Grimoire, R.I.P, BuddaH – Toruń (18.07.2024)

Organizacja koncertów, w takich miastach jak Toruń (dodatkowo w środku tygodnia), jest rzeczą dość ryzykowną, tym większa pochwała należy się odpowiedzialnym za wybór przystanków trasy Kolesiostwo Tour, która zahaczyła w połowie lipca o Gród Kopernika. Miejscem akcji stał się tradycyjny dla tego typu inicjatyw klub NRD, do którego w czwartkowy wieczór zlądowali reprezentanci trzech zespołów na dorobku – BuddaH, R.I.P oraz Grimoire.

Każda z kapel reprezentowała inną muzyczną bajkę, wspólnym mianownikiem była za to chęć wzajemnego podpromowania się i (na co wskazywała zresztą sama nazwa tour) po prostu dobra rock’n’rollowa zabawa.

Czwartkowy event otworzyli muzycy bydgoskiego BuddaH, których oddanie death metalowi przejawiało się zarówno w prezentowanej stylistyce, jak i old schoolowej stylówie wizualnej (przy czym każdy z muzyków zespołu zdawał się mieć w tej kwestii swoją zajawkę). Muzycznie nie było wcale tak przedpotopowo, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, bo pomimo wyraźnych inspiracji starą szkołą metalu śmierci, słychać było w muzyce BuddaH też znacznie nowocześniejsze wpływy. Dodając do tego właściwą dla gatunku agresję i impet, przyznać należy, że występ sąsiadów z Bydgoszczy wypadł tego wieczoru w pełni zadowalająco.

Dwa kolejne koncerty były już daleko głębszym sięgnięciem w przeszłość, w przypadku R.I.P wręcz epokę kamienia (a raczej metalu) łupanego. Zespół prowadzony przez znanego choćby z Truchła Strzygi Gambita zabawił się w NRD w grupę rekonstrukcyjną polskiego heavy/speed metalu, prezentując poza autorskimi kompozycjami także covery Turbo i (a jakże) starego Kata. Miłość do twórczości Romana Kostrzewskiego wylewała się zresztą ze sceny w każdym momencie koncertu, osiągając punkt kulminacyjny w odegranym na finał Mordercy. W występie Raszynian (i przyjaciół) nie zabrakło też autoironii, przekąsu i celowej przesady, dzięki którym występ miał nie tylko walor edukacyjny (szczególnie dla młodszej części zgromadzonej w czwartek publiki), ale też wyraźny sznyt humorystyczny. Do pełni szczęścia zabrakło może większej kompozycyjnej różnorodności, sumarycznie było jednak bardzo przyzwoicie.

Trzecim zespołem wieczoru był wrocławski Grimoire, który podobnie jak R.I.P wpisuje się w popularny ostatnimi czasy trend hołdowania klasycznym wzorcom i przykrytym już często patyną czasu inspiracjom sprzed dekad. Goście z Dolnego Śląska przywołali dla odmiany ducha tego nieco bardziej gotyckiego heavy metalu, choć nie zabrakło w ich muzyce też wpływów np. starego amerykańskiego thrashu. Występ pod kątem kompozycyjnym i instrumentalnym (tu szczególne brawa należą się Erykowi Jakubczykowi, którego gra na gitarze była z całą pewnością najciekawszym elementem występu składu) wypadł całkiem zgrabnie, na jego odbiorze cieniem kładła mi się jednak trochę maniera wokalna Jakuba Zajkowskiego, który za punkt artystycznego odniesienia (by nie powiedzieć wzór do naśladowania) obrał sobie tego wieczoru Glenna Danziga (co jest o tyle ciekawe, że na debiutanckiej Lovehunt inspirację tę słychać w dużo mniejszym stopniu). Pierwowzór może i wzniosły, jednak większa doza indywidualizmu, na pewno wpłynęłaby na odbiór czwartkowego koncertu korzystniej.

Każda próba animacji działalności koncertowej zasługuje w Toruniu na uznanie, nie inaczej też oceniam tutejszą wizytę BuddaH, R.I.P i Grimoire. Już za samą inicjatywę, zapał i chęć wzięcia spraw w swoje ręce, należy się chłopakom wielka piona, o istotności wsparcia podobnych starań z grzeczności nie wspominając.


Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .