Site icon KVLT

Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025)

O tak! Długo mnie tak bardzo nie ucieszyło wznowienie jakiegoś albumu. Drugi krążek melodyjnych hardcore’owców z Wisdom In Chains w końcówce 2025 roku ujrzał ponownie światło dnia dzięki rodzimej Spook Records. Można to wznowienie śmiało nazwać jubileuszowym, gdyż od pierwotnej premiery minęło już dwadzieścia lat. Szmat czasu, a materiał zasługuje, by go pamiętać.

Ja pamiętam bardzo dobrze, jak mocno na scenie namieszał ten krążek. Poza starymi wygami w stylu H2O czy Pennywise nie istniało zbyt wiele kapel grających ten gatunek, a na pewno nie było trendu na powstawanie nowych składów chcących się zmierzyć z podobną stylistyką. Wisdom In Chains położył jedną z pierwszych cegieł, by odmienić ten stan rzeczy i wręcz można powiedzieć, że stał się (tfu) modny. Scenowcy zajarali się i branie na nazwę było wielkie. Bardzo dobrze wspominam ich gig w Bydgoszczy, gdy rozgrzewali przed Madball i Biohazard w 2014 roku. Było magicznie i bez słabych występów. Zespół po zespole wchodził na scenę i zachwycał. Był to też czas, kiedy bardziej zainteresowałem się zespołem W.I.C. Musiało minąć sporo czasu nim załapałem bakcyla, ale załapałem i zostało.

Die Young do dziś brzmi świeżo. Przypomnienie sobie tej muzyki dało mi ogrom radości. Krótkie kompozycje, świetne melodie, dynamika, szczerość i moc. Tak można w skrócie opisać styl kapeli, która przepisała klasykę na swój, nowocześniejszy sposób. Utwory takie jak tytułowy Die Young, otwierający We’re not Helping czy Nowhere to dziś już klasyki i utwory pozbawione wad. Jest to esencja energii i maksimum przebojowości melodyjnego hardcore/punk. Obok oczywistych hitów odnajdziemy tu kilka cięższych kawałków, które dobrze współgrają i utrzymują balans.

Do podstawowej tracklisty albumu wydawca dołożył trzy bonusy w postaci studyjnego Looking Down on a Friend i dwóch strzałów koncertowych, Dragging Me Down i Liar. Daje to łącznie aż dwadzieścia songów, czyli sporą dawkę słuchania. Krążek dorobił się również nowej oprawy graficznej i został wyprodukowany w preferowanym przeze mnie jewelcase.

Polecam odwiedzić sklep Spook Records i nadrobić ewentualny brak Die Young w kolekcji. Wisdom In Chains od samego początku istnienia nagrywał na najwyższym poziomie i fakt, że debiut po dwudziestu latach kompletnie się nie zestarzał, jest na to dowodem. Wielki szacun dla Spook za wzięcie na barki wznowienia tego materiału.

Wisdom In Chains na Facebook’u.

Exit mobile version