Site icon KVLT

ENSLAVED – „Mið” (2026)

Niewiele zespołów po ponad trzech dekadach działalności potrafi nadal sprawiać wrażenie twórczo niespokojnych. Jeszcze mniej jest takich, które po siedemnastu albumach wciąż znajdują nowe ścieżki prowadzące poza granice własnego dorobku. Enslaved od dawna funkcjonują w tej rzadkiej przestrzeni artystycznej, gdzie rozwój nie wynika z potrzeby ucieczki od przeszłości, lecz z nieustannej ciekawości tego, co znajduje się za kolejnym horyzontem. Formacja z Bergen, wyrosła z drugiej fali norweskiego black metalu, od początku traktowała gatunek nie jako zamkniętą formułę, ale otwartą przestrzeń do eksperymentów, poszukiwań i redefinicji własnej tożsamości. Na przestrzeni lat ich muzyka ewoluowała od surowego, lodowatego ekstremizmu ku coraz bardziej rozbudowanym formom, w których progresywny rozmach, psychodeliczna atmosfera i nordycka duchowość splatały się w unikalny język artystyczny. Co jednak najważniejsze, każda z tych przemian wydawała się naturalnym następstwem poprzedniej, a nie wymuszoną próbą podążania za trendami czy odświeżenia wizerunku. To właśnie konsekwencja w przekraczaniu własnych granic uczyniła z Enslaved jeden z najbardziej szanowanych i nieprzewidywalnych zespołów współczesnej muzyki metalowej. Najnowszy album stanowi kolejny dowód na to, że dla Ivara Bjørnsona i Grutle Kjellsona twórcza podróż pozostaje procesem pozbawionym punktu końcowego, a każda nowa płyta jest raczej otwarciem następnego rozdziału niż podsumowaniem dotychczasowych osiągnięć.

Z regularnością godną nie tyle szwajcarskiego zegarka, co przypływów i odpływów wyznaczanych przez sam czas, co trzy lata otrzymujemy nowy rozdział w historii zespołu. Tym razem nosi on tytuł Mið. Jest to staronordyckie słowo oznaczające „centrum”, „środek”, punkt równowagi pomiędzy skrajnościami. Już sam wybór nazwy sugeruje kolejny etap w nieustannym procesie przemiany, który od lat stanowi fundament twórczości formacji. Jeśli Utgard było wyprawą poza granice znanego świata, w dzikie i nieoswojone obszary nordyckiej wyobraźni, a Heimdal pełnił rolę strażnika stojącego na progu między starym a nowym, to Mið zdaje się być momentem zatrzymania pośrodku tej drogi, chwilą refleksji w samym sercu cyklu. Nie jest to jednak bezruch, lecz punkt, wokół którego wszystko pozostaje w ruchu, niczym spokojne oko huraganu skrywające pod powierzchnią potężną energię.

Od początku swojej działalności zespół fascynował się tematyką przejścia, transformacji i rytuałów zakorzenionych w północnej mitologii oraz duchowości. Każdy z ostatnich albumów stanowił kolejny etap tej narracji, lecz równie wyraźnie dokumentował rozwój muzycznego języka grupy. Riitiir, In Times imponowały rozmachem i wręcz filmowym rozmieszczeniem kontrastów, Utgard, Heimdal dopracowały tę formułę, nadając jej większą spójność i dramaturgiczne napięcie, natomiast Mið sprawia wrażenie dzieła najbardziej świadomego własnej tożsamości.

Takie kompozycje jak singlowy Solar Will, monumentalny Parting czy hipnotyczny Tales of Trees nadają albumowi nowy wymiar blackmetalowej ekspresji. To muzyka, która nieustannie się rozwija i niemal w każdym utworze odsłania kolejne warstwy aranżacyjne, emocjonalne i narracyjne. Mið przypomina, że black metal wciąż może pozostawać gatunkiem otwartym na rozwój, zachowując własną tożsamość nawet wtedy, gdy sięga po środki wyrazu charakterystyczne dla rocka progresywnego czy psychodelii.

Grutle Kjellson od lat pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych głosów na scenie. Jego szorstka, a zarazem dostojna barwa niesie ze sobą doświadczenie i wiarygodność, które trudno podrobić. Jeszcze bardziej istotną rolę odgrywa Ivar Bjørnson, którego kompozycje konsekwentnie łączą agresję, atmosferę i progresywną swobodę. Jego gitary budują nastrój niepokoju i przestrzeni, od lat stanowiąc jeden z najważniejszych elementów tożsamości Enslaved.

Na Mið zespół po raz kolejny udowadnia, że prawdziwa ewolucja nie polega na odrzucaniu własnej przeszłości, lecz na nieustannym poszerzaniu jej znaczenia. Album stanowi naturalną kontynuację artystycznej drogi, którą Norwegowie podążają od ponad trzech dekad, jednocześnie odsłaniając nowe odcienie ich muzycznego i duchowego języka. To dzieło głęboko zakorzenione w tradycji, ale wolne od jej ograniczeń. Świadomie czerpiące z dziedzictwa black metalu, progresywnego rocka i nordyckiej mitologii, by przekształcić je w coś na wskroś współczesnego i osobistego. W czasach, gdy wiele legend ekstremalnego metalu funkcjonuje przede wszystkim dzięki sile własnej historii, Enslaved pozostają zespołem patrzącym naprzód, niestrudzenie poszukującym nowych ścieżek ekspresji. Mið nie jest może rewolucją w ich katalogu, lecz stanowi jedno z tych wydawnictw, które najlepiej podsumowują filozofię stojącą za nazwą Enslaved. Nieustanny ruch, rozwój i odwaga przekraczania granic. To album dojrzały, wielowymiarowy i konsekwentnie angażujący, potwierdzający, że Norwegowie wciąż należą do najbardziej twórczych oraz wizjonerskich formacji współczesnego metalu, a ich muzyczna podróż pozostaje równie fascynująca jak trzydzieści lat temu.

Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
Exit mobile version