Przejdź do treści

Dom Zły – Katowice (25.09.2026)

0

Piątek 25 września był dla mnie okazją do zobaczenia po raz kolejny Domu Złego.
Podczas trasy towarzyszyły im różne supporty w zależności od miasta, a katowicki koncert należał do jej ostatnich przystanków (tuż przed występem w Puławach i finałem tournée w Warszawie).

Zupełnie nie dało się odczuć, że Dom Zły mają za sobą już dziesięć występów na polskiej trasie. Ich pełne profesjonalizmu i czystego zapału podejście do muzyki pozostały takie, jak zawsze, niezależnie od liczby wcześniejszych koncertów.

Sow the Seed, Reap the Fear okazali się jednym z najlepiej dopasowanych do tego zespołu supportów, jakie kiedykolwiek widziałam na żywo. Jako że kilka ich koncertów mam już za sobą (no dobrze, może i kilkanaście), z tym większą ciekawością wsłuchałam się w Sow the Seed, Reap the Fear i ich repertuar, który można określić mianem blackened crustu zahaczającego o hardcore.
Bez dłużyzn czy zbędnej konferansjerki rozpoczął się ich set wprost kipiący od szaleńczej, nieskrępowanej pasji. Jeśli ktokolwiek wśród widowni odczuwał zmęczenie po całym tygodniu pracy, to koncert taki jak ten gwarantował błyskawiczne ożywienie się.
Serio, nie na każdym show można doświadczyć takich wybuchów energii, jakie zafundowała crustowa grupa!

Frontman oraz gitarzysta dzielili się obowiązkami wokalnymi, a sekcja rytmiczna dosłownie naparzała w swoje instrumenty.
Podobnie jak prezentowane utwory, tak i powitanie ze strony supportu było krótkie i dosadne. Po konkretnym „Jesteśmy z Warszawy, gramy crust” artyści wrócili do swego pozbawionego zapychaczy setu, którym zjednali sobie widownię.
Od początku do końca band zdołał porwać słuchaczy swoim materiałem i porządnie rozgrzać zebrane towarzystwo przed występem gwiazdy wieczoru – a o to przecież chodziło, prawda?

Bezlitosne tempo, jakie narzucali sobie Sow the Seed, Reap the Fear, spotkało się z entuzjazmem widowni, która coraz tłumniej się zbierała – a już wkrótce, zgodnie z rozpiską wydarzenia, na scenę wkroczyli muzycy zespołu Dom Zły.
Music Hub jak zwykle okazał się miejscówką na poziomie, zarówno jeśli o dźwięk, jak i o sam klimat chodzi. Nisko ustawiona scena ułatwiła zespołom wchodzenie w interakcje z publiką, co dodatkowo wpłynęło na pozytywny odbiór eventu.

Nie było wątpliwości, że na występie Domu Złego zjawi się już całkiem przyzwoity tłum.
Tak było w istocie i kiedy klub wypełniły dźwięki nowego, niewydanego jeszcze utworu grupy, nie było wątpliwości, jak ceniony jest ten skład wśród metalowej publiczności.
Chociaż „popularność” w kontekście metalu i szeroko pojętej muzycznej alternatywy to niekoniecznie trafione określenie, to z pewnością cieszy fakt, że Dom Zły pojawiają się w Katowicach coraz częściej.
Setlista opierała się oczywiście o najnowszy album grupy, Ku Pogrzebaniu Serc, jednak nie skupiała się wyłącznie na tej płycie.

O początkach zespołu przypomniał kapitalny, blackowy banger Luty, z kolei ich pierwsze wydawnictwo z wokalistką Anią, Śnisz Bory Tak Gęste, doczekało się fenomenalnej reprezentacji w postaci klimatycznego numeru Rzeka. Jeśli czegoś mi brakowało, to może kawałka Burza ze wspomnianej EPki, jednak podczas tak dobrego setu nie odczuwało się niedosytu.

Wraz z jednym z pierwszych zagranych utworów, Wiatr, było już pozamiatane. Robiło się coraz lepiej wraz z mocnym numerem Zła Krew, singlowym Nie Pamiętam Siebie czy tytułowym trackiem, który zawładnął publiką na dobre.
Muszę tu również wspomnieć o jednym z moich faworytów – Czarny Ptak, również z najnowszego albumu grupy, wypadł wprost fenomenalnie.

Materiał Domu Złego po raz kolejny sprawdził się bezbłędnie w warunkach koncertowych.
Tutaj zaryzykuję stwierdzenie, że za każdym razem, kiedy ich widzę, wypadają coraz lepiej, ciężej i z większą mocą, za co w moich oczach należy im się wielkie uznanie.
To jeden z tych zespołów, który oglądany co jakiś czas na żywo po prostu mi się nie nudzi, a support w postaci Sow the Seed, Reap the Fear stanowił doskonałe rozpoczęcie wieczoru.
Choć nie dotarłam na pierwszy z piątkowych zespołów, Fungi ov Doom, to po wysokim poziomie prezentowanym przez drugi warm-up band z pewnością zjawię się na następnym koncercie Domu Złego o wcześniejszej godzinie – wszystko bowiem wskazuje na to, że niezależnie od miejsca puławski band gra w asyście bardzo dobrych zespołów.

Zarówno Dom Zły, jak i Sow the Seed, Reap the Fear byli w doskonałej formie i ciężko było uwierzyć, jak szybko minął ten wieczór. Koncert w Katowicach okazał się kolejnym strzałem w dziesiątkę od Chroma Music, a powrót Domu Złego do stolicy Śląska był idealnym rozpoczęciem jesiennego sezonu koncertowego.

 

Annika
Latest posts by Annika (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)