Co może być lepszego na odstresowanie się w środku tygodnia niż stonerek na żywo? Tak się składa, że w minioną środę swoją pięcioprzystankową objazdówkę po Polsce w Katowicach rozpoczęli przybysze z Islandii – Morpholith. Mało? Dołóżcie do tego towarzystwo krajowej rewelacji ostatnich lat w postaci Moonstone oraz szereg mniej i bardziej znanych gości towarzyszących tym dwóm zespołom na poszczególnych przystankach trasy. Brzmi dobrze, prawda?
Trochę zajęło mi namierzenie drzwi wejściowych do Music Hubu (była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu, przypuszczam że nie ostatnia), na szczęście mimo tego zdążyłem na niespodziewanego otwieracza – dodanego do lineupu dwa dni przed koncertem częstochowskiego Triangle Choice, będącego tym zdecydowanie najmniej znanym elementem trasy. Nie znaczy to, że gorszym – muszę przyznać, że muzycy zdecydowanie mają w czym rzeźbić. Co prawda na ich miejscu pomyślałbym nad zmianą proporcji fragmentów agresywnych względem bardziej stonowanych, tak 80:20 na korzyść tych pierwszych. Zespół kilka razy przyłożył tak mocno, że gdybym miał na głowie czapkę, to mógłbym ją zgubić, a w tych fragmentach świetnie wypadał wokal frontmana. W momentach śpiewanych było według mnie zauważalnie gorzej, mogłoby więc być ich trochę mniej. Tak czy siak, Triangle Choice okazali się w środę pozytywnym zaskoczeniem.
Zaskoczenia nie było za to w kwestii występu Moonstone – oczekiwałem wiele i wiele otrzymałem. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że był to najlepszy ich koncert, w którym brałem udział. Brzmieniowo petarda, Panowie brzmieli dużo ciężej niż na albumach, co dla mnie osobiście jest na duży plus, na dodatek akustycznie Music Hub stanął na wysokości zadania. Wykonawczo również nie ma się do czego przyczepić – w setliście same bangery (choć w trakcie swojej jeszcze krótkiej kariery ci dżentelmeni wysmażyli już tak wiele zajebistych numerów, że w tej kwestii i tak można czuć niedosyt), kompozycje z Age of Mycology zgodnie z przewidywaniami bujają jak należy (zaprezentowano A New Dawn, Crooked One i fragment Disco Inferno), wokalnie jest to rzadki przypadek, kiedy na żywo jest lepiej niż studyjnie, do tego nowy pałker (w CV między innymi Owls Woods Graves czy Narbo Dacal) kilka razy mógł się nieco wyszaleć. No po prostu wszystko zagrało tu jak trzeba, chłopaki tworzą świetną muzykę, żyją nią i dobrze się przy tym bawią, nic tylko pozazdrościć i czekać na ich kolejne wizyty w okolicy (ale tym razem z This Barren Place i całością Disco Inferno w secie, okej?).
Nie będę ukrywał, że głównym powodem mojej obecności w Music Hubie był Moonstone i gdyby cała impreza kończyła się w tym momencie, to opuszczałbym klub bardzo zadowolony. Nie bardzo wiedziałem, czego się spodziewać po Islandczykach z Morpholith – postanowiłem nie sprawdzać ich przed koncertem i dać się zaskoczyć. Był to doskonały wybór – jak przywalili, to nie było czego zbierać. Stonerowo hipnotyzujące kompozycje miażdżyły doomowym ciężarem (ponownie – miejscówka wzorowo dała sobie z tym radę), wokal momentami wyrywał z kapci, a lekko psychodeliczne zabarwienie niektórych partii utworów pomogło skąpanym w nieprzypadkowo zielonych światłach muzykom w zafundowaniu słuchaczom kolejnego odlotu. Nawet nie wiem, kiedy minęło mi te 50 minut, co świadczy o doskonale wykonanej robocie. Na pewno poświęcę Morpholith trochę uwagi w najbliższych dniach.
Mój debiut w katowickim Music Hubie zaliczam więc do bardzo udanych, była to udana ucieczka od codzienności przy muzyce z najwyższej półki. Dzięki, Paramyth, za pamięć o Katowicach przy organizacji tej trasy, dzięki Morpholith, Moonstone i Triangle Choice za wypełnienie tych trzech godzin znakomitymi dźwiękami. Mam nadzieję, że widzimy się ponownie prędzej niż później.
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: katowice, Moonstone, Morpholith, music hub, Paramyth, relacja, report, Triangle Choice.






