Szósty album szwedzkiego bandu Then Comes Silence jest równoznaczny z charakterystycznym dla zespołu chwytliwym brzmieniem, elektryzującymi liniami melodycznymi i chłodnym, post-punkowym soundem. Na Trickery zespół oddaje w ręce słuchaczy dwanaście utworów, trwających łącznie 46 minut, a klimat, jaki w nich panuje, powinien ukontentować wszystkie istoty nocy chętne do tańca w świetle księżyca, w spowitej dymem kadzideł krypcie, bądź po prostu na afterze w ulubionej alternatywnej miejscówce.
Przez lata Then Comes Silence konsekwentnie przyzwyczajali słuchaczy do wyrazistego, nośnego brzmienia i dość krótkich utworów, a Trickery nie jest odstępstwem od tej reguły. Świadczy o tym już klimatyczny otwieracz Ride or Die, który hołduje gatunkowym wzorcom, a dzięki świetnie zaaranżowanemu motywowi przewodniemu ma potencjał na istny koncertowy hit.
Album nabiera tempa wraz z elektryzującym, wspieranym świetną linią basu Like a Hammer, nie bez powodu wybranym na singiel, i rozkręca się dalej w stronę post-punkowych bangerów. Jest to poniekąd wskazanie kierunku, w którym podążają kolejne utwory na płycie: tym sposobem następne Feel the Cold o „tanecznym” charakterze na długo pozostaje w pamięci słuchacza.
Jak na post-punk przystało, napędzane gitarami żywsze utwory i mocniejsze brzmienia współistnieją tu obok nostalgii, melancholii i wręcz balladowych wtrętów. Przykładowo Stay Strange charakteryzuje zaraźliwy rytm i refren idealny do intonowania na żywo – efektu dopełniają rozedrgane gitary i niesamowita chwytliwość. Krótko po tym żywe, energetyczne Stiffs wybrzmiewa z mocą i niemalże punkowym zacięciem, i kontrastuje z chłodnym, nośnym Blind Eye. Drugi z tych utworów należy do moich faworytów na albumie, a powtarzane w tym utworze niczym złowroga mantra „Let me be the death of you” okazuje się niesamowicie chwytliwe. Ani trochę nie dziwi więc obecność tego numeru w setlistach Then Comes Silence.
Dużym plusem jest zróżnicowanie materiału. Obok wspomnianych numerów na Trickery znajdziemy również przesycony chłodem, na wpół odrealniony syntezator w Masquerade, wprost rockowy charakter na Dead Friend czy Never Change, jak i kawałki uderzające w bardziej nostalgiczne brzmienia, podczas których tempo zwalnia. Wszystkim tęskniącym za wspomnianą melancholią całym czarnym sercem mogę polecić numery takie, jak klimatyczne Runners oraz kończące album Ghost House (które jako jedyne na płycie przekracza metraż 5 minut).
Jeśli wierzyć notce zamieszczonej na bandcampie zespołu, Trickery nagrano w sztokholmskim Kapsylen Studio w zaledwie trzy dni. Jeśli tak było w istocie, to artystom można jedynie pogratulować – Then Comes Silence oddają bowiem w ręce słuchaczy dobrze wyprodukowaną i zaaranżowaną z pomysłem muzykę, ani na moment nie porzucając charakterystycznego soundu i wysokiego poziomu granego materiału.
Ocena: 8/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026

