Deathinition: „zawsze warto wymagać od siebie i od innych”

Deathinition to bydgoski zespół mający za sobą 8 lat grania i koncerty między innymi z takimi legendami jak Helstar, Vicious Rumors czy Death Angel. Na moje pytania odpowiadał Igor „Killer” Kościelniak.

Zawsze pytam o początki, to nieuniknione. Jak powstało Deathinition i jaki cel przyświecał jego założycielom?
Deathinition powstało typowo, to znaczy u mnie w garażu. Pogrywałem z kolegami ze szkoły, z czasem zacząłem myśleć o nazwie i nawet zaprojektowałem logo, najpierw nudząc się na lekcjach i bazgrając w zeszycie, potem już na komputerze. Znalezienie muzyków pozwalających rozkręcić ten bajzel zajęło w sumie kilka lat, a w międzyczasie grałem jeszcze w innym zespole, notabene z wokalistką Zofią, która znana jest teraz z post metalowego Obscure Sphinx. Od połowy 2008 zacząłem jednak ponownie kompletować ekipę i ostatecznie na początku 2009 mieliśmy już pierwszy skład koncertowy. W tym samym roku doszło jeszcze do kilku roszad personalnych i rejestracji pierwszego dema.

Wasza EPka została wydana w 2013 roku, od tego czasu minęły już ponad dwa lata. Jak długo każecie nam jeszcze czekać na długograja?
W połowie lutego wchodzimy do studia i nagrywamy beczki do 3 pierwszych kawałków, potem działamy dalej.

EPka Deathinition

W jaki sposób udało się Wam nawiązać współpracę z Vladem? Jak bardzo obecność menadżera wpływa na funkcjonowanie zespołu?
Vlad nie jest typowym menedżerem a kimś w rodzaju doradcy, zajmuje się w głównej mierze kwestiami promocji i kontaktów z innymi podmiotami typu media, wydawnictwa, partnerzy. Pracujemy z Vladem w zasadzie od początku, bo to mój dobry znajomy odkąd w ogóle gram na gitarze więc nasza współpraca jest jakby oczywista. Nie da się być menedżerem kilkunastu kapel na raz, a dla tylu pracuje.

Skręcało mnie z zazdrości gdy czytałam o Waszych koncertach z Death Angel, Violator, Vicious Rumors, Helstar. Jak czuliście się zagrzewając scenę tak kvltowym kapelom?
To była super sprawa, dla mnie największym czadem był koncert z Helstar, bo uwielbiam tę kapelę. Bardzo spoko było, że kolesie przyszli do nas po gigu i powiedzieli że fajnie gramy, i że podoba im się nasza muza. Cały czas utrzymujemy kontakt na facebooku. Każdy koncert przed dużym zespołem to świetne doświadczenie.

Co było dla Was największym problemem gdy dopiero zaczynaliście? Jak młode zespoły mogą się uporać z podobnymi kłopotami?
Dla nas tym problemem było znalezienie odpowiedniego składu w Bydgoszczy. Skończyło się na tym, że mamy bębniarza z Gdańska (rodem z Kalisza), gitarzystę z Poznania (rodem z Nakła) i basistę z Inowrocławia. Każdy zespół boryka się z innymi problemami. Moja rada dla kapel szukających składu jest taka, żeby starać się znaleźć dobrego muzyka i fajnego człowiek. Czasami warto poszukać dalej, ale zawsze warto wymagać od siebie i od innych, aby każda zmiana składu była korzystna dla zespołu.

Próby zapewne zajmują sporo czasu, tak jak tworzenie czy nagrywanie materiału, a koncerty, chociaż przynoszą mnóstwo satysfakcji, są nie tylko czasochłonne, ale wymagają także nakładu pieniężnego. Czy przez to wszystko tworzenie muzyki bardzo
wpływa na Wasze prywatne życie?

Przez to, że mieszkamy w różnych miejscach i mamy czas na próby tylko w weekendy, nie mamy zbyt wiele czasu na próby. Prawdę mówiąc częściej gramy koncerty niż próby. Kiedy jednak spotykamy się na próby, to przeważnie trwają one cały weekend. Koncerty zaś wymagają mniej nakładu pieniężnego z reguły, bo za dojazdy na próby nikt nam nie płaci, a z koncertu jednak zawsze trochę grosza wpadnie. Na życie prywatne mamy mnóstwo czasu od poniedziałku do piątku, oraz w wolne weekendy. Wtedy zaś staramy się ćwiczyć w domu/pisać materiał. Mówiąc szczerze, Deathinition dyktuje dużą część mojego życia, rzeczywiście prowadzenie takiego zespołu wymaga poświeceń, ale to nie jest nic czego nie można pogodzić z codziennym życiem.

W zeszłym roku zagraliście sporo gigów, również na festiwalach. Macie już jakieś koncertowe plany na 2016 rok?
Nie było tego aż tak dużo, znów nie udało się przekroczyć 30 koncertów w roku. Myślę jednak, że więcej będziemy koncertować gdy tylko wydamy płytę. Zawsze mamy jakieś plany koncertowe. Głównie będą się opierały na współpracy z innymi kapelami. DIY tak to robimy 🙂

Na Waszym fanpage kilka razy pojawiły się posty skupione na poszukiwaniu tytułów dla nowych kawałków z tekstami w języku polskim. Zamierzacie (bądź już to zrobiliście) na tworzącym się krążku wprowadzić więcej utworów „po polsku”, czy raczej stawiacie na język angielski i uniwersalność?
Na rynku polskim wydana zostanie płyta z wszystkimi utworami w ojczystym języku, także bez obaw. Lubimy nasz język i sami doceniamy twórczość innych kapel w rodzimym języku.

Przez Was zespół przewinęło się sporo osób. Jesteście bardzo wybredni jeśli chodzi o muzyków?
Staramy się trzymać wysoki poziom artystyczny, wymaga to partycypacji dobrych muzyków. Na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony z poziomu instrumentalistów, bardzo dobrze pracuje się z ludźmi którzy wiedzą o co chodzi w muzyce. Wokalista to osobna kwestia. W muzie którą gramy liczy się charyzma i odpowiednie podejście do roli w zespole, niż perfekcja techniczna rodem z opery, i tu Adi spisuje się znakomicie.

Jak Wasze preferencje muzyczne wpływają na muzykę, którą tworzycie? Wiem, że na Waszym profilu na facebooku wypisaliście zespoły, które Was inspirują, ale na jakich zasadach? To faktycznie jedynie inspiracja czy może wzorujecie się na konkretnych
kapelach czy osobach, próbując w pewnym stopniu odtworzyć ich historię, kompozycje, styl bycia, grania itp?

Wypisane kapele – to było bardzo dawno temu. Rzeczywiście można ich muzykę potraktować jako punkt wyjścia do tego co sami robimy. Jednak nie zatrzymaliśmy się na tamtym etapie i nasze upodobania wciąż ewoluują. Ja sam jestem fanem muzyki dobrej jako takiej i w zasadzie nie ograniczam się zbytnio do metalu. Generalnie każdy z nas ma bardzo różne preferencje muzyczne, które spotykają się gdzieś tam na poziomie metalu ale nie tylko. Witek inspiruje się wszystkimi współczesnymi bębniarzami ze światowej czołówki, ale jednocześnie kmini klasyczne rytmy Bonhama, Porcaro i innych, aby w pełni opanować techniki i zagrywki. Do tego wielki fan Jacka Kaczmarskiego i Marka Knopflera. Ja gram dużo w jam sessions, nawet prowadzę czasami takie imprezy. Próbuję grać niegitarową muzykę (klasyczna czy elektroniczna na gitarze). Lubię też dobry pop rock, czy klasyków rocka żeby znów wrócić do muzyki typowo gitarowej. Miłosz dodatkowo lubi muzykę progresywną oraz black metal. Maciej nie stroni od nowoczesnego metalu, oraz polskich i zagranicznych klasyków rocka, popu, a nawet eurodance, zaś Adi lubi wszystko od heavy metalu, przez punk, do piosenki ogniskowej. Tak więc jest to mieszanka z której ciężko odcedzić poszczególnych wykonawców.

Każde zainteresowanie, hobby ma swój początek. Impuls, doświadczenie, sytuacja, osoba – coś prowadzi do naszej chęci lepszego poznania danej dziedziny. W jaki sposób zaczęła się Wasza przygoda z metalem i tą subkulturą?
Mogę mówić za siebie. Zaczęło się od oglądania w latach 03-04 listy przebojów wszechczasów Marka Niedźwieckiego na MTV Classic. Tam poznałem Led Zeppelin, Deep Purple, Metallikę, Black Sabbath i wiele innych. Wziąłem więc jakąś starą gitarę i próbowałem zagrać Dom Wschodzącego Słońca Zwierzaków. Potem granie riffów Metalliki na klasyku i dalej to już się samo potoczyło.

Jak wygląda tworzenie waszych kompozycji od podstaw? W którym momencie zwykle stwierdzacie, że to już koniec i jesteście zadowoleni z tego co zrobiliście?
Różnie to wygląda. Najczęściej jednak piszemy utwory w Guitar Pro, wysyłamy je do siebie uzupełniamy partię, które brakują. Często ja albo Maciej wysyłamy gotowe kawałki do nauczenia się na najbliższą próbę dla pozostałych. Czasami jednak jammujemy na salce i z tego wynikają pomysły do utworów. Osobiście uwielbiam tworzyć przez improwizacje, dlatego z niedoboru prób staram się grać z innymi muzykami, chodzić na jam sessions, czy włączać sobie po prostu na YT jam tracki do improwizowania. Czasami wystarczy zwykły metronom.

2 czerwca 2015 roku światło dzienne ujrzał Wasz split z Terrifier. Jak przebiegała Wasza współpraca z kanadyjskim zespołem?
Mieszkają za daleko, by takowa zaistniała. Musieliby przyjechać na jakąś trasę po Europie. Znaleźli się na tej samej taśmie co my, ponieważ także należeli do „stajni” Vlada.

Planujecie znów w przyszłości współtworzyć jakiś split?

Owszem, na innym nośniku i tym razem z polską kapelą 🙂 Szczegóły wkrótce.

Waszą działalność rozpoczęliście od singla zatytułowanego „Melanż”. Czy ten Melanż trwa do teraz?
Oj tak! Zwłaszcza na koncertach, to znaczy po zejściu ze sceny. Jednak melanż bywa niebezpieczny, zwłaszcza dla młodych ludzi. Jednego z naszych byłych bębniarzy pochłonął, gdy ten miał 14 lat. 14 lat oraz sex, drugs and rock’n’roll (wszystko dosłownie), chyba odwróciły jego uwagę od tego co esencjonalne, czyli od robienia muzyki i doskonalenia swoich umiejętności. Na szczęście Jakub się ogarnął, gra nadal na perkusji i idzie mu to całkiem dobrze!

Dzięki bardzo za rozmowę, cześć!

Dzięki wielkie za fajne pytania i do zobaczenia na koncertach 🙂

 

Autorką jest Weronika Szubert.

Czwarkiel
(Visited 2 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .