Site icon KVLT

Angrrsth, Odium Humani Generis, Dola – Toruń (18.12.2025)

Końcówka roku 2025 bynajmniej nie oznaczała odpoczynku od toruńskiego sezonu koncertowego. 18 grudnia w miejscowym Kombinacie Kultury release party swojego nowego albumu zorganizował zespół Angrrsth. Impreza była nie byle jaka, także ze względu na zaproszonych gości – w roli supportów wystąpiły tego wieczoru zdobywająca coraz większą popularność i uznanie Dola oraz niezawodni łódzcy black metalowcy z Odium Humani Generis.

Event otworzyła Dola, występująca przed własną publicznością po raz drugi w przeciągu kilkunastu miesięcy. Tym razem jednak w zmienionej lokalizacji oraz z nieco zmodyfikowaną setlistą – z uwagi na charakter gigu zespół postanowił zdecydowanie wyraźniej zaakcentować swoje blackmetalowe oblicze. Zaczęło się wprawdzie nieco niemrawo i z drobnymi problemami technicznymi, lecz kiedy w końcu grupa poczuła właściwy wiatr w żaglach, rozdane zostało po profesorsku. Przyznać trzeba, że wybór otwieracza był ze strony organizatorów dość ryzykownym pomysłem – Dola jest już dziś marką, zespołem, który coraz śmielej rozpycha się nie tylko na krajowej scenie metalowej, oferując – zarówno studyjnie, jak i scenicznie – muzykę niezwykle intrygującą i pełną emocjonalnego rozedrgania. Pewne było więc, że już na samym początku poziom koncertu zostanie podniesiony na zauważalnie wysoki pułap. Co jednak warto odnotować – z siłą oddziaływania muzyki zespołu ujmująco kontrastuje wciąż wyraźna trema i skrępowanie, jakie artyści zdradzają w przerwach między utworami. Wszystko to dodaje twórczości Doli wyraźnego uroku i sprawia, że bardzo trudno nie poczuć do zespołu szczerej sympatii i przychylności.

Drugi akt wieczoru należał do reprezentantów Łodzi. Odium Humani Generis to jeden z tych zespołów, które potrafią dostarczyć wysokiej jakości rozrywki nawet przy całkowitym braku znajomości ich dokonań studyjnych. Duża w tym zasługa bardzo przystępnego, melodyjnego stylu, który charakteryzuje twórczość grupy. Widziałem ich trzy razy w przeciągu kilkunastu miesięcy i za każdym razem bawiłem się naprawdę znakomicie. Dynamiczny i treściwie skomponowany materiał, z gustownym nawiązaniem do klasycznego brzmienia drugiej fali, po raz kolejny wypadł na żywo bardzo satysfakcjonująco.

Przyszedł w końcu czas na gospodarzy, którzy – wyraźnie zmotywowani występowaniem przed własną publicznością – kompleksowo zaprezentowali materiał z nowej płyty Złudnia. Byłem bardzo ciekaw, jak premierowa muzyka wypadnie w konfrontacji z warunkami koncertowymi (nie ukrywam, że studyjnie album niezwykle celnie trafił w mój gust), chciałem też przekonać się, czy grupie uda się odtworzyć dynamikę, surowość i siłę rażenia nowego krążka. Nie wiem, czy przy okazji nie stałem się ofiarą własnych oczekiwań, bo choć generalnie nie mogę podnieść wobec Angrrsth poważniejszych zarzutów, daleki jestem od stwierdzenia, że koncert poraził mnie tak jak Złudnia w wydaniu studyjnym. Trochę nie dowiozło nagłośnienie, trochę w oczy rzucało się statyczne i stonowane zachowanie muzyków (może poza wokalistą, który wyraźnie krzesał z trzewi), trochę nie pomogła w uzyskaniu właściwego impaktu publika, przyjmująca koncert z odczuwalnie pohamowanym entuzjazmem. Źle z pewnością nie było, jednak wychodząc z sali koncertowej czułem gdzieś w środku lekki niedosyt.

Nie powiem, że koncertowa premiera nowego albumu Angrrsth była imprezą nieudaną. Przy odrobinie szczęścia i kilku nieco bardziej sprzyjających elementach miała jednak szansę na dużo trwalszy zapis w mojej pamięci. Wracam tymczasem do Złudni w wersji studyjnej, każdorazowo utwierdzając się w przekonaniu, że to naprawdę znakomity materiał.



Exit mobile version