumentalne outro …Of the End, które wespół z równie delikatnym intrem The Beginning… stanowią całkiem ładną liryczną klamrę do wszystkiego tego, co jest w środku.
Dawno nie recenzowałem niczego od Via Nocturny, ale ten powrót do opolskiego labelu jest dla mnie niezbyt udany. Poza kilkoma bardziej żwawymi fragmentami oraz lirycznymi antraktami album nie przypadł mi zbytnio do gustu. Gdyby jeszcze podmienić ten wokal na coś innego. A tak, ten album położyły partie wokalne. I kropka.
Winter’s Breath na Fecebooku
Winter’s Breath na Bandcamp
Winter’s Breath w Encyklopedii Metalu
Ocena: 5/10
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022
Tagi: 2021, ambient, austriacki black metal, black metal, Graveyard Symphonies, recenzja, Via Nocturna, Winter's Breath.






