Trójmiejska formacja Blindead debiutowała na zachodniopomorskiej ziemi w 2006 roku podczas gryfińskich Barw Granatu. Ich pierwsza „długograjka” pod tytułem Devouring Weakness zafascynowała wówczas szerokie grono odbiorców, którzy następnie miesiącami wypatrywali informacji o ich kolejnym koncercie. Lata mijały, plany były – niestety, później odwoływane, płyt w dorobku grupy przybywało, tras również – u boku ciekawych polskich kapel m.in.: Decapitated, Antigama, Nyia. Zaś w Szczecinie nie widziano żadnych plakatów z Blindead. Niejeden fan, sfrustrowany ich nieobecnością, postanowił w międzyczasie pojechać w Polskę na ich koncert. Tak też zrobiłam i ja w 2008 roku, delektując się przy okazji monstrualną muzyką Neurosis w warszawskiej Stodole. Wrócili na deski szczecińskiego Domu Kultury Słowianin w 2012. I wtedy było już inaczej. Nużący klimat ukazującej światło dzienne płyty Absence krążył w powietrzu, zapowiadając tym samym zmiany w zespole.
Z perspektywy miłośnika muzycznych początków Blindead (wliczając w to pierwszą EP-kę Dig for me… i demówek Incorrect Personality), koncert z nowym gardłowym i ledwo co wydanym albumem, mógł więc powodować konsternację, ale i stanowić tajemnicę. Mając na uwadze postępowe podejście do nagrywania nowego materiału Havoca i spółki, wiadomo było, że Blindead przedstawi nieco nowe oblicze. I stanowiło ono zasadniczą część występu. W szczególności usłyszeliśmy kompozycje z nowej płyty o wymownym tytule – Ascension (i znów tytuł na „A”, przypadek?). Tym razem, w odróżnieniu od spokojnych (i nieco nudnawych) dźwięków Absence, otrzymaliśmy zdecydowanie bardziej energiczną i psychodeliczną porcję muzyki, ale jednocześnie nieco chaotyczną i męczącą w przekazie. Słychać było charakterystyczną dla zespołu „transowość”, w czym pomógł sposób śpiewania nowego wokalisty Piotra Piezy, jak i jego zachowanie sceniczne. Brakowało z kolei ostrego, metalowego krzyku, do którego przyzwyczaił nas były wokalista Partyk Zwoliński. Został on zastąpiony głównie śpiewem z czasami grunge’owym posmakiem. Sądzę jednak, że sceptycy nie powinni obawiać się spadku formy zespołu związanej z roszadą za mikrofonem. Nowy frontman obdarowany jest dość podobną barwą głosu do Nicka, i to do tego stopnia, że mniej czułe ucho może ich ze sobą pomylić.
Niestety, przeciętne nagłośnienie i kawiarniano-barowa atmosfera w Free Blues Club na pewno miały wpływ na możliwość negatywnego postrzegania nowych utworów, dlatego polecałabym przesłuchanie ich w domowym zaciszu. A z racji tego, że zespół z pewnością zdawał sobie sprawę z odważnego kroku odegrania w całości nowego materiału, poczęstował nas na koniec trzema, dobrze znanymi następującymi utworami: z przedostatniej płyty – s1, potężnym So it feels like misunderstanding when z Affliction XXIX II MXMVI (2010) oraz tytułowym a7bsence. Publika, choć głównie siedząca i niemrawa, wydawała się być zadowolona z występu, nagradzając bohaterów wieczoru gromkimi oklaskami i wymuszając zagranie utworu na bis.
Z ogromną radością uczestniczyłam we wschodzie słońca grupy. Z uśmiechem na ustach będę wspominać ich pierwsze kilka minut nieśmiałości na szczecińskim koncercie (spowodowane z pewnością strachem przed przyjęciem świeżego albumu), zupełnie tak, jakby znów grali przed Neurosis. A wszystkich – jeszcze niezdecydowanych zachęcam do uczestnictwa w koncercie w Waszym mieście. Bądźcie świadkami ponownego narodzenia Blindead. Ono przejdzie do historii.
A jak wypadły supporty? Pierwszy z nich – gdyński Lonker See zaprezentował pełną przestrzeni muzykę, idealnie wpasowując się w charakter klubu. Natomiast drugi – białoruski Woe Unto Me ostatecznie nie przyjechał w związku z obiekcjami właściciela Free Blues Club (link z oświadczeniem zespołu). Szkoda tylko, że muzycy dowiedzieli się o tym fakcie rzekomo na dwa dni przed występem.
- Kreator, Sepultura i inni – Warszawa (15.02.2017) - 23 lutego 2017
- Crippled Black Phoenix – „Bronze” (2016) - 30 listopada 2016
- Hierophant – „Mass Grave” (2016) - 4 listopada 2016

