DÅÅTH coveruje DEATH

Źródło: Dååth, Metal Blade Records

Dååth zaprezentował cover zespołu DeathThe Philosopher. W numerze wystąpili gościnnie gitarzyści Rafael Trujillo oraz Dan Sugarman. Kompozycja ukazała się pod skrzydłami wytwórni płytowej Metal Blade Records. Za produkcję odpowiada Eyal Levi. Za rejestrację wokalu i gitar odpowiedzialny jest John Douglass, perkusji – Krimh, zaś gitary basowej Dave Marvuglio. Miksami zajął się Christian Donaldson. Mastering wykonał Joel Wanasek.

Dååth tworzą:

Eyal Levi – gitara
Sean Z – wokal
Krimh – perkusja
Jesse Zuretti – orkiestracja, syntezator, gitara
Dave Marvuglio – bas sesyjny

Eyal Levi komentuje:

To szalone, gdy pomyślę, że minęło 30 lat, odkąd po raz pierwszy zobaczyłem teledysk do The Philosopher na Headbanger’s Ball. Uwielbiałem tę piosenkę wtedy i kocham ją teraz. To nasza próba uhonorowania dziedzictwa Chucka i ogromnego wkładu w ekstremalny metal.

Jesse Zuretti dodaje:

Chuck oraz Death torują drogę przyszłym zespołom ekstremalnego metalu – najlepszym sposobem na oddanie hołdu jest granie.

Wcześniej kapela udostępniła singiel No Rest No End. Utwór zawiera gościnne solówki Rafaela Trujillo (Obsidious, ex-Obscura) i Spiro Dussias. Kompozycja została zmiksowana przez Jensa Bogrena (Sepultura, At The Gates, Kreator, Dimmu Borgir). Masteringiem zajął się Tony Lindgren (Enslaved, Katatonia, Leprous, Wardruna). Za produkcję wokalu odpowiada Andrew Wade (A Day To Remember, Motionless In White, Wage War), zaś za inżynierię – John Douglass (Megadeth, Alluvial, The Contortionist). Fani mogą spodziewać się kolejnego etapu w ewolucji melodii i progresywnego death metalu marki Dååth.

Gitarzysta Eyal Levi komentuje:

„No Rest No End” to powód, dla którego DÅÅTH powraca. Kiedy zaczęło się pisanie, szukałem dowodu, że wciąż to mamy. Ostatnią rzeczą, jaką chcę zrobić, to wydać muzykę, która brzmi jak kiepska okładka naszego poprzedniego katalogu. Kiedy powstała ta piosenka, stało się jasne, że musimy to przemyśleć. „No Rest No End” jest szczytem wszystkiego, co chciałem zrobić z tym zespołem i zawiera nasz pełny skład grający na wszystkich cylindrach: miażdżące riffy, zorkiestrowane na maksa, zaraźliwy refren, szalone solówki, mój ulubiony metalowy perkusista, barokowe szaleństwo, charakterystyczne czyste gitary i niesamowity miks. To najbardziej ambitna piosenka, jaką kiedykolwiek napisaliśmy lub nagraliśmy, a dopiero zaczynamy. Cieszyć się!

Wokalista Sean Z dodaje:

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem „No Rest No End” w formie demo, byłem zachwycony! Od razu wiedziałem dokładnie, co chcę zrobić wokalnie. Słowa praktycznie zleciały ze strony. Na każdym etapie procesu tworzenia piosenka była oczywistym arcydziełem. To ma być słyszalne i ma być odtwarzane głośno!

Jesse Zuretti, który zajmuje się orkiestracją, syntezatorem i gitarą, komentuje:

„No Rest No End” dzieje się, gdy wszyscy zaangażowani popychają się do granic możliwości. W metalu często szczycimy się tym, jak trudno coś opanować – a ta piosenka jest szczytem tej myśli. Wszyscy daliśmy z siebie wszystko, aby „No Rest No End” było naszym arcydziełem. Z punktu widzenia orkiestracji przenieśliśmy to do poziomu kinowego i barokowego w jednej piosence. Gitary były również bardzo wymagające i równie satysfakcjonujące w śledzeniu. Nie wspominając już o gościnnych solówkach ocenionych przez Michelin.

Perkusista zespołu, Krimh, komentuje:

Wściekła jazda z doskonałym tytułem „No Rest No End”. Przynajmniej tak się czuję, grając ten utwór. Z perkusyjnego punktu widzenia – lepiej załóż buty do biegania, bo ten utwór wymaga ciężkiej pracy! Ma szybki kontrabas, blasty i mnóstwo świetnych partii. To zdecydowanie jedna z naszych najmocniejszych piosenek, a dzięki wielu warstwom za każdym razem, gdy jej słuchasz, znajdziesz coś nowego.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , .