Closterkeller – „Viridian” (2017)

Chociaż Closterkeller nie zniknęli w ostatnim czasie ze sceny i zespół był aktywny głównie koncertowo, to na następcę Bordeaux fani musieli swoje odczekać. Po sześciu latach legenda polskiej gothic rockowej sceny powraca z nowym materiałem w kolorze zieleni – Viridian, który ukazał się 22 września br. dzięki Universal Music Polska.

Część utworów można było usłyszeć już podczas wiosennej trasy Abracadabra Tour. Wtedy też Anja Orthodox oficjalnie zapowiedziała premierę nowego krążka na jesień tego roku. Tak długi odstęp czasowy pomiędzy wydawnictwami z pewnością rodził wiele pytań w głowie wielbicieli Closterkeller. Sama nie mogłam się doczekać premiery, a wieść o niej zrodziła zarówno wiele nadziei, jaki i obaw w odniesieniu do szykowanego przez zespół materiału.

Podchodziłam do Viridian po części z entuzjazmem, a po części też z dozą dystansu. Jednak druga postawa szybko straciła na znaczeniu, ponieważ kompozycje z „zielonej płyty” Clostera bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Czuć w nich świeżość i ciężar, ale przy tym nie zabrakło charakterystycznego dla zespołu brzmienia. Niektóre z kawałków wręcz przenoszą nas poniekąd do starszych dokonań formacji – mam na myśli przede wszystkim pozycję Król jest nagi, który ze swoim bardzo mocnym rock‘n’rollowym, szybkim zacięciem jest jakby wyjęty z Violet albo Cyan.

Bezwzględnie moim faworytem pozostaje Inkluzja, utrzymana w umiarkowanym tempie, tajemnicza i mroczna. Klimatyczne gitarowe riffy idealnie współgrają z katedralnym tłem oraz monologiem Anji w intrze. Aczkolwiek apogeum utwór osiąga dopiero pod sam koniec wraz z wejściem chóru i śpiewu w łacinie. Za każdym razem słysząc ten fragment, mam ciarki na całym ciele.

Równie dobrym i wyrazistym w brzmieniu jest numer Viridiana. Prawie 9-minutowy utwór, o nieszablonowej strukturze przenosi nas w meandry closterkellerowej romantyczności w towarzystwie wdzięcznego śpiewu Orthodox. Zresztą najnowsze wydawnictwo pokazuje, że liderka zespołu jest z bardzo dobrej formie wokalnej, o czym mogą chociażby świadczyć świetne rockowe krzyki w końcówce To albo to. Warta uwagi jest również linia wokalna w utworze Pokój tylko mój, która pozornie odbiega od nadanej linii melodycznej utworu, ale komponuje się z nią bez najmniejszego fałszu.

Tekstowo album także nie zawodzi. Nie brakuje zarówno tematyki społeczno-politycznej (Król jest nagi, Matka ojczyzna) obszarów melancholijno-refleksyjnych, wręcz romantycznych, jak i wyrazistych bohaterek (słowiańskiej Marcji i beztroskiej Kolorowej Magdaleny). Jedno jest dla mnie pewne – liryki Anji wciąż zawierają w sobie ten elektryzujący pierwiastek. Najważniejsze, że nie jest to przerost formy nad treścią.

Viridian jest potwierdzeniem, że zespół w obecnej konfiguracji znajduje się w bardzo dobrej formie. Powiedziałabym nawet, że pod względem muzycznym Closterkeller nowym wydawnictwem podkreśla to, co na przestrzeni tylu lat w jego karierze było najlepsze, ale nie stroni jednocześnie od nowinek. Jest zarówno ciężko, dynamicznie, jak i refleksyjnie, z dobrymi lirykami i stosowną, nienachalną promocją. Closterkeller jest marką i nadal trzyma wysoki poziom, który sami lata temu wyznaczyli.

Niecierpliwie czekam na występ Closterkeller w Bydgoszczy, aby móc wysłuchać nowych utworów (przynajmniej tych, których jeszcze nie było okazji wcześniej) na żywo, bo przypuszczam, że świeży materiał sprawdzi się genialnie. Moje nadzieje kierowane pod adresem Viridian zostały spełnione. Po tylu latach oczekiwania czuję się wystarczająco nasycona nową płytą.

Ocena: 8/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej.
Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Latest posts by Marta (Kometa) (see all)

Tagi: , , , , , , , .