Riverside – „ID.Entity” (2023)

Niemal 20 lat po wydaniu debiutanckiego Out of Myself, Riverside oddaje w ręce słuchaczy swój ósmy duży krążek, zatytułowany przewrotnie ID.Entity. Czy (jak mógłby sugerować tytuł albumu) zespół Mariusza Dudy po ponad dwóch dekadach działalności scenicznej wciąż poszukuje swojej tożsamości? Po lekturze nowej płyty skłaniam się ku stwierdzeniu, że zespół raczej utrwala tę już wykształconą, udowadniając przy okazji, że zabawa formą i dawanie prztyczka w nos swoim fanom jest jej immanentną częścią.

Wokół krążka sporo zamieszania zrobiło się jeszcze przed premierą, szczególnie po udostępnieniu singla Self-Aware, który obok Friend or Foe? jest bodaj najbardziej „piosenkową” (oraz jednocześnie najmniej reprezentatywną dla całości) kompozycją na płycie. Ciekawy zabieg, który spowodował konsternację wśród części słuchaczy. Niezbyt wprawdzie słuszną, bo Riverside już nie raz dał się poznać jako zespół lubujący się w przebojowych i pozbawionych progresywnego sznytu formach, o sięganiu po nieeksploatowane wcześniej elementy nie wspominając (kolejnym przykładem jest wspomniany Friend or Foe?, w którym grupa skręca beztrosko w stronę syntwave’owych wariacji na temat muzyki elektronicznej lat 80-tych, czy The Place Where I Belong, którego wielowątkowością i zmianami nastroju można by obdarzyć kilka kompozycji).

Nie mają jednak o co martwić się fani klasycznego Riverside, zespół na ID.Entity absolutnie o nich nie zapomina. Powiedziałbym nawet, że takie Landmine Blast, Big Tech Brother i I’m Done with You przywołują ducha pierwszych płyt w stopniu niesłyszanym już od lat. Z jednej więc strony są na krążku nowe formy wyrazu, z drugiej jednoznaczne ukłony w stronę klasycznych albumów.

Zupełnie nie przeszkadza mi przy tym pozorny brak spójności ID.Entity (ta zachowana jest raczej na poziomie tekstów, poruszających tematykę obecnej kondycji jednostki, będącej częścią społeczeństwa zdominowanego przez technologię, mass i social media, które wymuszają rezygnację z własnej tożsamości i nieustanną pogoń za spełnianiem oczekiwań innych).

Traktuję ID.Entity jako wypadkową wielu twarzy zespołu, dowodzącą, że nie da się przyłożyć do niego jednej miary/łatki/cechy/szablonu. I jestem przekonany, że będę wracał do tego albumu znacznie częściej niż do Wasteland.

Ocena: 8/10



Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .