Pantera, Power Trip, Child Bite – Kraków (04.02.2025)

fot. Norbert Dorobisz

Kto by się spodziewał, że reaktywowana Pantera zdąży odwiedzić Polskę dwukrotnie w ciągu niespełna dwóch lat? Organizatorem krakowskiego przyjazdu zespołu było Live Nation Polska, zaś za pierwszym razem prowadzona przez Phila Anselmo formacja zagrała w łódzkiej Atlas Arenie podczas Metal Hammer Festival (relację z tego wydarzenia przeczytacie tutaj).

Skupmy się jednak na Krakowie. Docierające do mnie z wielu stron wieści na temat niewysokiej sprzedaży biletów ostatecznie okazały się grubo przesadzone. Koncert nie był wyprzedany, ale nieliczne pustki zauważalne były wyłącznie na najwyższych trybunach. W obiekcie z całą pewnością znajdowało się jakieś kilkanaście tysięcy osób, a spora część z nich szczelnie wypełniła płytę hali jeszcze przed pierwszym gościem specjalnym, czyli reprezentującym Detroit Child Bite.

Amerykanie wtargnęli na scenę punktualnie o 19:00. Półgodzinny, przekrojowy set zapewnił wgląd w twórczość grupy, operującej na styku metalu, sludge’u i punk rocka. Na szczególną uwagę zasłużył wokalista Shawn Knight, co chwilę wskakujący na głośniki ustawione przed podestem, a nawet lądujący w fosie w celu przybicia piątki z osobami stojącymi przy barierkach.

Wysoce energetyczny występ kwartetu zrobił na mnie niemałe wrażenie licznymi podskokami muzyków, nieskoordynowanymi kopniakami w powietrze, wymachiwaniem gitarami i innymi elementami autorskiego show, które krótko można byłoby określić jako kontrolowany chaos. Child Bite uderzyło więc w zgodzie z punkowym etosem, aczkolwiek brzmienie tego projektu mogło zainteresować również bezkompromisowych metalowców.

Setlista:
Vexed Life
Disposable Hysteria
Death Before Dementia
Swan Song of a Boiled Dog
Glazed in a Skeletal Maze
Pass the Glue
Erect for Dystopia
Blow Off the Omens

Drugie tego wieczoru było Power Trip. Byłem niezmiernie ciekaw, jak Teksańczycy poradzą sobie na żywo z nowym frontmanem, Sethem Gilmorem. Jak się szybko okazało, nie było najmniejszych powodów do obaw, bowiem PT niemalże rozjechało swoimi numerami wszystkich zgromadzonych. Tak właśnie powinien wypaść każdy dobry zespół crossover/thrash!

Słynne Executioner’s Tax (Swing of the Axe) popłynęło z głośników już jako drugi utwór setlisty, a krakowska publiczność sprawnie oddawała całą moc nadawaną ze sceny. Nawołujący do otwierania circle pitów gitarzysta Nick Stewart za każdym razem otrzymywał dokładnie to, o co prosił, aż w końcu na płycie pojawiły się dwie pokaźnych rozmiarów ściany śmierci. Wówczas headbanging artystów rozkręcił się na dobre. Gilmore zagrzewał publikę do moshowania, natomiast drugi gitarowy Blake Ibanez z lekkością wymiatał kolejne solówki. Instrumentalnie nie było zresztą się do czego przyczepić, ponieważ egzekwowane z niesamowitą precyzją ultra szybkie riffy nie pozwalały złapać oddechu. Prawdę mówiąc, nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś mi powiedział, że to właśnie Power Trip wypadło tego dnia najlepiej. Amerykanie z Dallas są w nie lada formie, którą z przyjemnością sprawdzę ponownie, gdy tylko nadarzy się ku temu stosowna okazja.

Setlista:
Soul Sacrifice
Executioner’s Tax (Swing of the Axe)
Firing Squad
Hornet’s Nest
Nightmare Logic
Drown / Crucifixation
Waiting Around to Die
Manifest Decimation

Power Trip

Po tak udanych występach gości specjalnych zadowolenie przyszło na długo przed headlinerem. Niemniej oczekiwania wyłącznie narastały. Gdy zgasły światła, usłyszeliśmy nagranie In Heaven, czyli piosenki wykonywanej przez Radiator Lady z filmu Głowa do wycierania zmarłego niedawno Davida Lyncha. Następnie kurtyna z napisem Pantera opadła, a grupa rozpoczęła, zupełnie jak w Atlas Arenie w 2023 roku, od mocarnego A New Level, wzmocnionego dodatkowo salwami pirotechniki. Generalnie krakowska setlista uległa jedynie drobnym zmianom w stosunku do tej z Łodzi, identyczna była też kolejność pierwszych ośmiu zagranych utworów. Phil Anselmo, Rex Brown i wspólnicy w postaci Zakka Wylde’a na gitarze oraz Charliego Benante za bębnami uderzyli potężnym Mouth For War, Strength Beyond Strength, rewelacyjnym Becoming, kultowym I’m Broken oraz pędzącym na złamanie karku Suicide Note Pt. II. Powtórka z rozrywki? Jasne, ale w Krakowie akustykom udało się ukręcić znacznie mocniejsze brzmienie niż to kojarzone z pamiętnym Metal Hammer Festivalem. Dźwięk wypracowany w „Tauronie” dostarczył satysfakcji, a przede wszystkim przywołał ducha Pantery znanej z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Nie chodzi bynajmniej wyłącznie o poziom głośności; Zakk Wylde podkręcił przester na swoich wzmacniaczach, zbliżając się naprawdę blisko soundu nieodżałowanego Dimebaga, zaś bębny Benantego nastrojono nie do odróżnienia od tych Vinniego Paula. To niewątpliwie zmiany na lepsze, bo zapewniają dodatkowy cios.

Anselmo nie szczędził publiczności pochwał, mówiąc do mikrofonu, iż wszystkie koncerty, jakie dotychczas zagrał w naszym kraju, były niesamowite. Wypowiedzi wokalisty nie sprowadzały się wyłącznie do kurtuazji, ponieważ radość z reakcji Polaków na kolejne hity Pantery wyraźnie mu się udzielała. Polacy moshowali, rozkręcali circle pity, wznosili pięści w powietrze, a także nie oszczędzali kręgosłupów w synchronicznym headbangingu. I tak przez niespełna półtorej godziny, zanim wszystko na dobre dobiegło końca. To nie wszystko: na długo przed końcem setu Phil nazwał zgromadzonych w obiekcie fanów najlepszą publicznością na całej europejskiej trasie. Kopnął nas zaszczyt, ale jeden z tych w pełni zasłużonych.

Całkiem długo frontman udowadniał niedowiarkom kunszt w przygotowaniach do tournée, rycząc swoje charakterystyczne partie bez fałszowania. Niestety tylko do czasu. Czyste wokalizy This Love zostały bowiem przez niego totalnie zaorane i nie pomogło nawet słyszalne obniżenie stroju gitary Zakka. Cóż, Anselmo nie młodnieje, zaś w Krakowie słychać to było chwilami aż za dobrze. Wówczas mój początkowy zachwyt jego aktualnymi możliwościami nieco przygasł. Równie kiepsko wypadło zestrojone horrendalnie nisko Cowboys From Hell. Słynny riff rozpoczynający numer brzmiał niemalże sludge’owo, a przez to bez energii.

Mój nastrój uległ poprawie po pełnym emocji, znakomitym wykonaniu Floods, podczas którego na telebimach pokazywano urywki materiałów wideo z czasów świetności grupy. Nie zabrakło oczywiście całego mnóstwa ujęć braci Abbott. Phil zaznaczył zresztą już wcześniej, iż wszystko, co robią, robią dla Dimebaga i Vince’a. Wizualizacje rzęsistego deszczu oraz burzy z piorunami zadbały o zbudowanie nastrojowego klimatu, zaś Wylde z odpowiednim pietyzmem potraktował niezapomnianą solówkę Dime’a.

Krótkie bisy rozpoczęto od Fucking Hostile, by następnie sprawnie przejść do Yesterday Don’t Mean Shit, jednakże oba te „czady” straszliwie ucierpiały na problemach z wokalem Anselmo, gdyż udawało mu się wydobyć wyłącznie pojedyncze słowa wyrwane z fraz. I to by było na tyle. Po odstawieniu instrumentów nastąpiło długie pożegnanie z publiką, a na zegarach wybiła 22:30. Niespełna półtoragodzinny set pod względem długości moim zdaniem był zupełnie w sam raz, bo brutalna muzyka Pantery serwowana w nadmiarze mogłaby po prostu zmęczyć. Tak czy inaczej, każdy, kto tego wieczoru nie dotarł do Tauron Areny Kraków powinien żałować. W końcu otrzymaliśmy jeszcze lepszy występ niż ten z 2023 roku, a przecież i tamten był całkiem udany. Chwilowe problemy z głosem Phila można mu częściowo wybaczyć, ponieważ jak wcześniej wspomniałem, przez około połowę setu wszystko było w należytym porządku. Być może zaszkodziły mu europejskie mrozy? Pozostawiając to pytanie oczywiście bez odpowiedzi, uprzejmie donoszę, iż Pantera wciąż daje radę, a zrewitalizowany skład grupy niewątpliwie okrzepł. Pod względem koncertowania warto dać mu więc szansę również w niedalekiej przyszłości, chociaż prywatnie nie życzyłbym sobie, by wydawał nową muzykę bez wkładu Dime’a i Vinniego.

Setlista:
In Heaven (nagranie: piosenka z filmu Głowa do wycierania Davida Lyncha)
A New Level
Mouth for War
Strength Beyond Strength
Becoming (zakończone outrem cytującym Throes of Rejection)
I’m Broken (zakończone outrem cytującym By Demons be Driven)
Suicide Note Pt. II
5 Minutes Alone
This Love
Floods
Walk
(wraz z Child Bite)
Domination / Hollow
Cowboys From Hell

Fucking Hostile
Yesterday Don’t Mean Shit

Pantera

Hubert Pomykała
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .