Illusion, Frontside, Hostia – Toruń (06.12.2024)

Cześć osób powie, że to tanie granie na sentymentach i odgrzewanie starych kotletów, część że doskonała okazja do nostalgicznej podróży w czasie. Jak by nie było w rzeczywistości, koncerty jubileuszowe, podczas których popularne niegdyś kapele odgrywają w całości swoje klasyczne albumy, to niemal zawsze gwarancja frekwencyjnego sukcesu. Właśnie tego rodzaju mikołajkowy prezent postanowił dać swoim fanom zespół Illusion, który 6 grudnia zawitał do toruńskiej Od Nowy w ramach tour upamiętniającego wydany w 1994 Illusion 2. Na supportach (obchodzący 20-lecie Zmierzchu Bogów) Frontside i (nieobchodzące żadnej znaczącej rocznicy) niezawodne komando antyklerykałów z Hostii.

Poczynania sceniczne warszawiaków widziałem już kilkukrotnie (zarówno w warunkach klubowych, jak i festiwalowych) i za każdym razem wychodziłem z nich uśmiechnięty od ucha do ucha. Trudno nie dać się porwać fantastycznej zabawie, gwarantowanej każdorazowo przez wesołą ekipę stołecznych grindcore’owców z Hostii. Jest w tym zespole niebywały luz, niewymuszona gracja i czysta radocha z grania, dzięki której króciutkie strzały, przerywane zabawnymi wypowiedziami St. Sixtusa porywają do tańca nawet najbardziej stonowanych walczaków metalu. Rozruch zarządzony w Od Nowie w całości spełnił moje oczekiwania, dzięki czemu już po pierwszym koncercie wieczoru, czułem się właściwie porozciągany.

Frontside to zespół, który zniknął z mojego radaru wiele lat temu. Przedkoncertowa próba odświeżenia muzyki grupy ugruntowała mnie w przekonaniu, że piątkowy wieczór uratować może w jego przypadku głównie siła sentymentu. Stawiłem się więc pod sceną pozbawiony większych wymagań.. i zostałem występem kapeli całkowicie urzeczony. Band postawił na konkret, żywiołowość i agresję, a nowy wokalista dodał mu wyraźnie surowszego sznytu, dzięki czemu miejscami miało się wrażenie obecności na czysto hardcore’owym gigu. Nie zabrakło oczywiście charakterystycznych, melodyjnych i wzniosłych partii, pozostawione były one jednak zdecydowanie na drugim planie. Poza odegraniem Zmierzchu Bogów, fani usłyszeli także część nowszych numerów (z obowiązkowym Wspomnieniami jak relikwie na finał). Frontside jest dziś wyraźnie głodny grania i wygląda na to, że mimo wieloletniej przerwy, wciąż nie powiedział ostatniego słowa.

Do występu Illusion również podchodziłem całkowicie bezemocjonalnie. Nie jestem wielkim fanem twórczości gdańszczan, celebrowana płyta nigdy nie odegrała też w moim życiu jakiejś szczególnej roli. Mimo tego, nawet mi udzieliła się podczas koncertu atmosfera małego święta, które łączyło zanurzony w sentymentalnym tripie zespół z fanami, dzielnie odśpiewującymi z pamięci wszystkie teksty kultowej „dwójki”. W kulminacyjnym momencie występu grupka najbardziej zagorzałych sympatyków weszła zresztą na scenę, oddając się beztroskiemu świętowaniu rzeczonej rocznicy. Tomek Lipnicki trochę powspominał, tradycyjnie trochę pofilozofował, przybliżył też część najbliższych planów na przyszłość, zapowiadając wejście do studia i wydanie w niedalekiej przyszłości całkiem nowego albumu (z którego grupa zagrała nawet jednej numer).

Nie wiem na ile kluczem w odbiorze mikołajkowego koncertu był zerowy poziom oczekiwań (może poza Hostią, ale akurat tych harpaganów byłem pewien), przyznam jednak uczciwie, że na każdej z odsłon gigu bawiłem się naprawdę znakomicie. Bardzo przyjemny wieczór, jeśli ktoś odpuścił mimo sympatii do którejkolwiek kapel, ma czego żałować.



Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .