<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Brzeźnicki, Autor w serwisie KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/author/marcinb/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/author/marcinb/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Sat, 26 Sep 2026 09:52:05 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Brzeźnicki, Autor w serwisie KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/author/marcinb/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>BOLT THROWER &#8211; „In Battle There Is No Law!” (1988/2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bolt-thrower-in-battle-there-is-no-law-1988-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bolt-thrower-in-battle-there-is-no-law-1988-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Sep 2026 09:52:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Bolt Thrower]]></category>
		<category><![CDATA[Darkness Shall Rise Productions]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[In Battle There Is No Law!]]></category>
		<category><![CDATA[old-school death metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[reedycja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[wznowienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=365988</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cieszę się, że mogę ją wziąć pod „pióro”. Mowa o debiucie brytyjskich niszczycieli z Bolt Thrower, który nosi tytuł In Battle There&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bolt-thrower-in-battle-there-is-no-law-1988-2026/">BOLT THROWER &#8211; „In Battle There Is No Law!” (1988/2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Cieszę się, że mogę ją wziąć pod „pióro”. Mowa o debiucie brytyjskich niszczycieli z <strong>Bolt Thrower</strong>, który nosi tytuł <strong>In Battle There Is No Law!</strong> Jego wznowienie miało swoją premierę w lutym bieżącego roku nakładem <strong>Darkness</strong> <strong>Shall Rise Productions</strong> i myślę, że nadal warto o nim wspominać. Jest to wszak materiał z gatunku tak old schoolowych, że czas już go nie rusza, a wręcz dodaje mocy.</p>
<p>Wznowienie wyprodukowane przez <strong>Darkness Shall Rise Productions</strong>, zostało wykonane w sposób ściśle nawiązujący do oryginału. Od niepodkręconego brzmienia zaczynając, a na poligrafii kończąc, jest to lustrzane odbicie starego wydania. Ma to być hołd dla wyjątkowości tamtych czasów i klimatu towarzyszącego powstawaniu materiału. Dzięki temu mamy do czynienia z albumem surowym, szorstkim i żywiołowym. Takim, jakim go oryginalnie stworzono, nagrano i puszczono w świat. Nie jest to jazda dla miłośników soczystego, super gładkiego, dzisiejszego brzmienia. By ten album polubić, należy kochać zwierzęcą siłę prymitywnych początków death metalu na świecie. <strong>In Battle There Is No Law!</strong> to album debiutującego pełną płytą zespołu w 1988 roku, gdy nie tylko jego styl, ale death metal jako całość jeszcze się kształtował, a ekstremum dopiero nabierało swego prawdziwego oblicza. Kompozycje zamieszczone na tym krążku przedstawiają początki masywnego stylu Brytyjczyków, jednakże nie ma tu tego wiele. Słychać przede wszystkim silne wpływy <strong>Possessed</strong>, <strong>Venom</strong> i europejskiego thrash metalu. Wpływy te wzbogacone są o niskie krzyki <strong>Karla Willettsa</strong> i częste pojawianie się podwójnej stopy. Wszystko to wpływa na to, że jest to płyta bardzo dzika, zwierzęca i bezpośrednia. Pozbawiona technicznych niuansów, nastawiona na możliwie silne niszczenie hałasem, co nie ma zbyt wiele wspólnego z finezją melodii i morderczym ciężarem znanymi z klasycznych albumów i z tym należy się pogodzić. Wszak death też nie zaczął się od<strong> Symbolic</strong>.</p>
<p>Niemniej jednak jest to materiał wartościowy, nie tylko ze względu na aspekt historyczny, ale też dzięki muzyce. Moc, surowizna, metalowy brak kompromisów oraz wiarygodność bijąca z każdego dźwięku to esencja tego wydawnictwa. Młody <strong>Bolt Thrower</strong> swoim debiutem może nie wywołał trzęsienia w podziemiu, aczkolwiek dał podwaliny pod coś pięknego, czym stał się potem. Po niemal czterdziestu latach od premiery mam wrażenie, że smakuje jeszcze lepiej niż kiedyś. Może to kwestia mojego gustu, bo uwielbiam prawdę w metalu, ale słucha mi się tego wyśmienicie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bolt-thrower-in-battle-there-is-no-law-1988-2026/">BOLT THROWER &#8211; „In Battle There Is No Law!” (1988/2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bolt-thrower-in-battle-there-is-no-law-1988-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MOTÖRHEAD: jubileuszowe wydanie albumu „Orgasmatron”</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/motorhead-jubileuszowe-wydanie-albumu-orgasmatron/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/motorhead-jubileuszowe-wydanie-albumu-orgasmatron/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Sep 2026 17:57:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[40 lecie]]></category>
		<category><![CDATA[BMG]]></category>
		<category><![CDATA[jubileusz]]></category>
		<category><![CDATA[MOTÖRHEAD Orgasmatron]]></category>
		<category><![CDATA[reedycja]]></category>
		<category><![CDATA[remaster]]></category>
		<category><![CDATA[remastered]]></category>
		<category><![CDATA[wznowienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=365940</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z okazji 40-lecia premiery Orgasmatron przygotowano jubileuszową edycję tego wydawnictwa, która skupiła się nie tylko na samym albumie, ale i historii jego&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/motorhead-jubileuszowe-wydanie-albumu-orgasmatron/">MOTÖRHEAD: jubileuszowe wydanie albumu „Orgasmatron”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z okazji 40-lecia premiery <strong>Orgasmatron</strong> przygotowano jubileuszową edycję tego wydawnictwa, która skupiła się nie tylko na samym albumie, ale i historii jego powstania. Oryginalne taśmy poddano remasteringowi oraz cięciu z połowiczną prędkością (half-speed mastering). Ponadto długoletni współpracownik zespołu, <strong>Cameron Webb</strong>, przygotował nowy miks i master albumu na podstawie oryginalnych ścieżek.</p>
<p>O nowym miksie mówi producent,<strong> Cameron Webb</strong>:<br />
„Zarówno <strong>Lemmy</strong>, jak i <strong>Phil</strong> mówili, że nie podobał im się oryginalny miks, więc pomyślałem o tym, o co mogliby mnie poprosić, gdyby siedzieli obok mnie. Starałem się odwołać do tego, co wiedziałem o nich i ich podejściu do nagrywania &#8211; eksponując bas w jednym miejscu, precyzując gitary w innym &#8211; przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla tego, co już tam było. Celem nigdy nie było zastąpienie oryginału, ale wydobycie większej ilości tego, co znajdowało się w środku.”.</p>
<p>Jubileuszowe wydanie <strong>Orgasmatron 40th Anniversary Edition</strong> będzie dostępne jako wydanie deluxe z 3 płytami winylowymi i książeczką okładkową oraz w wersji 2CD. Zawierać one będą osobną płytę ze zremasterowanym oryginalnym miksem i płytę z nowym miksem <strong>Camerona Webba</strong>. Ponadto na tych wydaniach znajdować się będą nagrania z prób w studio i inne wersje z nagrań z 1985 roku, a także pełny zapis sesji dla <strong>BBC Radio 1 Friday Rock</strong> <strong>Show</strong> z 1986 roku, który uchwycił zespół w erze albumu <strong>Orgasmatron</strong>. Wydanie na 40-lecie będzie również dostępne jako pojedyncza płyta LP na przezroczystym fioletowym winylu, zawierająca oryginalny album studyjny.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter wp-image-365946 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--scaled.jpg" alt="" width="1200" height="1200" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--400x400.jpg 400w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_3LP-Bookpack--210x210.jpg 210w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter wp-image-365949 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-scaled.jpg" alt="" width="1200" height="1200" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-400x400.jpg 400w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_LP-210x210.jpg 210w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter wp-image-365950 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-scaled.jpg" alt="" width="1200" height="1200" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-400x400.jpg 400w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron2CD.MediaBook-210x210.jpg 210w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Wydany w 1986 roku album <strong>Orgasmatron Motörhead</strong> nagrał w składzie: <strong>Lemmy</strong>,<strong> Phil Campbell</strong>, <strong>Würzel</strong> oraz <strong>Pete Gill</strong>. Płyta otworzyła nowy rozdział w historii zespołu, przesuwając brzmienie w stronę cięższych rejonów przy jednoczesnym zachowaniu agresji i surowej energii.</p>
<p>Sposób w jaki album <strong>Orgasmatron</strong> został wyprodukowany dla fanów był mocno kontrowersyjny i stał się przedmiotem wieloletniej dyskusji. Ale mimo wszystko zawierał kolekcję rewelacyjnych utworów, takich jak jak <strong>Orgasmatron</strong>, <strong>Deaf Forever</strong> czy <strong>Built For Speed</strong>, które weszły na stałe do repertuaru koncertowego grupy. Było to połączenie hard rocka, heavy metalu i punk rocka, które nadało całości płyty odrębny charakter. Cztery dekady później <strong>Orgasmatron</strong> zajmuje miejsce szczególne w dyskografii Motörhead.</p>
<p>Wydawcwnictwo można zamówić w preorderze pod tym<a href="https://motorhead.lnk.to/orgasmatron40thPR"><strong> tutaj.</strong></a></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-365943 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-scaled.jpg" alt="" width="1200" height="1200" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-400x400.jpg 400w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/09/Motorhead_Orgasmatron_40th-COVER-1-210x210.jpg 210w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/motorhead-jubileuszowe-wydanie-albumu-orgasmatron/">MOTÖRHEAD: jubileuszowe wydanie albumu „Orgasmatron”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/motorhead-jubileuszowe-wydanie-albumu-orgasmatron/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SNĚŤ &#8211; &#8222;V Bažinách Vědomí&#8221; (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/snet-v-bazinach-vedomi-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/snet-v-bazinach-vedomi-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Sep 2026 14:38:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[czeski death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Descent Records]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Me Saco Un Ojo Records]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[SNĚŤ - V Bažinách Vědomí]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=365798</guid>

					<description><![CDATA[<p>Oj, zgruzowany ten rok. Nie narzekam, trend ten mi pasuje, i póki pojawiają się wartościowe tematy, to ja łykam i popieram. 10&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/snet-v-bazinach-vedomi-2026/">SNĚŤ &#8211; &#8222;V Bažinách Vědomí&#8221; (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Oj, zgruzowany ten rok. Nie narzekam, trend ten mi pasuje, i póki pojawiają się wartościowe tematy, to ja łykam i popieram. 10 września przyniósł nam nowy stuff poruszający się w tej materii, a mianowicie drugi krążek czeskiego <strong>SNĚŤ</strong> zatytułowany <strong>V Bažinách Vědomí</strong>. Wydawcą tej płyty są dwie wytwórnie: <strong>Dark Descent Records</strong> (USA, Kanada) i <strong>Me Saco un Ojo Records</strong> (Europa).</p>
<p>Szersze pojawienie się <strong>SNĚŤ</strong> w świadomości polskich metalowców miało miejsce (chyba) dzięki supportowaniu uwielbianego u nas <strong>Blood Incantation</strong>. Sam nie byłem na tym koncercie, aczkolwiek nie musiałem, by dotarły do mnie opinie o tym czeskim buldożerze i jego niszczącej publikę jakości. Dobrze się złożyło, że akurat pojawił się singiel promujący nowy krążek i można było zweryfikować te sygnały. Utwór <strong>Kladivo ve tmě</strong> ubrany w staroszkolny wideoklip zaciekawił i wywołał chęć odsłuchu pełnego albumu. Jak się okazało, W bagnach świadomości (tłumaczenie tytułu płyty) to prawie czterdzieści minut siłowej nawałki i sypania gruzu na uszy. Muzycy zespołu są powiązani ze sceną hardcore, przez co kompozycje mają charakter z gatunku „in your face”. Nie ma tu miejsca na przesadne skradanie się z uderzeniem, utwory atakują pełną siłą od początku i z reguły utrzymują moc przez całą długość trwania. Materiał nie jest przesadnie szybki, nazwałbym go zbalansowanym – dba się tu o urozmaicenie i dynamikę całości, by uniknąć znudzenia.<br />
Sound jest zdecydowanie mocną stroną tej płyty i świetnie dopełnia muzykę. Atak jest okrutny, ale niemęczący.<br />
Płyta została wyprodukowana w Pradze w <strong>Golden Hive Studio</strong>, znanym z analogowego podejścia do nagrywania. Do miksu i masteringu został zatrudniony <strong>Greg Wilkinson</strong> z pochodzącego z Oakland (Kalifornia) <strong>Earhammer</strong> <strong>Studio</strong> (<strong>Autopsy, High On Fire, Necrot</strong>). Te wybory spowodowały, że album brzmi potężnie, old schoolowo i w konwencji.</p>
<p>Celowo się przesadnie nie rozpisałem, bo mam wrażenie, że nie ma potrzeby specjalnego namawiania ludzi do <strong>SNĚŤ</strong>. Kto na nich natrafił, ten wie, czego się spodziewać. Mam nadzieję, że dzięki każdej publikacji ich pozycja będzie rosła, co przełoży się na liczbę granych sztuk i jakość kolejnych materiałów. Styl bandu dobrze się wpisuje w obecne „trendy” i może go ponieść daleko. Oby.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/snet-v-bazinach-vedomi-2026/">SNĚŤ &#8211; &#8222;V Bažinách Vědomí&#8221; (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/snet-v-bazinach-vedomi-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VITAMIN X &#8211; „Ride the Apocalypse” (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vitamin-x-ride-the-apocalypse-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vitamin-x-ride-the-apocalypse-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2026 18:09:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Crossover]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Svart Records]]></category>
		<category><![CDATA[VITAMIN X - Ride the Apocalypse]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=365754</guid>

					<description><![CDATA[<p>Konkrety to ja lubię! 13 marca bieżącego roku ukazała się siódma płyta holenderskiej załogi Vitamin X. Nosi ona tytuł Ride the Apocalypse&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vitamin-x-ride-the-apocalypse-2026/">VITAMIN X &#8211; „Ride the Apocalypse” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Konkrety to ja lubię! 13 marca bieżącego roku ukazała się siódma płyta holenderskiej załogi <strong>Vitamin X</strong>. Nosi ona tytuł <strong>Ride the Apocalypse</strong> i została wydana przez <strong>Svart Records</strong>. Ciekawą okładkę na jej potrzeby stworzył sam <strong>Andrei Bouzikov</strong> (<strong>Muncipial Waste, Nervosa, High On Fire</strong>), a za mastering odpowiada<strong> Joel Grind</strong> (<strong>Toxic</strong> <strong>Holocaust, Cavalera Conspiracy, Power Trip</strong>).</p>
<p>Widać zatem, że <strong>Witamina X</strong> postanowiła wrócić z mocnym albumem. Ośmioletnia przerwa dzieląca nowy album od poprzednika to zdecydowanie długi okres na scenie muzyki ekstremalnej, która lubi szybko zapominać o zespołach. Muzycy zapewne sobie zdawali z tego sprawę i postawili na brak kompromisów w samej muzyce i jej produkcji oraz w podaniu ludziom gotowego produktu.<br />
Dwadzieścia osiem minut trwania albumu to jazda bez trzymanki, materiał jest dziki, hałaśliwy i przepełniony gniewem. Kompozycje są szybkie, bardziej punkowe niż thrashowe, ale nadal można mówić tu o crossoverze. Miks stylistyczny przesunął się na korzyść HC/punk, ale to nie znaczy, że zapomniano tu całkowicie o metalu czy rock n&#8217; rollu spod znaku <strong>Motörhead</strong> (którego jest tu bardzo, bardzo dużo). Panowie przez osiem lat dojrzeli, młodzikami już nie są i słychać to w ich muzyce. Nadal z głośników wylewa się zaraźliwa energia, ale mam wrażenie, że utwory są bardziej dojrzałe, a gniew lepiej ukierunkowany. Nie ma tu buntu dla samego buntu. Uczucia są przelewane w muzykę naturalnie, z dużą skutecznością.</p>
<p>Z dużego wyboru utworów nagranych na <strong>Ride the Apocalypse</strong> do gustu przypadły mi najbardziej hitowe, melodyjne, punkowe strzały, takie jak <strong>Break Away</strong>. Bardzo zaraźliwe, wpadające w ucho, esencjonalne dla hardcore punka. Jednak zdaję sobie sprawę, że ich siła tkwi w kontraście z bardziej agresywnymi kawałkami, dlatego uważam ten album za zwartą całość, która w takiej postaci wchodzi najlepiej.</p>
<p><strong>Vitamin X</strong> ma już trzydzieści lat. Zespół nagrał sporo materiału, sporo też zagrał koncertów. Jest to band doświadczony, złożony ze starych wyjadaczy, którzy po tylu latach nadal czują radość grania. <strong>Ride the Apocalypse</strong> nie jest płytą nagraną przez starszych panów po to, by wypełnić warunki kontraktu. To album prawdziwy, żywy, nasączony chęcią niszczenia scen. Ameryka nie została tu odnaleziona na nowo, ale słucha się tego całkiem sympatycznie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vitamin-x-ride-the-apocalypse-2026/">VITAMIN X &#8211; „Ride the Apocalypse” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vitamin-x-ride-the-apocalypse-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>BITTERNESS &#8211; „Hallowed Be the Game” (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bitterness-hallowed-be-the-game-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bitterness-hallowed-be-the-game-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2026 16:57:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[BITTERNESS - Hallowed Be the Game]]></category>
		<category><![CDATA[G.U.C.]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=364561</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z półrocznym poślizgiem wpadła mi w ręce nowa płyta niemieckiego Bitterrness zatytułowana Hallowed Be the Game, wydana nakładem wytwórni G.U.C. (German Underground&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bitterness-hallowed-be-the-game-2026/">BITTERNESS &#8211; „Hallowed Be the Game” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z półrocznym poślizgiem wpadła mi w ręce nowa płyta niemieckiego <strong>Bitterrness</strong> zatytułowana <strong>Hallowed Be the</strong> <strong>Game</strong>, wydana nakładem wytwórni <strong>G.U.C. (German Underground Crossection)</strong>. Premiera krążka odbyła się 6 lutego i jest to już ósmy pełniak w dwudziestopięcioletniej historii zespołu. <strong>Bitterness</strong> mimo bardzo długiego stażu jest nadal załogą podziemną. Nie miałem okazji do tej pory natrafić na ich muzykę, więc są to debiutanci w moim odtwarzaczu.</p>
<p>Zapoznanie się z <strong>Hallowed Be the Game</strong> rozpocząłem klasycznie od spraw technicznych. Tu nie ma lipy, materiał nagrano w <strong>Iguana Studios</strong> pod okiem producenta <strong>Christopha Brandesa</strong>. W studiu tym nagrywały się takie zespoły jak <strong>Necrophagist</strong>, <strong>The Spirit</strong> czy <strong>Thulcandra</strong>, więc poziom jest. <strong>Bitterness</strong> wyciągnęło ze studia ile się dało, dzięki czemu płyta brzmi mocno i żywo. Za okładkę odpowiada<strong> Andrei Bouzikov</strong>, który ma na koncie współpracę na przykład z <strong>Muncipial Waste</strong> i <strong>Havok</strong>. Nie powiedziałbym, że okładka mi się podoba, ale artysta sam w sobie należy do zasłużonych. Miłym akcentem wzbogacającym płytę są gościnne, wokalne wykony <strong>Andreasa</strong> <strong>„Gerre” Geremia </strong>(<strong>Tankard</strong>) i gitarowe popełnione przez <strong>Michaela Goldschmidta</strong> (<strong>Goldsmith, Blackened</strong>).</p>
<p>Nowy album zespołu bez owijania w bawełnę można nazwać czystym thrash metalem. Pomimo niemieckiego pochodzenia muzycy gustują silniej w metalu z rejonów Bay Area, a szczególnie wyczuć tu można miłość do <strong>Exodus</strong>. Kilka bardziej melodyjnych zagrywek przywołuje skojarzenia z <strong>Kreatorem</strong> okresu <strong>Violent Revolution</strong>, jednakże całość to pure thrash. W tym nieco przekraczającym czterdzieści minut albumie można odnaleźć dużą liczbę świetnych riffów, które wraz z bardzo dynamiczną grą perkusji dają silnie energetyczny efekt.<br />
Moje pierwsze odsłuchy odbyły się z wielką dawką entuzjazmu, bo zawiedziony ostatnim albumem <strong>Exodus</strong> marzyłem o trafieniu na jakąś thrashową perełkę. Jak się z czasem okazało, płyta mnie całkowicie nie oczarowała, ale przyznać muszę muzykom, że większość się tu zgadza. Rzemiosło jest opanowane na poziomie wysokim, utwory skonstruowane są bardzo „koncertowo” i podejrzewam, że w wersji live kopią tyłki wzorowo. Jedyne, co muszę zarzucić płycie, to sposób aranżu wokali. Do samej barwy nie ma żadnych zastrzeżeń, <strong>Frank</strong> brzmi rasowo, wokal jest zdarty i w punkt. Jednak <strong>Frank</strong> jest też gitarzystą i można bez problemu wyczuć, że swoje głosy pisze pod riffy. Czasami jest to jak najbardziej na miejscu, ale brakuje mi tu jakichś wariacji w tym temacie, przydałoby się czasami wybić ze schematu, pójść pod prąd. Bez tego wdziera się fragmentami monotonia i kładzie delikatnie odbiór całości. Nie jest to zarzut, który może dyskwalifikować płytę, ale gdyby w tej materii działo się więcej, album byłby skuteczniejszy.</p>
<p><strong>Bitterness</strong> nadal walczy o wzmocnienie pozycji. Jego długa historia do tej pory nie przyniosła większego rozgłosu, jednak ruchy jakie muzycy wykonali przy okazji nowej płyty wskazują, że myślą i działają jak należy. Ruchy w kierunku stworzenia wartościowego, pełnego produktu muszą przynieść efekty. Osobiście uważam, iż band zasługuje na większą rozpoznawalność, a jego muzyka powinna pojawiać w przestrzeni publicznej gęściej. <strong>Hellowed Be the</strong> <strong>Game</strong> nie jest albumem idealnym, ale zjada wiele popularniejszych płyt „konkurencji”. Warto sprawdzić.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bitterness-hallowed-be-the-game-2026/">BITTERNESS &#8211; „Hallowed Be the Game” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/bitterness-hallowed-be-the-game-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DARK SIDE &#8211; „W Matni” (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/dark-side-w-matni-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/dark-side-w-matni-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2026 15:00:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Side - W Matni]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Side Gniew]]></category>
		<category><![CDATA[melodic death metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalcore]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=364558</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na 10 lipca przypadła premiera nowej płyty gniewskiego Dark Side. Jest to drugi pełen krążek zespołu, nosi tytuł W Matni i został&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/dark-side-w-matni-2026/">DARK SIDE &#8211; „W Matni” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Na 10 lipca przypadła premiera nowej płyty gniewskiego<strong> Dark Side</strong>. Jest to drugi pełen krążek zespołu, nosi tytuł <strong>W</strong> <strong>Matni</strong> i został wydany z logiem <strong>Seeg Design</strong>. Seeg jest też odpowiedzialny za okładkę i wszystkie grafiki zawarte na płycie.</p>
<p>Album <strong>W Matni</strong> nagrano w <strong>Invent Sound Studio</strong> w Bydgoszczy. Znam trochę produkcji z tego studia i znam jego poziom, a <strong>W Matni</strong> to kolejny dowód na to, że da się tam ukręcić zawodowe brzmienie. Krążek brzmi nowocześnie, selektywnie i brutalnie. <strong>Dark Side</strong> kroczy nadal ścieżką niszczenia słuchaczy agresywnym metalcore&#8217;em, którego korzenie są silnie wrośnięte w szwedzki, melodyjny death metal. Natrafiłem gdzieś w sieci na stwierdzenie, że <strong>W</strong> <strong>Matni</strong> jest lepsze od nowego albumu <strong>Frontside</strong>. Jestem w stanie się z tym zgodzić, bo lepiej mi się go słucha, ale mimo wszystko na siłę bym ich ze sobą nie zestawiał. <strong>Dark Side</strong> jest znacznie bliżej metalu oraz klasycznego metalcore&#8217;a początku lat 00., przez co jest bardziej surowy, brutalniejszy i potrafi czasami przypierdolić blastem rodem z <strong>The Black Dahlia Murder</strong>. Do tego pojawiają się obowiązkowe breakdowny, melodie w stylu<strong> At the Gates</strong> czy nawet elementy hardcore&#8217;a emocjonalnego (początek utworu <strong>Zaraza</strong>). Cały ten miks jest dobrze skomponowany i bardzo sprawnie zagrany, w połączeniu z mocnym brzmieniem kosi, niszczy, miażdży. Mamy tu do czynienia z perfekcyjnie granym rzemiosłem, które zostało stworzone z pasją i radością grania.</p>
<p>Zespół <strong>Dark Side</strong> znam od kilkunastu lat, obserwuję rozwój i upór. Tak, upór (w sumie dobry tytuł dla kapeli na następny album). Lider zespołu, <strong>Bartosz „Sznek” Połomski</strong>, ciągnie ten oraz drugi band, <strong>Furia Gniew</strong>, od wielu lat z uporem maniaka, nie patrząc na mody i trendy. Niełatwo jest grać tyle lat na granicy rozpoznawalności, bez większego rozgłosu, godnego hajsu, orając podziemie swoimi gigami i mając za jedyne podziękowanie własną satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Może te słowa zabrzmią brutalnie, ale tak to trochę wygląda. Muzycy dają z siebie wszystko, dają ludziom godny produkt, ale nie przekłada się to w należyty odzew zwrotny. Jest to moim zdaniem niesprawiedliwe i krzywdzące, tym bardziej, że wiele słabszych zespołów z niewiadomych dla mnie przyczyn ma większy fejm. Trudno, w podziemiu też musi ktoś działać i niech to są załogi typu <strong>Dark Side</strong>, bo poziom dzięki temu będzie wysoki i godny.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/dark-side-w-matni-2026/">DARK SIDE &#8211; „W Matni” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/dark-side-w-matni-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>METALLICA &#8211; „ReLoad” (1997/2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/metallica-reload-1997-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/metallica-reload-1997-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Sep 2026 16:58:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Blackened Recordings/Universal Music Group]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Reload]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=364256</guid>

					<description><![CDATA[<p>26 czerwca bieżącego roku przyniósł nam ciekawy prezent w postaci wznowień jednego z bardziej kontrowersyjnych albumów Metalliki – ReLoad. Krążek pierwotnie wydany&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/metallica-reload-1997-2026/">METALLICA &#8211; „ReLoad” (1997/2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>26 czerwca bieżącego roku przyniósł nam ciekawy prezent w postaci wznowień jednego z bardziej kontrowersyjnych albumów <strong>Metalliki – ReLoad</strong>. Krążek pierwotnie wydany w 1997 roku, został poddany obróbce dźwiękowej, nowy mastering wykonał <strong>Rueben Cohen</strong> w studiu <strong>Lurssen Mastering</strong> (np. <strong>Gra o Tron</strong>, <strong>Mandalorian</strong>, <strong>Minionki</strong>), a całego procesu doglądał producent <strong>Greg Fidelman</strong> (np. <strong>Slayer</strong>, <strong>Slipknot</strong>, <strong>Black Sabbath</strong>). Jak widać, przy wznowieniu pracowało towarzystwo z najwyższej półki, więc byłem ciekaw, czy te wszystkie dolary w nie włożone są uzasadnione. Wydawcami wznowienia są <strong>Blackened Recordngs</strong> oraz <strong>Universal International Music</strong>.</p>
<p><strong>ReLoad</strong> zostało wypuszczone w kilku formatach, dla każdego coś dobrego. Mamy podstawowe wydania CD i winylowe, mamy MC, rozszerzone CD, kolorowe winylowe, streamingowe w <strong>Spatial Audio Atmos</strong> oraz dla bogatych DeLuxe box set, w którym można znaleźć wiele świetnych kolekcjonerskich dodatków (np. single, trzy dyski koncertowe, piętnaście płyt z demówkami, cztery DVD).<br />
Na potrzeby unboxingu i recenzji otrzymałem od <strong>Universal Music Polska</strong> wydanie winylowe, dwupłytowe, zwane podstawowym. Byłem bardzo ciekaw, jak odnowiona płyta zabrzmi, o wykonanie nośnika i obwoluty się nie obawiałem. Miałem do czynienia ze wznowieniami<strong> Mety</strong> wcześniej i byłem pewien, że oburzenia nie będzie.</p>
<p>Jak się okazało, przypuszczenia były uzasadnione, <strong>ReLoad</strong> został włożony do sztywnego gatefoldu, który odpowiednio użytkowany powinien posłużyć kilka ładnych lat. W środku znajdują się dwa, czarne placki oraz dwie kartki ze zdjęciami i tekstami. Kto ma stare wydania CD czy MC (bo jednak płyta miała premierę, gdy kasety licencyjne jeszcze dominowały na rynku), ten nie znajdzie w nowym wydaniu niczego, czego by wcześniej nie zobaczył. Nówka jest wizualnie kopią wydania pierwszego, dla jednych spoko, dla innych pewnie już mniej.</p>
<p>Największą niewiadomą w tym przypadku było odnowione brzmienie. <strong>Load</strong> i <strong>ReLoad</strong> są albumami produkcyjnie perfekcyjnymi. Pewnie do dziś znajdą się ludzie nie darzący sympatią kompozycji z nich pochodzących, ale do samego brzmienia nikt nie ma prawa się przyczepić. Oryginalne wersje mają po trzydzieści lat, a w moim uznaniu nie postarzały się ani trochę. Każdy szczegół, każdy element, nawet najmniejszy, jest tu „wymaxowany”, dopracowany, podciągnięty do ideału jak to tylko możliwe. Takie produkcje posiadają tylko albumy popowe i właśnie <strong>Metallica</strong> – głównie na tych dwóch, bliźniaczych krążkach. Przez to przekonanie byłem dosyć sceptycznie nastawiony do remastera, ale nie na tyle, by tego nie sprawdzić. Umówmy się też, że dzisiejsze wznowienia posiadające mastering są prowadzone w takim kierunku, by nie zmieniać drastycznie odbioru w porównaniu z oryginałem. Był taki okres, kiedy wytwórnie i zespoły ścigały się we wznowieniach tak podkręconych, że mieliśmy praktycznie do czynienia z innymi krążkami. Ludzie tego nie załapali, większość dissowała i precedens się zakończył. Dziś wznowienia skupiają się raczej na podbiciu soundu oryginału. Utrzymaniu oryginalnego charakteru, przy jednoczesnym wzmocnieniu brzmienia. Tak też jest z <strong>ReLoad</strong> A.D. 2026. Nie ma tu mowy o zaskakujących przebudowach, rewolucjach. Nowy mastering wzmocnił dźwięk, dynamikę i witalność całości. Dzięki tym procesom mam wrażenie, jakbym był nieco „bliżej” zespołu, instrumenty brzmią jakby ciut mocniej i obok mnie. Nie do końca wiem, jak to wytłumaczyć, jak dla mnie album brzmi trochę świeżej, soprany są czystsze, a bas głębszy, ale nie buczący. Nie da też się ukryć, że ten nazwijmy to, hard rockowy materiał najnormalniej dobrze wypada słuchany z czarnej płyty.</p>
<p><strong>ReLoad</strong> zawsze mniej mi się podobał od<strong> Load</strong>. Tego już nic nie zmieni, żaden remaster czy bonus, czy kto wie, co jeszcze. Jednakże nie mam z nim żadnych problemów, dla mnie jest okej, a niektóre utwory całkiem zajebiste. Lubię też go bardziej niż wszystkie późniejsze razem wzięte. Jakoś tak wyszło, że po odejściu <strong>Newsteada Metallica</strong> nie nagrała już żadnej płyty, którą chciało mi się słuchać. Owszem, sprawdziłem, stwierdziłem „no dobra” i nigdy nie wracałem. Wznowienie <strong>ReLoad</strong> uważam za coś bardzo pozytywnego, ubranego w perfekcyjne brzmienie, z soundem winylu, którym mógłbym przekonać kumpla do zakupu gramofonu. <strong>Metallica</strong> drugiej połowy lat 90. zmieniła zasady gry. Stworzyła albumy, które podzieliły fanów, ale jednocześnie osiągnęły ogromne sukcesy komercyjne. Load jest albumem ambitnym, dosyć mrocznym, nowoczesnym, a <strong>ReLoad</strong> z kolei pokazał zespół jako bardziej „amerykański” i rockowy. Muzycy w tamtym czasie byli w świetnej formie, wokal <strong>Jamesa</strong> wskoczył na nowy level i do dziś nie raz się zastanawiam, jak on wyciągnął niektóre z partii tam nagranych. Dlatego powiem wprost, dla mnie <strong>ReLoad</strong> to rzecz obowiązkowa na półce i cieszę się, że mogę się pochwalić dziś tym tłustym wznowieniem. Czy uważam, że jest to totalny „must have”? Raczej nie, ale każdy ma inne podejście do zbierania swoich kolekcji. <strong>Metallikowcy</strong> powinni je mieć, nie po to, by się nim chwalić, ale po to, by móc słuchać go w nowym wymiarze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/metallica-reload-1997-2026/">METALLICA &#8211; „ReLoad” (1997/2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/metallica-reload-1997-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Weterani z BORN FROM PAIN w polskiej wytwórni</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/weterani-z-born-from-pain-w-polskiej-wytworni/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/weterani-z-born-from-pain-w-polskiej-wytworni/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Sep 2026 16:45:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Born From Pain]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[metalcore]]></category>
		<category><![CDATA[News]]></category>
		<category><![CDATA[premiera]]></category>
		<category><![CDATA[Siege Mentality]]></category>
		<category><![CDATA[Spook Records]]></category>
		<category><![CDATA[wiadomość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=364135</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ostatni dzień lata stał się dniem, w którym polska wytwórnia Spook Records postanowiła ogłosić nowe wydawnictwo. Wydawnictwem tym będzie najnowszy materiał holenderskich&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/weterani-z-born-from-pain-w-polskiej-wytworni/">Weterani z BORN FROM PAIN w polskiej wytwórni</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatni dzień lata stał się dniem, w którym polska wytwórnia <strong>Spook Records</strong> postanowiła ogłosić nowe wydawnictwo. Wydawnictwem tym będzie najnowszy materiał holenderskich załogantów z <strong>Born From Pain</strong>, noszący tytuł <strong>Siege Mentality</strong>. Materiał ten pierwotnie ujrzał światło dnia w listopadzie 2025 roku na płycie winylowej, a w styczniu 2026 miał premierę w streamingu. Wydanie <strong>Spook Records</strong> wzbogacone będzie o jedną kompozycję i będzie również premierowym w formacie CD.</p>
<p>Oprócz dodatkowego utworu wersja fizyczna będzie zawierać dodatkowe zdjęcia oraz płytę ze specjalnym nadrukiem imitującym wygląd minidysku – podobnie jak w przypadku wydań przygotowanych wcześniej przez tę wytwórnię dla zespołów <strong>Coldside</strong> i <strong>Respect</strong>.</p>
<p><iframe style="border-radius: 12px;" src="https://open.spotify.com/embed/album/71B0bfiWMvnDFwXHtTh3dg?utm_source=generator&amp;si=c29958dd71f6420a" width="100%" height="352" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" data-testid="embed-iframe" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Do całej sytuacji odniósł się wokalista zespołu <strong>Rob Franssen</strong>: „Cieszymy się, że nasz najnowszy album<strong> Siege</strong> <strong>Mentality</strong> w końcu ukaże się na płycie CD. Choć format ten zszedł ostatnio na dalszy plan, wciąż pozostaje ważnym sposobem na dotarcie z naszą muzyką do odbiorców. Wydanie winylowe zrealizowaliśmy we własnym zakresie, a dystrybucję cyfrową powierzyliśmy wytwórni <strong>Blood Blast</strong>; cieszy nas również fakt, że wersja CD ukaże się wkrótce nakładem polskiej wytwórni <strong>Spook Records</strong>. Mają oni ugruntowaną pozycję i bogate doświadczenie na scenie hardcore, więc z niecierpliwością czekamy na tę współpracę. Polska scena zawsze była silna, a nasze dotychczasowe koncerty w tym kraju – fantastyczne. Z przyjemnością ogłaszamy, że w 2027 roku wrócimy do Polski na trasę koncertową, pojedyncze występy i – miejmy nadzieję – także na festiwale”.</p>
<p>Zespół <strong>Born From Pain</strong> powstał w 1997 roku w Heerlen, wywodząc się z Mijnstreek Oost Crew – społeczności hardcore’owej ukształtowanej w dawnym zagłębiu górniczym w Limburgii. Grupa z czasem znacznie poszerzyła zasięg swojej działalności, koncertując w Europie, USA, Meksyku i Japonii oraz dzieląc scenę z takimi wykonawcami jak <strong>Hatebreed</strong>, <strong>Madball</strong>, <strong>Agnostic Front</strong>, <strong>Soulfly</strong> czy <strong>Slayer</strong>. Lokalne instytucje kultury w Heerlen do dziś sytuują<strong> Born From Pain</strong> w samym centrum historii MOC i podkreślają znaczenie zespołu wykraczające poza region Parkstad. W przyszłym roku przypada 30. rocznica powstania grupy.</p>
<p><iframe title="BORN FROM PAIN - MY WAR" src="https://www.youtube.com/embed/z4Wva2LRves" width="100%" height="525" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-334233 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764.jpg" alt="" width="1070" height="1073" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764.jpg 1070w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764-798x800.jpg 798w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1759677245764-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1070px) 100vw, 1070px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/weterani-z-born-from-pain-w-polskiej-wytworni/">Weterani z BORN FROM PAIN w polskiej wytwórni</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/weterani-z-born-from-pain-w-polskiej-wytworni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MIRACLE &#8211; „The Living Likeness Of My Electric Daemon” (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miracle-the-living-likeness-of-my-electric-daemon-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miracle-the-living-likeness-of-my-electric-daemon-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Aug 2026 09:50:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[electro pop]]></category>
		<category><![CDATA[industrial]]></category>
		<category><![CDATA[Miracle]]></category>
		<category><![CDATA[MIRACLE - The Living Likeness Of My Electric Daemon]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Relapse Records]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[synth pop]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=361204</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miracle to dla mnie nowość. Trochę wstyd, że tak potężny projekt przeszedł mi koło nosa i poznaję go dopiero przy premierze trzeciej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miracle-the-living-likeness-of-my-electric-daemon-2026/">MIRACLE &#8211; „The Living Likeness Of My Electric Daemon” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Miracle</strong> to dla mnie nowość. Trochę wstyd, że tak potężny projekt przeszedł mi koło nosa i poznaję go dopiero przy premierze trzeciej płyty. Stało się, nadrobię starocie i będę obserwował dalsze ruchy. Dziś skupiam się na <strong>The</strong> <strong>Living Likeness Of My Electric Daemon</strong> czyli na najnowszym dziele duetu &#8211; płyta miała premierę 26 czerwca tego roku nakładem odważnej <strong>Relapse Records</strong>. <strong>Miracle</strong> to duet powołany do życia przez <strong>Steve&#8217;a Moore&#8217;a</strong> oraz <strong>Daniela O&#8217;Sullivana</strong>. <strong>Steve Moore</strong> nie jest bezpośrednio powiązany z naszym metalowym światem (choć w przeszłości tworzył coś na wzór heavy metalu pod nazwą <strong>Titan</strong>), ale jest twórcą ścieżek dźwiękowych do horrorów takich jak <strong>Mayhem</strong> czy <strong>The Guest</strong>. Druga połowa składu, czyli <strong>O&#8217;Sullivan</strong> może być bardziej rozpoznawalny, bo maczał swoje macki w <strong>Sunn O)))</strong> i <strong>Ulver</strong>. Spotkanie się pod wspólnym logo tych jakże oryginalnych jegomościów musiało zaowocować czymś wyjątkowym.</p>
<p>Taki moim zdaniem jest <strong>The Living Likeness Of My Electric Daemon</strong>, żyjący gdzieś pomiędzy światami electro popu i industrialu. Nafaszerowany elektroniką, a jednocześnie żywy, witalny, muzykalny. Skojarzenia z <strong>Ulver</strong> pojawią się tu często. Na szczęście materiał jest na tyle inny od ich muzyki i oryginalny, że nie mogę go nazwać kopią czy odcinaniem kuponów od przeszłości przez <strong>O&#8217;Sullivana</strong>. Obok dobrych nawiązań do <strong>Ulver</strong> słyszę też wpływy nowszego<strong> Nine Inch Nails</strong> lub nawet wspólnej działalności <strong>Reznora</strong> z <strong>Atticusem Rossem</strong>. <strong>Miracle</strong> swoje elektroniczne loty lubią również kierować w stronę lat 80. i ich twardych brzmień. Wyłapuję także delikatną miłość do mrocznej sztuki <strong>Depeche Mode</strong>, ich ciemnej przebojowości, balansu pomiędzy zimnem elektroniki i pięknem melodii. Myślę, że te nawiązania mogą już krystalizować wyobrażenie, czym jest opisywany album, ale ważne jest, by nie zapominać, że to tylko wpływy. Całość oceniam jako bardzo oryginalny twór, dopracowany, dobrze „wymyślony”, wielowarstwowy. Niecała godzina muzyki mija szybko, wręcz niepostrzeżenie. Od otwierającego <strong>Ambrosia</strong> po zamykający <strong>Cities of the Interior</strong> jesteśmy prowadzeni przez ciepły głos <strong>O&#8217;Sullivana</strong> i średnie tempa beatów. Rozmarzone, wokalne melodie dobrze korespondują z w sumie dynamiczną całością muzyki. Muzycy nie „odpływają” za często i utrzymują dosyć piosenkowy sposób budowania atmosfery w kompozycjach. Dzięki temu płyta jest stosunkowo łatwa w odbiorze i można jej niektóre momenty rozpatrywać jako bardzo nośne i zapadające w pamięć.</p>
<p><strong>The Living Likeness Of My Electric Daemon</strong> to nie album dla każdego. Materiał wydany jest przez wytwórnię metalową, kierowany jest też w tym kierunku, ale nie uważam, że jest tylko dla metalowców. Wychowani na mrocznej sztuce powinniśmy taką muzykę rozumieć, ale ciekawi mnie, czy dociera ona do szerszego grona fanów grania spod znaku electro. <strong>Ulver</strong> bez wątpienia przetarł szlaki dla tego typu sztuki na scenie metalowej, <strong>Miracle</strong> powinno na tym skorzystać i pojawić się na półkach długowłosych fanów jazgotu. Jeżeli lubisz muzykę z duszą, nie zamykasz się na przesterowanych gitarach i blastach, oraz nie wstydzisz się tupania nogą do <strong>Violator</strong> od <strong>Depeche Mode</strong>, to sprawdź, jak Ci to gra.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miracle-the-living-likeness-of-my-electric-daemon-2026/">MIRACLE &#8211; „The Living Likeness Of My Electric Daemon” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miracle-the-living-likeness-of-my-electric-daemon-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>POWERRAGE &#8211; „Beast” (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/powerrage-beast-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/powerrage-beast-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2026 10:20:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Exciter]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy/Speed Metal]]></category>
		<category><![CDATA[High Roller Records]]></category>
		<category><![CDATA[POWERRAGE - Beast]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=356316</guid>

					<description><![CDATA[<p>24 kwietnia bieżącego roku odbyła się premiera płyty, moim zdaniem w ogóle niezauważonej na naszym metalowym poletku. Słyszał ktoś coś o nowo&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/powerrage-beast-2026/">POWERRAGE &#8211; „Beast” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>24 kwietnia bieżącego roku odbyła się premiera płyty, moim zdaniem w ogóle niezauważonej na naszym metalowym poletku. Słyszał ktoś coś o nowo powstałym zespole <strong>Powerrage</strong>? Ja nie. Jest to jeszcze dziwniejsze i bardziej zaskakujące, kiedy dodam, że band został założony przez pewną część składu wyjadaczy z legendarnego <strong>Exciter</strong>. <strong>John Ricci</strong> (gitara, muzyka) postawił na świeży start, bez odcinania kuponów z przeszłości, i powołał nowy projekt. Zaprosił do tego kilku muzyków, w tym wokalistę <strong>Jacquesa Bélangera</strong>, którego możecie znać z trzech albumów <strong>Exciter</strong>: <strong>The Dark Command</strong>, <strong>Blood of Tyrants</strong>, <strong>New Testament</strong>. Obok tej dwójki na płycie pojawia się basista <strong>Todd Pilon</strong> (ex <strong>Witchkiller</strong>) oraz perkusista <strong>Lucas Dery</strong>. W takim składzie nagrany został debiutancki album <strong>Beast</strong>, wydany przez <strong>High Roller Records</strong>.</p>
<p>Materiał na ten album w całości napisał <strong>Ricci</strong>, włącznie ze ścieżkami wokali, więc jest to niemal projekt solowy. Co przyniesie przyszłość – nie wiem, ale widać, że lider jest pewien swego i stawia na swoje pomysły. Płytę (poza wokalami) nagrano „na setkę” by utrzymać staroszkolny klimat, co według mnie się udało. Następnie ścieżki trafiły do <strong>Unisound Studio</strong>, gdzie legendarny <strong>Dan Swano</strong> wykręcił z nich brzmienie finalne. Jest old schoolowe, skierowane na sound lat 80. i czasy, gdy metal „żył”, a nie niszczył. Ma to swój urok i pasuje do napisanej muzyki.</p>
<p>A więc jaka jest <strong>Bestia</strong>? Inna od <strong>Exciter</strong>, nie taka szybka i jednostajna. <strong>Exciter</strong> oczywiście potrafił zwolnić, ale tu przyśpieszeń jest mniej niż średnich temp czy okazjonalnych, niemal doomowych zwolnień. Co pierwsze rzuciło mi się na uszy, to skojarzenia z <strong>Mercyful Fate</strong>. Riffy, wokale, sporo inspiracji bandem, który stworzył legendarną <strong>Melissę</strong>. Gdy <strong>Bélanger</strong> uderza w sopran, to po to, by zabrzmieć jak <strong>King Diamond</strong> i jak dla mnie jest to zabieg robiony z premedytacją – mi się to podoba. Gość potrafi zaśpiewać i te wysoko śpiewane refreny to dla mnie najlepsze momenty płyty. W początkowej fazie odsłuchów nie byłem pewien natomiast, jak mi się te soprany zgrywają z barwą dominującą, czyli czymś zbliżonym do skrzeków. Ciężko mi je określić jednym słowem, są to wokale jakby growlowane, z użyciem przesteru, ale w sposób bardzo thrashowy i mający brzmieć po zwierzęcemu. Z czasem ta wymianka wokali mi siadła i oceniam to za dobre urozmaicenie, choć na pewno mniej darte voxy sprawiłyby, że materiał byłby bardziej przebojowy.</p>
<p>Tak, użyłem tego słowa z premedytacją. Utwory są napisane tak, by stały się heavy metalowymi hitami. <strong>Cremation</strong> <strong>Damnation</strong>, <strong>The Devil is Screaming</strong> czy otwierający <strong>Dark Wings</strong> to heavy/thrashowe hity, przy których mamy podnieść zaciśniętą pięść i wykrzywić gęby w podkowę na modłę <strong>Abbatha</strong>, grożąc wszystkim świętościom, że nadszedł czas dominacji metalu nad całym światem. Nie da się tych kawałków zignorować, ja je kupuję i uważam, że są trafione bez pudła. Natomiast jeżeli oceniać całość, to czasami <strong>Powerrage</strong> traci moje skupienie motywami mniej charakterystycznymi i zlewającymi się w jedno riffami. Takich momentów jest mało, ale powodują one, że płyta nie ma szans na 10/10. Nie poniesie całości na pełnym wypasie i cieszy pojedynczymi utworami czy motywami. Jednak jestem pełen nadziei co do przyszłości tego zespołu, bo słyszę na <strong>Beast</strong> potężny potencjał, który należy przebić w złoto. Jest to moim zdaniem osiągalne, gdy postawić na średnie tempa i optymalne riffy oraz melodie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/powerrage-beast-2026/">POWERRAGE &#8211; „Beast” (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/powerrage-beast-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
