Przejdź do treści

Czy MYSTIC FESTIVAL nie chce mieć dzieci?

231

Szukacie artykułu o zmianach w regulaminie Mystic Festival? Ano jest tutaj ponownie. Tyle, że w zmienionej nieco formie – poprawionej i uzupełnionej o komentarz organizatorów. Ale od początku.

Mystic Festival był dla mnie stałym punktem programu każdego początku lata. Przeniesienie lokalizacji z Krakowa do Gdańska (choć zwiększyła mi drastycznie odległość od domu) wyszła wszystkim na dobre a sceneria stoczni dodała klimatu, jakiego za żadne skarby nie dałaby Tauron Arena. Do tego zawsze topowe zespoły oraz masa znajomych, których można spotkać na corocznym metalowym święcie podczas Bożego Ciała.

Co roku, na Mystic jechałem z całą rodziną, w tym trójką nieletnich dzieci. Metalu słucham mniej więcej od czterdziestu lat, a muzyka jest dla mnie jednym z ważniejszych elementów życia. Od zawsze chciałem więc zarazić tą miłością swoich synów, a nic tak nie pomaga jak świetne miejsce, fajne i różnorodne zespoły oraz możliwość zbicia piątki z Nergalem, Łukaszem Pachem czy nawet Marią Konopnicką, Jarkiem Szubrychtem czy też Zielonym z Virgin Snatch, który uwielbia dzieci.

Brałem więc codziennie moich dwóch synów, kręciłem się z nimi po terenie stoczni, słuchaliśmy Turbo, Alcest czy Tides From Nebula (chłopaki mają poniżej 10 lat i nie chciałem wrzucać ich od razu na głęboką wodę oznaczoną logiem Behemoth czy Vader). Gadaliśmy ze znajomymi, robiliśmy sobie foty i grzebaliśmy w merchu. A jak się synowie zmęczyli, oddawałem ich mojej wyrozumiałej żonie stacjonującej poza terenem festiwalu i wracałem na headlinerów oraz najciekawsze kapele grające do późnej nocy.

Z czasem chłopcy czekali na początek czerwca, kilka dni wolnego od szkoły i ten festiwalowy zgiełk. A ja czekałem, żeby jeszcze głębiej zakorzenić w nich miłość do „mojej” muzyki. Pozwalał mi na to regulamin zapraszający młodzież do lat trzynastu bez konieczności zakupu biletów za niemałą przecież sumę.

Inne rodzime festiwale mają podobnie. Na genialny Summer Dying Loud Tomek Barszcz pozwala wejść dzieciom do 13 roku życia. W tym roku również mieliśmy zamiar zobaczyć jak „umiera lato” w Aleksandrowie Łódzkim. Wałbrzyski Metal Mine też miał podobnie, z tym, że rodzic może wprowadzić dzieci do 12 roku życia. Organizatorzy Castle Party nie są już tak łaskawi (darmowe wejście mają dzieci do lat 6) tak więc przestałem odwiedzać Bolków, chociaż wampiry i strzygi spacerujące swobodnie po rynku bardzo się chłopcom podobały.

I gdy kilka miesięcy temu po genialnym występie Behemoth i super klimatycznym The Gathering wracałem do hotelu wiedziałem, że w przyszłym roku także zabiorę dzieci na Mystic Festival, choć z pewnością nie będzie tak klimatycznie jak dotychczas. Jednak wszystko do czasu, aż pojawił się nowy regulamin.

Organizatorzy postanowili zarobić w przyszłym roku jeszcze troszkę więcej pieniędzy. Wprowadzając bilety rodzinne ograniczyli możliwość udziału dzieci do jednego na jedną osobę dorosłą. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że jeśli chcę wprowadzić na teren festiwalu drugie dziecko, muszę kupić drugi bilet dla dorosłego. Mocno mnie ten fakt zszokował, gdyż wizja konieczności wyboru, z którym z synów będę mógł cieszyć się metalowym świętem podczas gdy drugi będzie stał na zewnątrz i czekał aż wrócimy, wprawiła mnie lekko mówiąc w złość (co by nie używać w tekście słów uważanych za niecenzuralne) i furię, wynikającą z konieczności wyboru: „które dziecko kocham bardziej?”.

Dopełniając dziennikarskiego obowiązku (czego nie zrobiłem w pierwszej wersji artykułu, za co wszystkich urażonych przepraszam) dodam, że bilety rodzinne były już wstępnie testowane podczas edycji minionej, niemniej oficjalnie nie były weryfikowane a ja w tym roku na mój blind bird ticket spokojnie wszedłem z dwoma dzieciakami nie zauważając nigdzie planowanych drastycznych zmian.

I druga sprawa: dla mnie to nowe (bo jednak po raz pierwszy oficjalne) ograniczenie jest postrzegane niestety skrajnie nielogicznie, niezrozumiale i niewytłumaczalnie. Niemniej jednak faktycznie (i tu znów zwracam honor organizatorom MF) festiwalowi należy się możliwość wyjaśnienia zaistniałych zmian i poniżej chciałbym zacytować stanowisko przedstawiciela Mystic Festival – Jarka Szubrychta,  w kwestii powodów ograniczenia możliwości uczestnictwa dzieci poniżej lat trzynastu:

Mystic Festival jest i był festiwalem otwartym dla rodzin, a uczestnictwo dzieci w wydarzeniu niezmiennie pozostaje darmowe, do ukończenia przez nieletniego 13. roku życia (w dniu rozpoczęcia festiwalu). Bilety Rodzinne, które wprowadziliśmy od tegorocznej edycji (2026), nie mają na celu uniemożliwienie komukolwiek uczestnictwa w festiwalu – są dla nas informacją, jak licznej grupy nieletnich możemy się spodziewać oraz dają nam pewność, że każde dziecko znajduje się pod opieką dorosłego opiekuna. W przypadku uczestnictwa większej grupy dzieci, takich opiekunów musi być odpowiednio więcej – nie badamy stopnia pokrewieństwa, tylko dbamy o to, by w ewentualnych nagłych sytuacjach (czy to osobistych uczestnika imprezy, czy np. w przypadku ewakuacji), każde dziecko miało indywidualną opiekę.

W 2026 roku w festiwalu wzięło udział ponad 700 osób nieletnich. Większość z nich skorzystała ze strefy Kids Zone, w której dzieci do 13. roku życia mogą odpocząć lub uczestniczyć w licznych zajęciach, prowadzonych przez wykwalifikowany personel. To usługa dla gości festiwalu całkowicie darmowa, pełny koszt urządzenia i prowadzenia strefy wzięliśmy na siebie. Bilety Rodzinne pozwoliły nam oszacować liczbę chętnych i odpowiednio się na to przygotować, dlatego zarzut, że na ich wprowadzeniu chcieliśmy zarobić dodatkowe pieniądze mija się nie tylko z naszymi intencjami, ale i z prawdą, zatem uważamy go za niesprawiedliwy i nieuzasadniony.

Jednocześnie przypominam, że zastrzegamy sobie możliwość ograniczenia puli Biletów Rodzinnych – również ze względów bezpieczeństwa. Wierzymy jednak, że w 2027 roku zobaczymy na Mystic Festival jeszcze więcej najmłodszych fanów metalu – niebawem to będzie ich festiwal.

Drodzy organizatorzy Mystic Festival, mam do Was wielką prośbę. Jeśli faktycznie zależy Wam na dobru najmłodszych uczestników festiwalu, przemyślcie jeszcze raz swoją decyzję. Rozumiem troskę o bezpieczeństwo dzieci, ale mam wrażenie, że tym razem postawiliście diagnozę i rozwiązanie w niewłaściwym miejscu. Efektem nie będzie wzrost bezpieczeństwa, lecz ograniczenie możliwości uczestnictwa rodzinom, które od lat współtworzą społeczność festiwalu.

Po pierwsze, kupując bilet rodzinny, opiekun może przecież zadeklarować liczbę dzieci, które zamierza wprowadzić na teren festiwalu. Już na etapie sprzedaży wiecie więc, czy ktoś przyjedzie z jednym dzieckiem, dwójką czy trójką swoich pociech. Nie bardzo rozumiem, jaki problem rozwiązuje nowe ograniczenie.

Po drugie, nie podzielam obawy, że jeden rodzic nie jest w stanie zająć się więcej niż jednym dzieckiem. Robię to przez cały rok: podczas wakacji, w górach, na festynach, jarmarkach bożonarodzeniowych czy w galeriach handlowych. I uwierzcie mi, że w wielu z tych miejsc jest znacznie tłoczniej, mniej przewidywalnie i po prostu mniej bezpiecznie niż na ogrodzonym i kontrolowanym terenie festiwalu.

Po trzecie, argument o konieczności zapewnienia każdemu dziecku osobnego opiekuna wydaje się kompletnie oderwany od rzeczywistości. Jeśli chciałbym, aby moje dziecko weszło na festiwal z kimś znajomym, musiałbym wcześniej organizować zakup dodatkowego biletu rodzinnego. To nie jest rozwiązanie zwiększające bezpieczeństwo. To rozwiązanie tworzące sztuczne bariery. Co więcej, nawet w nagłej sytuacji żaden z moich festiwalowych znajomych nie zaopiekuje się dziećmi lepiej niż własny ojciec. Trudno mi zrozumieć sytuację, w której organizator uznaje, że moje dziecko będzie bezpieczniejsze z przypadkowo dobranym dorosłym posiadającym bilet rodzinny niż z własnym rodzicem tylko dlatego, że rodzic ma więcej niż jedno dziecko.

W efekcie osiągnęliście coś odwrotnego do zamierzonego. Zamiast zachęcić rodziny do udziału w festiwalu, postawiliście część z nich przed wyborem: festiwal albo dzieci. A to wybór, którego wielu rodziców nie będzie chciało ani mogło dokonać.

Biorąc pod uwagę wszystkie te komplikacje, nie kupiłem biletu na przyszły rok. Jak prawdziwy metalowiec starej daty wybrałem rodzinę. Pozostaje mi tylko zastanawiać się, ilu innych „metalowych” rodziców podejmie dokładnie taką samą decyzję i czy właśnie o taki efekt Wam chodziło.

Maciek Masta
(Visited 1 times, 241 visits today)