Bruce Dickinson – „Do czego służy ten przycisk? Autobiografia” (2017)

Prawdziwa autobiografia to forma coraz rzadziej występująca w środowisku rockowym. Dziennikarze muzyczni i ghostwriterzy odwalają zwykle robotę za artystów – to prostsza i szybsza w realizacji opcja, dzięki której dostajemy być może rzetelne i dobrze napisane pozycje, ale pozbawione indywidualnego rysu. Bruce Dickinson wśród licznych talentów posiada też dar snucia opowieści – co udowodnił już wcześniej wydawanymi publikacjami, o tekstach nie wspominając – zaprasza w książce Do czego służy ten przycisk? do własnego muzycznego świata, z jednej strony typowego, z drugiej – za sprawą nieoczywistych pasji – intrygującego.

Oczywiście zaczyna się klasycznie: wyidealizowane, ale i niepozbawione sporej dawki goryczy dzieciństwo; młodość, w której na równi odkrywa się uroki seksu, używek i rockowej muzyki; czasy pierwszych prób wokalnych, szkolnych kapel i początek drogi na szczyt popularności. Znamy to do bólu z innych biografii. Wydawałoby się, że niczym nas Mister Dickinson nie zaskoczy, ale jednak charakterystyczny, subiektywny ton, umiejętność obserwacji i niewymuszony humor dodają jego opowieści kolorów. Przede wszystkim nie brak wokaliście dystansu do siebie, choć przecież – biorąc pod uwagę dorobek – mógłby się mocniej stroić w piórka „metalowego boga”. Co prawda przyznaje się, że za młodu niemal zwymiotował na innego rockowego herosa, ale to już całkiem inna historia…

Nie ma też wątpliwości, że to opowieść o Dickinsonie, a nie o największym być może heavy metalowym zespole świata, choć oczywiście Iron Miaden często bywa tu w centrum wydarzeń. Zdaje się zresztą, że od początku Żelazna Dziewica była przeznaczona Bruce’owi na oblubienicę, wystarczy przytoczyć okoliczności pierwszego spotkania z nimi na żywo, gdy grali wraz z Samson, pierwszym poważnym zespołem Dickinsona: Nowocześni Purple, ale z teatralnym zacięciem. Muszę przyznać, że od momentu, gdy weszli na scenę w Camden, wiedziałem, że będę ich wokalistą (…) Darth Vader nie musiał stać obok i sapać: „To twoje przeznaczenie”. Zresztą zastępował go Eddie. W niezwykle interesujący sposób opisano tu właśnie moment, w którym wokalista dołączył do Iron Maiden. Już wtedy była to bardzo sprawna maszyneria i casting wiązał się z bardzo konkretnymi wymaganiami.

Niemniej jednak w tym barwnym kalejdoskopie metalowego świata, tempa tras i nagrywania kolejnych albumów pokazują się dwie inne pasje. Jedną jest szermierka, traktowana przez Bruce’a nie tylko jako sport (w którym zresztą odnosił spore sukcesy), ale i filozofia codziennej walki. Drugą stanowi oczywiście lotnictwo, bo przecież – co powszechnie wiadomo – wokalista Iron Maiden jest też zawodowym pilotem. Fascynacja lataniem przewija się w tej opowieści nader często. Zresztą przywołując dość stosunkowo obszernie swoją pierwszą wizytę w naszym kraju podczas trasy promującej album Powerslave, autor wspomina: Do Polski polecieliśmy tupolewem Tu-134, małym, dwusilnikowym samolotem. Polski przewoźnik LOT korzystał wyłącznie z radzieckich samolotów. W tym modelu na dziobie znajdowało się przeszklone stanowisko bombardiera. Niezła gratka. Z książki dowiecie się też o kilku interesujących wypadkach związanych właśnie z tamtą pierwszą wizytą za Żelazną Kurtyną, w której oczywiście wódka leje się strumieniem, ale jest też czas na chwilę refleksji podczas zwiedzania Muzeum Auschwitz.

Dickinson ze swadą przywołuje wiele ciekawych i zabawnych historii, ale nie omija też tematów trudnych i poważnych. W tym kontekście najważniejszy wydaje się moment wyprawy do ogarniętego wojną Sarajewa, czy wieńczący książkę rozdział, opisujący dramatyczną walkę z rakiem. Historia powrotu do zdrowia wydaje się tutaj najbardziej dramatyczna, znacznie poważniejsza niż jakakolwiek batalia stoczona na scenie, a Bruce nie obawia się obnażyć przed czytelnikami, pozwala złamać intymną barierę, ukazuje fizyczne cierpienia z całą ich mocą.
Kto szuka bulwarowych plotek, ten może sobie darować. Do czego służy ten przycisk? to opowieść o Dickinsonie na tyle szczera, na ile autobiografia może taką być. Jednak w żadnym wypadku nie jest historia rodzinna. Autor pozwala swym bliskim zachować anonimowość, nie zdarza sekretów alkowy, nie oprowadza po domowych pieleszach, i absolutnie to nie jest wadą tej publikacji.

Dla fanów Iron Maiden i solowej twórczości Bruce’a Dickinsona lektura książki będzie doskonałym uzupełnieniem obecnych już na rynku monografii i artykułów, wprowadzającym subiektywne spojrzenie na znane kwestie. Dla wszystkich innych, nawet tych, którym nie po drodze z heavy metalem, obcowanie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych w rockowym światku wokalistów okaże się równie ciekawe. Autor wspomina w posłowiu, że musiał wyciąć trochę tekstu, by całość zyskała bardziej zwartą strukturę. Może szkoda? Wszak właśnie w anegdotach, dykteryjkach i przywoływaniu facecji z metalowego świata Bruce sprawdza się najlepiej. Jednak na odwieczne pytanie: „Czy leci z nami pilot?”, w tym wypadku trzeba powiedzieć, że kapitan pewnie dzierży literackie stery oraz ma do opowiedzenia ciekawe historie, i w dodatku wie jak to zrobić. Niewątpliwie warto przeczytać!

ocena: 8/10

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i power metalu, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , .