Site icon KVLT

In Twilight’s Embrace, Odium Humani Generis, Kurhan – Chorzów (13.04.2023)

Koncert w czwartkowy wieczór? A można, jak najbardziej. Zwłaszcza, jeśli ma to być małe święto rodzimego black metalu. Tak się składa, że otwarcie organizowanej przez Left Hand Sounds trasy Non Miserere MMXXIII, podczas której prezentują się formacje In Twilight’s Embrace, Odium Humani Generis oraz Kurhan, przypadło w udziale kultowej chorzowskiej Leśniczówce. Jako że z tak dogodnej lokalizacji trudno nie skorzystać, uznałem udział w tym wydarzeniu za obowiązkowy.

Kurhanu wcześniej nie znałem, ale zdecydowałem się na obejrzenie i posłuchanie całego występu katowickiej załogi. No i nie żałuję. Nie wiem jak zespół wypada studyjnie, bo nie miałem żadnej styczności z ich dwoma albumami, ale na żywo ich agresywny, nieco thrashujący black sprawdza się dobrze, choć zróżnicowania utworów za bardzo nie dało się odczuć. Przy okazji bardzo szybko rozwiane zostały moje obawy o nagłośnienie – chociaż furiackie granie Kurhanu momentami zlewało się w jedną papkę, to, oceniając całokształt, Leśniczówka dała sobie z nim radę (a nawet należałoby pochwalić świetny bas). Zaś z uwagi na klimatyczną muzykę dwóch kolejnych kapel, dalej mogło być już tylko lepiej.

Znakomity występ może na swoim koncie zapisać Odium Humani Generis. Łódzki kwartet porwał słuchaczy już od pierwszych dźwięków i bezproblemowo utrzymał zainteresowanie publiczności do końca swojego czasu scenicznego. Muzycy na scenę wyszli z kilkuminutowym opóźnieniem (czyżby przygotowanie corpsepaintu zajęło więcej czasu?), lecz w pełni wynagrodzili to wydłużone oczekiwanie. Pełna melancholii i emocji gra Łodzian hipnotyzowała, a szereg momentów znacznie bardziej klimatycznych niż brutalnych zniwelował ewentualne niedociągnięcia brzmieniowe. Jeśli ktoś przed czwartkowym wieczorem nie miał żadnych doświadczeń z Odium Humani Generis, to po ich niecałej godzinie na scenie z miejsca powinien stać się ich fanem. Trudno o lepszą rekomendację.

A to nie koniec wrażeń, bo przecież została jeszcze główna gwiazda trasy – In Twilight’s Embrace. Poznaniacy promują na niej swój ostatni album, ciepło przyjęty (choć nie aż tak ciepło jak Lawa czy chociażby Vanitas) Lifeblood. Moim głównym zarzutem dla tego krążka było jego brzmienie. Na szczęście w Leśniczówce było ono przepotężne, co pozwoliło skupić pełnię uwagi na samych kompozycjach (przeważająca większość setlisty to właśnie całość Lifeblood) oraz sugestywnej, nieco obłąkanej prezencji scenicznej Cypriana Łakomego. Ostatni album ITE w warunkach koncertowych sporo zyskuje. Przystępność melodii w połączeniu z mocarnym dźwiękiem sprawiła, że Poznaniaków słuchało się z niekłamaną i wielką satysfakcją, zaś demoniczny frontman zespołu widziany w akcji z tak bliska (Leśniczówka to bardzo kameralne miejsce, co w tym przypadku miało też negatywne konsekwencje – elementy scenografii przywiezionej przez zespół ciężko było dostrzec) sprawił, że moje wrażenia z bardzo dobrych błyskawicznie stały się niesamowite. Do tej pory występy In Twilight’s Embrace obserwowałem z oddali, więcej tego błędu już nie popełnię.

Setlista:
The Rift
The Great Leveller
The Death Drive
Iskry
Sedation to Sedition
Lifeblood
Pełen czerni
Ile trwa czas
Ostatnia Chwila
Te Deum
Smoke and Mirrors

Otwarcie trasy Non Miserere MMXXIII było najlepszym koncertem na jakim byłem od… szczerze powiedziawszy, od dość dawna. Jak widać nie potrzeba szczególnej pompy, pirotechniki i innych gadżetów – wystarczy kameralne miejsce i trzy szczere występy na wysokim poziomie. Czwartkowy wieczór w Chorzowie przeszedł już niestety do historii, jednak liczę na więcej tak jakościowych wizyt w Leśniczówce (i nie tylko) w przyszłości.

Exit mobile version