Wormrot – „Hiss” (2022)

Pierwszym słowem, jakie przychodzi mi do głowy, kiedy chcę opisać zawartość nowego krążka formacji Wormrot jest: odświeżająca. Album ten miał premierę 8 lipca pod banderą legendarnej Earache Records i jest pierwszym nagraniem studyjnym zespołu od sześciu lat.

Grindowcy z Singapuru się nie spieszyli, ale słuchając Hiss stwierdzam, że było warto poczekać. Dwadzieścia jeden kompozycji zawartych w nieco ponad półgodzinnym wylewie emocji skomponowanych, zagranych i nagranych jest na najwyższym poziomie. Wpuszczają dużo powietrza w dosyć skostniałą w ostatnich latach scenę grindcore, brakowało mi tego na innych nowych produkcjach. Był okres, w którym kapele grindowe szukały i mieszały gatunki, nurt ten albo zanikł, albo do mnie nie docierał. Dopiero słuchając nowej propozycji Wormrot uświadomiłem sobie, jak bardzo mi brakowało takich propozycji. Brutalny obraz, w którym malarz wymieszał wszystkie możliwe style, nadając jednocześnie własny styl, w sposób spójny i potężnie atrakcyjny. Zespół miesza tu szaleństwo noise’ującego grindu z wpływami crossover, black metalu i atmosfery. Muzycy dwoją się i troją, by nie zanudzić słuchacza, a brutalność jest dobrze zbalansowana zwolnieniami i małą dozą melodii. Mistrzowskim ruchem zespołu było zaproszenie do współpracy skrzypaczki Myry Choo. Jej partie nadają kompozycjom piękna i niepokoju, a kompletnym mistrzostwem jest utwór Glass Chards zamykający płytę, w którym wpływy atmosferycznego blacku spotykają się z jej talentem. Myra pokazuje tu świetną wrażliwość muzyczną, bo patrząc na jej kanał YouTube, śmiem twierdzić, iż nie jest maniaczką grindcore’u. Jej partie na pewno są bardzo jasnym punktem płyty, ale nie można też zapominać, że bez nietuzinkowych pomysłów tria Wormrot nie byłaby w stanie pokazać się z tej strony.

Spośród wszystkich kompozycji ciężko jest wybrać te najlepsze, całość atakuje słuchacza z równą skutecznością, a dzięki urozmaiceniu zawsze potrafi zaskoczyć jakimś świetnym patentem. Ważnym elementem muzyki Wormrot jest też bez dwóch zdań wręcz namacalna energia, która wylewa się z głośników dzięki bardzo naturalnemu brzmieniu instrumentów. Podsumowując, uderzenie otrzymałem znienacka i tym bardziej mile się zaskoczyłem. Sądzę, że będzie to jeden z moich pretendentów do dziesiątki na podsumowanie 2022 roku, bo na tym etapie silnie odstawia konkurencję.

Ocena: 10/10

Wormrot na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .