INANES: „daje pełen obraz tej black/death metalowej melancholii”

inanes acedia

INANES to dość młoda kapela na polskiej scenie muzyki metalowej. W ubiegłym roku w formie cyfrowej ukazał się ich debiutancki album „Acedia„, jednak dopiero wiosną bieżącego roku materiał ten ukazał się na nośniku fizycznym za pośrednictwem polskiej wytwórni Via Nocturna. Z tej okazji jak i poruszając kilka innych ciekawych kwestii postanowiłem zamienić kilka słów z frontmanem zespołu, który ukrywa się pod pseudonimem DarkMass.


No właśnie, ukrywa się czy nie ukrywa? Jak to z Tobą jest? Bo część naszych czytelników może kojarzy Cię z działalności w Mortis Dei…

Cześć! Może faktycznie trochę to uporządkujemy. Obecnie gram w Inanes i Mortis Dei. Z Inanes od 2017 roku, a z Mortis Dei właśnie teraz obchodzimy pierwszy rok współpracy. Cieszę się, że mam możliwość grania i realizowania w tych dwóch projektach.

Mortis Dei jest obecne prawie trzydzieści lat na scenie. Czy szykujecie coś na tę okoliczność i – tak w ogóle – kiedy można spodziewać się nowej płyty?

Jeszcze w tym roku wyjdzie składanka w formie digipacku z czterema pierwszymi produkcjami, tj. „Rehersal Tape ’93”, „The Elements”, „Landscapes” oraz „Wrath Eruption” i ostatnia EPka z 2019 „Hail Aliens”. Wszystkie te albumy od dłuższego czasu nie są dostępne fizycznie, więc dla fanów będzie to okazja do uzupełnienia dyskografii. Oczywiście, jak to bywa przy takich okazjach, został zaprojektowany specjalny merch odzieżowy, dostępny na stronach i koncertach Mortis dei. Z zaplanowanych występów w 2022 zostały nam jeszcze dwa: 10.12. w Gostyninie oraz 17.12. ponownie w Bydgoszczy. Prace nad nowym albumem ruszyły już jakiś czas temu, natomiast efekty będą najwcześniej na przełomie 2022 i 2023.

Ok, dość dygresji wracajmy do tego, o czym naprawdę chciałem z Tobą pogadać – do płyty „Acedia”, którą niedawno na krążku wydała Via Nocturna. Opowiedz nam proszę, skąd pomysł na granie black metalu? Ja kojarzyłem Cię głównie z deathem. A w Final Six gracie przecież grindcore…

Od samego początku to miał być po prostu dobry metal. Czerpaliśmy z wielu podgatunków metalu i arogancko podchodziliśmy do standardów, przez co z wydaniem „Acedii” łączyło się pewne zamieszanie. Wytwórnie black metalowe zwracały nam uwagę, że jest za dużo elementów w stylu death. Te drugie oczywiście odpowiadały odwrotnie. Mnie to od samego początku bawiło i utwierdzało w przekonaniu, że oto powstał unikalny album, którego nie da się w łatwy sposób skategoryzować. Po jakimś czasie trafiliśmy na Via Nocturna, z którą szybko złapaliśmy wspólny język. W jej szeregach można znaleźć więcej niestandardowych kapel z pogranicza różnych stylów.
Co do kojarzenia mnie z różnymi gatunkami – to musicie się do tego przyzwyczaić. Lubię to, co robię i zazwyczaj chętnie angażuję się w nowe projekty. Zwłaszcza kiedy czuję, że mam do czynienia z ludźmi podobnie myślącymi. Tak było m.in. z wspomnianym Final Six. Pamiętam, jak wracałem z pierwszej próby i czułem jakbym grał z nimi wiele lat. Przy okazji pozdrawiam starych kompanów!

Czy mógłbyś nam przybliżyć proces nagrywania „Acedii”? Prace nad nim zaczęliście jeszcze w 2019 roku…

Tak, i po drodze napotkaliśmy masę przeszkód. Cały materiał został nagrany w INVENT-SOUND STUDIO w Bydgoszczy. Kiedy nadszedł czas na wokale, wybuchła pandemia. Chwilę mi zajęło przystosowanie się do nowej rzeczywistości. Dość chaotycznie podszedłem do pierwszych nagrywek i nie byłem z nich zadowolony. Postanowiłem wszystko pozmieniać. Serio, jeśli chodzi o wokale, mam z tym problem i radykalnie podchodzę do najmniejszych detali. Chciałem, aby dopełniały głębię muzyki Mōdora i Vadusa. Momentami brudno i jadowicie, innym razem na zimno i refleksyjnie. Użyłem wielu form, których nie stosowałem nigdy wcześniej. Dzięki temu „Acedia” stylowo nie jest monolitem, a każdy kawałek ma swój indywidualny charakter. Dopiero przesłuchanie całego albumu daje pełen obraz tej black/death metalowej melancholii.

To co słychać na „Acedii” to świetnie wyprodukowany, nowoczesny black metal, który kładzie duży nacisk na atmosferę (choć nie wiem, czy szufladkowałbym go jako atmospheric). Może nieco inspirowany grecką sceną, a może to chybione skojarzenie?

Dobrze to ująłeś – atmosfera w naszych utworach jest kluczowa, a Inanes znalazł swoją metodę jej wprowadzania.  Nasze utwory zmieniają się w trakcie, mutują, wprowadzają w trans. Niebanalna melodyka i ponure riffy Vadusa kreują bogactwo nastrojów. Wszystko idealnie współpracuje. Tutaj warto wspomnieć o okładce, zaprojektowanej przez WS Artworks. Od początku uważałem, że bezbłędnie oddaje klimat płyty. Osobiście nie czerpałem z greckiej sceny, ale jestem jej wielkim fanem.

inanes Acedia

Możesz opowiedzieć nam nieco o warstwie lirycznej utworów? Wasze teksty niosą za sobą pewne konkretne przemyślenia, chyba dalekie od ślepej nienawiści wobec Bozi, czyż nie?

W tekstach dominuje pustka i mizantropia oraz wszystkie ich pochodne. „Acedia” nie prowadzi nas w konkretnym kierunku czy do konkretnych przemyśleń. To raczej błądzenie w ciemnościach. Odwołania religijne czy mitologiczne stanowią tylko tło. Wszystko balansuje na granicy snu i jawy. Mam świadomość, jak to brzmi, więc odsyłam do naszej płyty i przestudiowania książeczki.

Gdzie szukałeś i gdzie znalazłeś inspiracje, które udało się przekuć w Wasz debiutancki krążek?

Nie musiałem szukać inspiracji – głowę mam wypełnioną motywami na następne tysiąc albumów. Sama „Acedia” była jednym z takich, które koniecznie chciałem zrealizować. Uważam, że nadal jest dużo do napisania i opowiedzenia.

Szczerze powiem, że tak jak mi się ten materiał spodobał, tak byłem zawiedziony brakiem informacji o koncertach. Myślę, że numery z „Acedia” świetnie sprawdziłyby się w zadymionym klubie…

Podoba mi się Twoja wizja. To są plany na przyszłość. Sam temat koncertów systematycznie powraca z różnych stron. W tej chwili jest nas tylko trzech i skupiamy się głównie na tworzeniu kolejnego albumu.

Skądinąd wiem, że robiliście już jakieś przymiarki do nowego krążka. Czy możesz nam coś więcej o tym powiedzieć?

Mamy materiał na przynajmniej dwa albumy. Jaka część ostatecznie znajdzie się na następnej publikacji – trudno w tej chwili powiedzieć. Oczywiście kontynuujemy klimat „Acedii”. Nie zabraknie łączenia różnych warstw muzyki z metalowym rdzeniem. Wszystko podnieśliśmy na wyższy poziom. To będzie spora dawka chaosu przepełniona szaleńczymi dźwiękami i wokalami.

Na koniec jestem ciekaw, jak oceniasz polską scenę black metalową w ostatnich miesiącach czy też latach. Słuchałeś czegoś, co zostało z Tobą na dłużej?

Polska scena metalowa jest wyjątkowa. Powstają tutaj naprawdę oryginalne projekty, które najstarszym ojcom założycielom się nie śniły. Wiele jest takich albumów, których nie znajdziesz w innych krajach, jak np. BiesyTranssatanizm„. Teraz będę złośliwy: masa zagranicznych zespołów wygląda na żywo jak Mgła lub Batushka. Można powiedzieć butnie: Polska trendsetterem muzyki metalowej! Każdy kraj ma swoją specyfikę, ale ta nasza stanowi wyjątkowo żyzny grunt dla metalu. To dobrze wróży na przyszłość.

Piotr
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .