Watain, Anaal Nathrakh – Nagoja (2.03.2019)

Doświadczanie koncertów tego samego zespołu w różnych krajach należy do ciekawych przeżyć – zwłaszcza, jeśli chodzi o tak widowiskowe i zaangażowane zespoły jak Watain.
Europejskie koncerty szwedzkiej watahy są w końcu równoznaczne ze sceną w płomieniach, odwróconymi krzyżami i sztandarami, a do niedawna również z rzucaną na widownię świńską krwią. Jednak nie wszędzie nadarza się taka okazja, czego dowodem były japońskie koncerty na imponującej, bo zahaczającej aż o trzy kontynenty trasie Axis Mundi, które odbyły się dzięki Evoken de Valhall Productions.

Kolejną ciekawostką były koncerty zespołów, których w innych okolicznościach trudno byłoby usłyszeć na żywo – przykładami są tutaj dwie rozpoczynające wieczór kapele, australijska ekipa Hybrid Nightmares i japońska grupa Ethereal Sin.
Pierwszy z zespołów charakteryzowało nie tylko „ciepłe” brzmienie, ale też niewymuszony, czasami bardzo koleżeński kontakt z publicznością. Zebranej publice taka rozrywka bardzo przypadła do gustu, a uradowaną widownię dodatkowo ucieszyły wypowiedziane przez wokalistę po japońsku słowa powitania. Australijczycy nie dość, że zarażali wielu fanów swoim entuzjazmem, to jeszcze wyglądali jakby na scenie bawili się w najlepsze – aż chce się powiedzieć, że grali life metal. Ciężko zresztą określić podobne wymieszanie melodyjnego deathu, a czasami deathcore z bardziej progresywnymi zagrywkami momentami rodem jak u Ne Obliviscaris – sound Hybrid Nightmares bez wątpienia był eklektyczny.

Podobnie jak pierwszy zespół wieczoru, Japończycy z Ethereal Sin również mieli niezłą frajdę podczas swojego występu. W symfonicznym blacku z wpływami japońskiego folku nie zabrakło nadających klimatu klawiszy, charczącego growlu przechodzącego miejscami w czysty śpiew, a nawet chórów, gdyż każdy z członków zespołu (poza perkusistą) miał przed sobą mikrofon.
O ile pierwsza kapela postawiła na rozmazany makijaż sceniczny (pomimo ich starań nasuwa mi się określenie bieda-corpse paint), look Japończyków kojarzył się raczej z misternym “ghost paintem” tajwańskiej grupy Chthonic. Wpływy Chthonic nie były zresztą jedynymi inspiracjami w muzyce Ethereal Sin – ich twórczość zakrawała czasem o sound, jaki Satanic Warmaster mieliby, gdyby zamiast z Finlandii pochodzili z Japonii.

Dwie pierwsze atrakcje wieczoru rozruszały widownię na dobre, o czym świadczyło rozpętane podczas występu Anaal Nathrakh szaleństwo. Wejście muzyków na scenie spotkało się z entuzjazmem widowni, a po krótkim noise’owym intro twórczość kapeli z Birmingham uderzyła z pełną mocą. Błyskawicznie utworzył się pit, oślepiające światła współgrały z “połamanym”, brudnym brzmieniem, a wraz z nadejściem refrenu kolejni fani wykrzykiwali (mniej lub bardziej udolnie) fragmenty tekstów. 
Wiele tekstów pochodziło z najnowszego wydawnictwa Brytyjczyków, A New Kind of Horror, o czym wspominał wokalista – energiczny, rzucający się po scenie w muzycznym szale V.I.T.R.I.O.L. Przerywniki między utworami pojawiały się zresztą wielokrotnie – tak często, że momentami nie bardzo wiedziałam, czy jestem na koncercie, czy na stand-upie. Ciekawe doświadczenie, koncert na pewno udany, jednak nie tego oczekiwałam. Na szczęście Watain, następny zespół wieczoru, jak zwykle zdołali wynieść koncert do rangi prawdziwej sztuki.

Jak można się było domyślić tu muzyka broni się sama, a zastawiona świecznikami i kośćmi scena wcale nie jest niezbędna, aby zadbać o show (albo, jak określił to sam Erik Danielsson, żeby “wznieść świątynię” podczas tego wieczoru).
O podniosły, wręcz oderwany od rzeczywistości nastrój doskonale zadbało zresztą już samo intro – klub wypełnił chóralny, religijny śpiew, a z półmroku wyłonili się kolejno członkowie zespołu.  
Zastygła w zachwycie japońska publika usłyszała pierwsze dźwięki Storm of the Antichrist po krótkim wstępie, jasno świadczące o tym, że nadszedł czas na skandynawski black w najlepszym wydaniu.

Nie obyło się bez powitania po pierwszym utworze – Erik Danielsson zadbał o zapowiedź tego, czym będzie wieczór, obiecując słuchaczom ponad godzinę szwedzkiej black metalowej magii. Bardzo trafne określenie tego, co Watain potrafią dokonać na scenie. Po wstępie słowa frontmana zostały dodatkowo potwierdzone mocnym uderzeniem, jakim było Nuclear Alchemy, porażającym niewielki lokal (ilość miejsc w klubie Rad Hall to około 300 osób) z siłą eksplozji. 
Oprócz pierwszego singla z Trident Wolf Eclipse zespół zabrał się również za pozostałe utwory z najnowszego wydawnictwa. Dynamika i agresja, które definiowały najnowsze dzieło szwedzkiej hordy wybrzmiały z pełną mocą dzięki Furor Diabolicus i koncertowemu następcy tej kompozycji, równie wściekłemu Sacred Damnation. Prostszy, ale równie efektowny rytm Towards the Sanctuary był kolejnym nowym kawałkiem sprawdzającym się na żywo.
Setlista zawierała również cztery kawałki ze Sworn to the Dark, ze wspomnianym już efektownym “otwieraczem” Storm of the Antichrist i hipnotycznym outro The Serpent’s Chalice.
Warto wspomnieć też o starszym kawałku Angelrape granym jako jeden z ostatnich utworów wieczoru, i po reakcjach sądząc, przyjętym przez japońską widownię z nieco mniejszym entuzjazmem. Przystępność Trident Wolf Eclipse odebrano znacznie lepiej niż sięgający mroków przeszłości materiał z Rabid Death’s Curse z brudniejszymi riffami i bardziej charczącym wokalem. Podobna odpowiedź z pewnością była pewną ciekawostką po europejskich tłumach reagujących na kawałki typu On Horns Impaled czy Agony Fires z dzikim entuzjazmem.

To właśnie pewnego entuzjazmu właściwego wielu europejskim fanom nie sposób było uświadczyć podczas japońskiego gigu. Wcale nie czyniło to wieczoru gorszym, nie mówiąc już o tym, że Watain spotkał się z dosyć niemrawą reakcją tłumu, a jednak siał black metalowe zniszczenie z godną podziwu zaciekłością. Nic dodać, nic ująć – właśnie tak powinno się grać black metal.

Setlista Watain:
Storm of the Antichrist
Nuclear Alchemy
The Child Must Die
Puzzles ov Flesh
Furor Diabolicus
Sacred Damnation
Underneath the Cenotaph
Malfeitor
Towards the Sanctuary
Angelrape
Sworn to the Dark
The Serpent’s Chalice

Tagi: , , , , , , .