W spowitych mroczną aurą zaułkach muzyki metalowej co rusz natrafić można na intrygujące projekty, które pochłaniają słuchacza już przy pierwszym spotkaniu. Projekty, które potrafią opętać, zahipnotyzować i porwać, otwierając bramy do zupełnie innych wymiarów doznań artystycznych. Dla mnie takim zjawiskiem jest amerykański Akhlys, którego somnambuliczne i oniryczne motywy nie pozwalają się uwolnić. Promujący swoje najnowsze senne mary zespół wyruszył niedawno w trasę koncertową po Europie, a jednym z przystanków podczas tego upiornego lotu był katowicki klub Piąty Dom.
Rozpoczęta 26 czerwca wyprawa na Stary Kontynent jest głównym elementem promocji nowego wydawnictwa Akhyls, House of the Black Geminus (nasza recenzja tutaj). Podczas klubowych koncertów Amerykanów wspierają lokalne kapele. W przypadku dwóch polskich gigów – w Katowicach i Poznaniu – zaszczyt ten przypadł grupom Dominance oraz Odium Humani Generis. To właśnie ta pierwsza formacja miała za zadanie rozruszać publikę przed wycieczką w koszmary, jaką w poniedziałkowy wieczór gotowi byli zaserwować muzycy pod wodzą Naasa Alcametha.
DOMINANCE (PL)
Pochodząca ze Szczecina kapela Dominance to przedstawiciele gatunku z pogranicza thrash i black metalu. W 2023 roku nakładem Putrid Cult ukazał się ich debiutancki album zatytułowany Slaughter of Human Offerings in the New Age of Pan. W tym roku ekipa zaprezentowała jeszcze EP-kę In Ghoulish Cold. Rozentuzjazmowani uczestnicy koncertu otrzymali właśnie wybuchową mieszankę numerów z dotychczasowych wydawnictw szczecińskiej grupy.
Niedawno nasz redakcyjny kolega Synu pozostał nie do końca usatysfakcjonowany występem Dominance podczas Unholy Blood Fest III. Choć nie mam porównania, bo poczynania tego zespołu pieśni i tańca widziałem po raz pierwszy, to jednak w trakcie ich koncertu odniosłem nieco lepsze wrażenie niż wywołany do tablicy redaktor.
Półgodzinny set w zupełności wystarczył, żeby wyrobić sobie pozytywne zdanie o szczecińskiej kapeli i dodać ją do „obserwowanych”. W Katowicach goście ze Szczecina nie ulegli presji grania przed gwiazdą wieczoru, dostarczając solidnej porcji wściekłego grania, które mogło wprawić w dobre samopoczucie przed kolejnym gigiem tego wieczoru.

ODIUM HUMANI GENERIS (PL)
Z Pomorza Zachodniego przesunęliśmy się do Centrum, gdy na deskach Piątego Domu zaprezentowała się łódzka kapela Odium Humani Generis. Doświadczeni muzycy działają od roku 2015, mając na swym koncie bardzo udanego długoraja – Przeddzień (2020). 27 września bieżącego roku premierę będzie miał ich drugie LP pod tytułem Międzyczas.
Byłem ciekaw, jak pochodzący z Łodzi zespół poradzi sobie na scenie, bo nie ukrywam, że ich studyjne poczynania obserwuję z dużą satysfakcją. Formę grupy udało się zweryfikować, a ta okazała się być na naprawdę dobrym poziomie. Grupa doskonale zna się na rzeczy i widać, że artyści świetnie czują się w swoim repertuarze.
Twórczość ta eksploruje black metalowe pustkowia, natrafiając przy tym na połamane tempa, atmosferyczne wstawki, a także pełne furii przyspieszenia. Muszę przyznać, że występu Odium Humani Generis słuchało się naprawdę dobrze. Na plus wypadło też dobre nagłośnienie, o które często tak trudno na metalowych sztukach. OHG było świetnym wyborem na „przystawkę”.

AKHLYS (US)
Prawdziwa uczta miała jednak dopiero nadejść. Chwilę przed tym, jak dzwony wybiły godzinę 22:00, Piąty Dom opanowały nocne mary, których nie brakuje w twórczości formacji Akhlys. Zamaskowany kwartet (który ze względu na ubogie zaplecze klubu integrował się z publicznością przed swoim występem) wprowadził na scenę niepowtarzalny klimat, będący ich atrybutem rozpoznawczym.
Trwająca około 60 minut (za krótko!) sztuka stała się swoistym pomostem pomiędzy światem realnym a potwornymi wizjami, jakie nachodzą niejednego człowieka w trakcie snu. Koszmarny lejtmotyw jest czymś, co potrafi przyciągać, tworząc unikalną aurę całej dotychczasowej dyskografii zespołu z USA. Zgromadzeni w katowickim klubie entuzjaści Akhlys otrzymali dokładnie to, czego oczekiwali: oniryczne potworności opakowane w przygniatającą warstwę muzyczną, która na albumach jest przecież tak genialnie wyprodukowana.
Zespół zaserwował nam nocny lot do dalekich krain marzeń sennych, które przebijają się przez płyty The Dreaming I (2015), Melinoë (2020) i w końcu House of the Black Geminus (2024). Audytorium mogło zatem zasmakować nie tylko najnowszego wydawnictwa Naasa Alcametha i spółki, ale również numerów z poprzednich krążków. Fani ostatniej płyty nie mogli poczuć się zawiedzeni, bowiem koncertowe wersje numerów (w tym wybitne Sister Silence, Brother Sleep) wypadły znakomicie. Publiczność żywiołowo zareagowała na kawałki Ephialtes, a także The Dreaming Eye, które w wersji live brzmią fantastycznie. Choć mogły wybrzmieć jeszcze lepiej, gdyby nie fakt, że sala koncertowa tego dnia była stosunkowo niewielka i wąska. Pod samą scenę dźwięk zlewał się w ścianę, która – jestem o tym przekonany – wynagrodziła uczestników piszczeniem w uszach odczuwalnym jeszcze przez wiele godzin. Wystarczyło jednak odsunąć się parę metrów dalej, aby rozpłynąć się w melodiach gitarowych, jakie serwował Nox Corvus.
Awaken in dreams…
Tegoroczny album Akhlys House of the Black Geminus z pewnością trafi do podsumowań topowych wydawnictw 2024. Doświadczenie utworów z tej płyty na żywo to coś więcej niż koncert – to przeżycie, które na długo pozostaje w pamięci. Podziękowania za organizację lecą do Left Hand Sounds, Chroma Music i Parasite Gallows Booking. Mam tylko nadzieję, że jeśli Amerykanie zaszczycą nas jeszcze kiedyś swoją obecnością na Górnym Śląsku, to na nieco większej scenie.

- SiriusC – „Soil” (2025) - 8 listopada 2025
- Uulliata Digir – „Uulliata Digir” (2025) - 7 stycznia 2025
- Mirzam Antidotum Ov Marazm – „…There Is No Emptiness…” (2024) - 31 grudnia 2024
Tagi: Akhlys, black metal, Chroma Music, concert, Dominance, gig, katowice, koncert, koncerty katowice, kvlt, Left Hand Sounds, live, Odium Humani Generis, Parasite Gallows Booking, Piąty Dom, relacja.






