10-lecie Piranha Music: Mentor, The Stubs, Piołun, Hydra – Toruń (02.12.2023)

10 lat aktywnej działalności pozwoliło przerodzić się Piranhi Music z lokalnej (toruńskiej) inicjatywy bookingowej, w prężnie funkcjonującą na krajowym poletku ekipę wydawniczą i koncertową (wystarczy wspomnieć o posiadaniu w katalogu takich załóg jak Hydra, Ampacity, Schizma, Dola, Krzta i Mag, czy sukcesywnym zdobywaniu coraz większych przyczółków festiwalowo-klubowych). Powodów do hucznego świętowania jubileuszu było zatem sporo, co znalazło swoje odzwierciedlenie w całkiem gęstym (i różnorodnym) line-upie, sprowadzonym z tej okazji do toruńskiego klubu NRD.

Każdy z zaproszonych zespołów (Hydra, Piołun, The Stubs, Mentor) był ekipą z ugruntowaną pozycją w swojej kategorii, nie było więc mowy o tym, że którykolwiek z koncertów stanowił wynik kompromisu, czy planu B.

Chociaż sam zadbałbym pewnie o inną kolejność planowanych występów, musiałem pogodzić się z tym, że najpiękniejsi stonerowcy tej ziemi zostali zakolejkowani jako pierwsi. Hydra dała popis pełnego profesjonalizmu i niezrażona wczesną porą, zaprosiła słuchaczy do wspólnego tańca z diabłem w świetle księżyca, podczas którego, poza numerami znanymi z dwóch dotychczasowych płyt (When the Devil’s Coming Down, No One Loves Like Satan i Prophetic Dreams) odegrała materiał z zapowiedzianej na styczeń EPki. Matkoboskostonerowsko, było doskonale jak zwykle, dzięki czemu już po pierwszym występie wieczoru uśmiech nie schodził mi z facjaty.

Radykalne przestawienie stylistycznej zwrotnicy nastąpiło wraz z występem lubelskich black metalowców z Piołunu. Rzeki Goryczy to jedna z częściej słuchanych przeze mnie blackowych płyt zeszłego roku, oczekiwania wobec tego występu miałem więc spore. Skłamałbym mówiąc, ze całkowicie je zaspokoiłem, zespół (wyraźnie skrzywdzony przez dźwiękowca) zabrzmiał bowiem bardzo oszczędnie i nie zdołał w pełni wytworzyć w NRD klimatu bergmanowskiej pielgrzymki pokutnej, znanej ze świetnego debiutu. Postanowiłem nie uprzedzać się jednak napotkanymi niedoskonałościami (zresztą, dobry blecior broni się zagrany nawet na brzozie) i ochoczo odśpiewałem wraz z Sorhem hymny o marności i trwodze (z obowiązkowymi cytatami z Apokalipsy). Grupa zaprezentowała też nowy numer, którym potwierdziła, że żegluga po rzekach goryczy nie zakończy się na jednym albumie. Świetna wiadomość.

Trzeci band sobotnich urodzin był dla mnie największą niewiadomą. The Stubs znałem wprawdzie z opowieści i rekomendacji, nie wyrabiałem sobie jednak przed koncertem Warszawiaków konkretnych oczekiwań. I choć na pewno nie spodziewałem się zobaczyć na scenie Dave’a Grohla w koszulce Eternal Champion (szacuneczek) w roli basisty, już po pierwszych taktach (i reakcjach publiki) wiedziałem, że będzie solidnie potańczone. Beztroski, swawolny i radosny rock’n’roll porwał klub do pięknej zabawy, nie pozostawiając obojętnymi nawet zatwardziałych metalowców. Wygłoszony na koniec (nieco w kontrze do nonszalanckiej zabawy) antyhomofobiczny manifest wokalisty, dowiódł także, że zespół poza harcami, niesie swoimi koncertami również ważne dla siebie treści. Występ bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, czemu dałem wyraz, dołączając do gromkich oklasków rozentuzjazmowanej publiki.

Jakby z radykalną odezwą „odpoczynek jest dla słabych”, podczas finałowego koncertu wjechali na scenę NRD wyprostowaną nogą muzycy Mentor. Reakcje z jaką spotkał się ich black/thrash skąpany w motörheadowo/panterowym sosie pokazały jednak, że pokłady sił u pozostałych w klubie słuchaczy były wciąż nienadwyrężone. Było więc zarówno latanie na wysokości lamperii, jak i tarcie zębami po posadzce. Zespół znając dobrze swoje atuty, sypał hojnie hitami z trzech dotychczasowych płyt, z Gimme Yer Blood, Dance of the Dead, Satan’s Snake-Handlers i Fed After Midnight na czele. Wysokooktanowy, energetyczny występ był – mimo późnej pory – zacnym podsumowaniem wieczoru, godnie zamykając urodzinową imprezę Piranhi.

Cztery solidne koncerty zakończyło pobaletowe afterparty z udziałem kolektywu Red Smoke Dance Experience (złożonego z muzyków Red Scalp). Piranha Music weszła w kolejne 10-lecie działalności z prawdziwym przytupem. Pozostaje życzyć, by dalsze sukcesy labelu miały podobny impet.

Fotorelacje:
Hydra / Piołun / The Stubs – Julia Marszewska Fotografie.
Mentor – M.Chabowska Fotografia / Radio Sfera UMK.





Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .