Autokrator – „Hammer of the Heretics” (2018)

Katarzy (lub katarowie) to gnostyczna sekta, działająca w XIII wieku głównie na południu Francji, która odrzucała świat materialny, cielesność oraz seksualność jako stworzone przez złego boga, ewentualnie szatana. Katarzy celebrowali natomiast duchowość jako pochodzącą od dobrego boga. Stali w jawnej opozycji do kościoła katolickiego, który nękał ich krucjatami, doprowadzając ostatecznie do ich całkowitej zagłady. Z Francją nierozerwalnie związane są także losy Templariuszy, o których mówi się, że również odrzucili władzę papieża oraz dogmaty katolickie. Większość z nich, oskarżona o herezję i czczenie Bafometa, skończyła na stosie wyrokiem francuskiej inkwizycji.

Skąd rys historyczny na wstępie? Otóż wokół gnostyczno-heretyckich treści obraca się trzeci album francuskiego Autokrator zatytułowany, a jakże, Hammer of The Heretics, który ukazuje się dzisiaj, 10 kwietnia 2018 pod szyldem Krucyator Productions. Autokrator to dwuosobowy projekt, którym zarządza znany niektórym z N.K.V.D. jegomość o inicjałach L.F., który pochodzi właśnie z tych terenów, na których dopełniał się los katarów i Templariuszy.

Hammer of the Heretics jest więc albumem koncepcyjnym, ale nie jednej spójnej historii. Cztery z pięciu utworów łączą przytoczone wątki herezji i gnostycyzmu. Ze schematu wyłamuje się La Sang Impur, którego liryki nawiązują do Marsylianki, czyli hymnu Francji. W pozostałych utworach zapoznamy się z pocztem Mistrzów Templariuszy (Against Flesh and Blood) czy też dowiemy się co nieco o gnozie i historii Oksytanii (Inquisitio-Denunciatio-Exceptio). Tekst tego ostatniego powstał na bazie oryginalnych protokołów przesłuchań katarów i innych heretyków. Sam utwór składa się z jakby dwóch części: na początku padają pytania, a później odpowiedzi. Na płycie nawiedzą nas również odgłosy palonych na stosach ludzi, być może ostatniego Wielkiego Mistrza Templariuszy Jacques’a de Molay, który spłonął 18 marca 1314 roku, oraz dźwięki, które mi kojarzą się przesłuchaniem heretyka.

Trudno jest jednoznacznie określić muzykę Autokrator. Wydaje się, że brutalny death metal stanowi jej szkielet, który obudowany jest wpływami z innych gatunków. Album otwiera świdrujący dźwięk gitary, ale już po chwili ustępuje ona miejsca basowi, który już do ostatniej, 34 minuty, jest siłą przewodzącą na Hammer of The Heretics. Stawia on pulsującą, groźnie warczącą ścianę dźwięków, która przytłacza swoim ciężarem, miażdży i miele na proch wszystko, co napotka na swojej drodze. Gitary przebijają się tylko momentami, dołączając swoje płaczliwie dźwięki. Odpowiedzialny za perkusję Kévin Paradis (Benighted, ex-Svart Crown) naprzemiennie zasypuje nas kanonadą blastów i miarodajnie wybijanych w powolnym tempie marszowych rytmów, które wbijają w podłoże. Generowany w ten sposób hałas może przywołać wrażenia obcowania z ekstremalnie głośno pracującą maszyną. Odrobinę ludzkiego czynnika mogłyby wprowadzić wokalizy David’a Bailey, ale jego smoliste ryki bardziej przypominają raczej odgłosy dzikiej bestii czy demona niż człowieka.

Wpadłem w sidła tego albumu. Już sama tematyka gnozy, katarów i Templariuszy jest fascynująca, a na dodatek omamił mnie swoją industrialno-apokaliptyczno-mistyczną atmosferą. Te 34 minuty pozwalają odczuć ducha buntu i herezji, determinację w trzymaniu się swoich wartości, ale momentami przebija z nich również groza lochów inkwizycji.

Oficjalny profil na Facebooku – https://www.facebook.com/autokratormetal/

Ocena: 8/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , , , .