Czarna Wigilia vol.5 – Katowice (23.12.2023)

Tradycji świątecznych jest w tej naszej Polsce od groma – jako mieszkańcy kraju mocno zakorzenionego w chrześcijańskiej otoczce zapewne doskonale o tym wiecie. W całej tej szopce Śląsk znalazł jednak miejsce dla własnego punktu odniesienia, którym jest odbywająca się cyklicznie dzień przed kalendarzowymi rodzinnymi obchodami świąt Czarna Wigilia. Piąta edycja tej imprezy tradycyjnie miała miejsce w katowickim Fauście, niegdyś znanym szerszej publiczności jako klub Korba. Trzeba przyznać, że gości zaproszono znakomitych – zestaw tegorocznych krajowych znakomitości (Sznur, Pleń, Okrütnik) uzupełniony o młodych gniewnych z Nekkrolust oraz koncertowych debiutantów występujących pod banderą Hasselhoff Messerchmitt musiał się podobać, i choć niewielki Faust za sprawą tych nazw pękał w szwach, to nawet najbardziej oddalony od sceny metaluch nie opuszczał tego kultowego lokalu niezadowolony.

Dla mnie rewelacją wieczoru okazali się otwierający wieczór Panowie działający jako Hasselhoff Messerschmitt. Muzykę zaprezentowali dość prostą, był to wściekły punk zauważalnie zabarwiony blackiem, jednak klimat, jaki udało im się przy tym wytworzyć, był po prostu niepodrabialny. Czego to zasługa? – trudno powiedzieć. Początkowo moje serce skradł gustowny kaszkiet wokalisty (skojarzenia z Peaky Blinders wręcz wskazane), później jednak kupili mnie swoim luzem i pozbawioną kompleksów konferansjerką, przy okazji prezentując świetne i szybkie granie, zarówno autorskie z EPki Nie jest git, jak i cudze, ze znakomitym coverem Chciałbym umrzeć jak James Dean stołecznej Partii na czele. Kwartet swoim luzem mógłby obdarzyć niejedną formację i naprawdę szkoda, że nie udało się choćby części tego przekazać młokosom z black/thrashowego Nekkrolust, którzy w swoim byciu “trv” sprawiali wrażenie napiętych jak przysłowiowa plandeka na Żuku. Entuzjazmu można chłopakom pozazdrościć, jednak nie obraziłbym się, gdyby większość tegoż została przelana na jakość kompozycji – p óki co nie odbiegają oni od morza kapel, które próbują się przebić, ale nie do końca mają do tego argumenty.

Pierwsze z tak zwanych ciężkich dział zostało wytoczone wraz z wyjściem na scenę sosnowieckiego Plenia. Mimo braku całego blackowego anturażu (corpsepaintu czy interesujących scenicznych rekwizytów nie uświadczyliśmy), autorzy świetnej Przechrzty faustową scenę zdecydowanie opuścili z tarczą, przy okazji udowadniając, że ich materiał broni się nie tylko studyjnie. Bardzo ciepło odebrała go też katowicka publiczność, dzięki której prawdziwie uwierzyłem, że przy odpowiednim planie, projekt ten jest w stanie na krajowej scenie zdziałać naprawdę sporo. Mój zachwyt nieco przytemperował kotliński Okrütnik, który to mimo zaprezentowania serii szybkich strzałów prosto w pysk nie zdołał zmienić mojej opinii, w której najlepszym produktem z tamtej okolicy są ketchupy. Wstydu jednak nie było i bawiłem się dobrze, nawet jeśli to Pleń i Hasselhoff Messerchmitt zostawili w mojej głowie więcej dobroci. Na deser dostaliśmy jeszcze występ Sznura, dla którego przedwigilijny wieczór w Fauście stanowił swego rodzaju śląskie release party znakomitej Ludziny. Cóż – była moc, jak zawsze zresztą. Skład ten jest już zresztą doświadczony, więc fakt złapania publiki za jaja nie mógł specjalnie nikogo dziwić – od pierwszych taktów żałobnego “anielskiego orszaku” aż do końca mieli nas w garści. Oprócz klasyków (Zdychaj chuju) usłyszeć można było bogatą reprezentację tegorocznego krążka i zupełnie szczerze powiem, że przy odpowiedniej promocji skład ten mógłby na krajowym poletku osiągnąć naprawdę sporo – ich kawałkom niczego nie brakuje, a koncertowo miażdżą.

Piąta edycja Czarnej Wigilii przeszła do historii i jeśli kogoś z was zabrakło w Fauście, to możecie pluć sobie w brodę. Dopisała mocna obsada, wśród której najbardziej wyróżnili się debiutanci z Hasselhoff Messerschmitt, na wysokości zadania stanął również sam klub, który po raz kolejny zapewnił idealną otoczkę do obchodzenia świąt na naszych własnych warunkach. Nie sądzę, aby ktoś opuszczał progi Fausta niezadowolony – był to kolejny świetny wieczór w tym kultowym miejscu, i dopóki komuś chce się organizować tam tego typu imprezy, będą one jednymi z jaśniejszych punktów na mojej koncertowej rozkładówce. Jak święta, to tylko w Fauście.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .