Gruzja, WielkiMrok, LWSTNDRDS – Katowice (22.11.2024)

Dzień po będącej wielkim zawodem wizycie w katowickim Spodku, nogi poniosły mnie do tamtejszego Piątego Domu, który w ostatnich miesiącach wyrósł już na koncertowego pewniaka. Swoją jesienną trasę Rozrywka rozpoczęła tutaj Gruzja, którą do tej pory widziałem jedynie w warunkach plenerowych. Intrygująco zapowiadało się również jej towarzystwo w postaci formacji WielkiMrok oraz śląskiego LWSTNDRDS – wiedziony więc ciekawością i chęcią poprawy wrażeń po dniu poprzednim, zameldowałem się na miejscu tuż przed startem Ślązaków. 

Czy to grindcore, czy to deathgrind – mało ważne. Istotne jest to, że dwóch dżentelmenów, składających się na LWSTNDRDS, w jakieś na oko pół godziny spuściło katowickiej publiczności naprawdę solidny łomot. Nie sprawdzałem ich przed wyjściem z domu, i dobrze, bo gatunkowe szufladki, do których panowie są wrzucani, nie należą do moich ulubionych – z wyjątkiem Hostii, którą łykam zarówno koncertowo, jak i studyjnie. Otwierający piątkowy wieczór zespół wypadł świetnie i ma sporą szansę stać się drugą tego typu kapelą, do której będę regularnie wracał. Muszę jedynie sprawdzić, jak brzmią ich płyty. 

Jeszcze lepsze wrażenie wywarł na mnie WielkiMrok. Ich zagrana na pełnej szybkości, na swój sposób przebojowa, podlana nie tyle nutą, co kilkoma wiadrami szaleństwa mieszanka klasycznego blacku, thrashu, punka i heavy metalu poskutkowała szałem pod sceną, który ustał jedynie na moment – wtedy, kiedy basista zszedł do publiczności i grał wśród ludzi. Do tego byli bezbłędni wizerunkowo – bardzo „klasyczna” stylówka doskonale współgrała z ich graniem, a wychwycone przeze mnie mocno kiczowate fragmenty tekstów dodały sztuce młodego zespołu prawdziwego uroku. Zupełnie szczerze – jeśli jeszcze kiedyś będą w okolicy, to chętnie wybiorę się ponownie, nawet gdyby pozostała część obsady mało mnie interesowała.  

Jak wspomniałem, piątkowy koncert Gruzji w Piątym Domu był moim pierwszym klubowym starciem z tą charakterystyczną i dla wielu metalowców kontrowersyjną grupą. Chociaż na open-airach zawsze zostawiali oni pozytywne wrażenie, to teraz mogę stwierdzić, że show „gruzinów” powinien być doświadczany w klubie – najlepiej właśnie takim niedużym. Kontakt zespołu z publiką był na zupełnie innym poziomie niż widziałem wcześniej – Dominik Gac biegający z mikrofonem między ludźmi, Limbo chętnie uprawiający crowdsurfing (i na koniec pokazujący to, o co był proszony), fani skaczący ze sceny, Stawrogin między utworami nieustannie przekrzykujący się z widownią, obowiązkowe dla koncertów Gruzji tony wulgaryzmów wymieniane między zespołem a publiką – dodajcie do tego momentami bardzo żwawy młyn, a waszym oczom powinien ukazać się obraz szaleństwa, jakie w piątkowy wieczór ogarnęło Piąty Dom. Wykonawczo tradycyjnie – nie było się do czego przyczepić, choć trochę zaskoczyła mnie nieobecność Patryka Rzeszutka. Pierwszy raz usłyszałem na żywo kawałki z Vulgatora i Końca Wakacji, które na żywo zabrzmiały o niebo lepiej, podobnie zresztą jak nowy Nielegał. No ale bądźmy szczerzy, nikt nie przyszedł na ten koncert po to, aby skupiać się na tym, co i jak brzmi.  

Setlista:
Coś więcej
POV
800zł
Jeszcze nie mamy na was pomysłu I
Jeszcze nie mamy na was pomysłu II
Królowie zwierząt
Jerusalem shore
Nielegał
Moja Ratyzbona
Gruzini
Jego głos
Wojna domowa
Koniec wakacji 

Co tu dużo gadać – zajebisty, hardkorowy koncert. Wszystkie zespoły dowiozły, Gruzja po dwóch, według mnie średnich, albumach sporo zyskała w moich oczach, a WielkiMrok w trzydzieści pięć minut stał się gwarantem dobrej zabawy. Nie sądzę, aby ktokolwiek żałował udziału w zorganizowanym przez Dancin’ Shoes Gigs evencie – ja nie żałuję na pewno, i chyba skorzystam z kolejnej okazji do zobaczenia którejkolwiek z występujących w tamten piątek kapel.  

 

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .