Najważniejsza premiera jesieni w parze z najważniejszą trasą koncertową jesieni? Takie rzeczy to tylko dzięki Black Silesia Productions i załodze Deus Mortem, która to na trasie Krwawy świt nad Polską 2024 promowała swój wtedy jeszcze nie wydany trzeci album Thanatos. Z nowym dziełem Necrosodoma i jego towarzyszy miałem okazję zapoznać się dużo wcześniej (ach, te redakcyjne przywileje…) i niesamowicie nakręciło mnie ono na piątkową wizytę w katowickim Piątym Domu. Bądźmy jednak szczerzy – nawet nie znając Thanatosa, uważałem obecność na koncercie Deus Mortem za mój nieświęty obowiązek.
Tym bardziej, że towarzystwo skrzyknięte na trasę było więcej niż solidne. Wieczór otworzył dobrze już mi znany Devilpriest. Z niszczycielskimi możliwościami zespołu spotkałem się już na drugiej odsłonie pandemicznej serii koncertów Black Plague, jednak wtedy nie istniał jeszcze ich drugi krążek – recenzowany zresztą przeze mnie na łamach Kvltu In Repugnant Adoration. Chryste Panie (hehe), jak te kawałki mielą na żywo! A co najważniejsze, wałki z debiutanckiego Devil Inspired Chants wcale jakoś bardzo od nich nie odstają. Death metalowy taran ruszył już od pierwszych uderzeń Necro Docre w bębny w trakcie wstępu do Shemhamforash, a następnie zmasakrował publikę celnymi uderzeniami lekko podlanymi black metalowym sosem. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że Panowie stają się coraz lepsi w tym, co robią. Pochwalę również i klub, gdyż przed koncertem mocno obawiałem się o kwestie nagłośnieniowe. Piąty Dom jednak znakomicie udźwignął nawałnicę, która go czekała.
Na drugi ogień poszedł kielecki Venefices, którego mieszanka death i black metalu często śmiało zerka w kierunku szufladki opatrzonej mianem war metalu. Zazwyczaj odbijam się od tego typu twórczości jak od ściany, stąd też pełen sceptycyzmu udałem się na tyły klubu aby stamtąd zobaczyć co zespół ma do zaoferowania. Na szczęście nie było tak źle, jak myślałem – wprawdzie w tych najwścieklejszych fragmentach łapało mnie lekkie znużenie, nie brakowało jednak partii zauważalnie wolniejszych, przy których głowa lekko się kołysała (i to nie dlatego, że zasypiałem). Koniec końców oceniam kielczan na lekki plus, choć oczywiście byli oni dla mnie najsłabszym punktem piątkowego wieczoru.
Główna gwiazda? Jak zwykle – klasa sama w sobie. W kwestiach wykonania poszczególnych numerów absolutnie nie mam zespołowi nic do zarzucenia – jeśli miałbym kogoś wyróżnić to nie byłby to ani jak zwykle bezbłędny Necrosodom, ani strojący groźne miny L.Th, ani nawet masakrujący gary pałker, a Tom Hermies, po którym absolutnie nie było widać zmęczenia graniem dwóch setów na każdym przystanku trasy. Z lekkim smutkiem muszę stwierdzić, że sprawujące się bardzo dobrze przez cały wieczór nagłośnienie nieco zaniemogło podczas utworów z nowej płyty – ważną część Thanatos stanowią melodie, a te w przypadku Noesis czy W serce płomiennej gnozy udało mi się wyłapać tylko dlatego, że znałem krążek już wcześniej. Pochwały skieruję również w stronę publiki, która od początku Breaking the Sceptres, Crushing the Wands rozpętała pod sceną takie piekło, że momentami naprawdę można było mieć obawy o zdrowie osobników biorących udział w tym młynie. Pary starczyło jednak tylko na połowę niespełna godzinnego setu zespołu, druga część była już znacznie spokojniejsza – tak czy siak, należy się im szacunek za oddanie sprawie. Jeśli chodzi o dobór utworów przez zespół, to również byłem zadowolony – przede wszystkim słuchaliśmy wałków z The Fiery Blood oraz nowej płyty, ale nie zabrakło również kilku petard z wcześniejszych pozycji w dyskografii Deus Mortem.
Setlista:
Breaking the Sceptres, Crushing the Wands
Krwawy Świt
Emanation
W Serce Płomiennej Gnozy
Down the Scorched Paradise
Nod
Olam haBeriah
Noesis
When the Creation Tastes of Dionysian Wine
The Destroyer
Zarówno nowa płyta (którą można było przedpremierowo nabyć na trasie), jak i promujące ją koncerty stanowią dobitne potwierdzenie pozycji Deus Mortem na krajowej scenie – a jest to według mnie pozycja w absolutnym topie. Necrosodom wie co robi i nie popełnia przy tym żadnych, nawet najmniejszych błędów – fachowiec, jakich z czarną świecą szukać. Kurz po wizycie zespołu w Katowicach jeszcze nie opadł, w chwili pisania tekstu mój słuch jeszcze nie wrócił do stu procent sprawności, a jednak już nie mogę się doczekać kolejnej okazji do koncertowego spotkania z tą fenomenalną załogą.
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: Black Silesia Productions, Deus Mortem, Devilpriest, katowice, Krwawy Świt Nad Polską 2024, Piąty Dom, relacja, report, Venefices.






