Koncertowe otwarcie sezonu wiosennego za mną. Tym razem jednak nie Warszawa, a Poznań stał się kierunkiem mojej eskapady, celem natomiast – organizowany „u Bazyla” wspólny występ Septicflesh i Krisiun, wspomaganych przez Szwedów z Diabolical i Szwajcarów z Science Of Disorder.
Zaczelo się stosunkowo wcześnie, bo w okolicach 19:00 jako pierwsi na scenie poznańskiego klubu zainstalowali się grajkowie z SoD. Wybór ich na support podczas trasy okazał się dość zagadkowy, bo muzyka Helwetów nie miała nic wspólnego z death metalem, który był tego wieczoru (w różnych postaciach) spoiwem dla reszty występujących u Bazyla kapel. Szwajcarzy prezentowali dla odmiany dźwięki z pogranicza hardcore/połamanego, miejscami meshuggowatego groove metalu. I choć brzmiało to całkiem ciekawie i poprawnie, występ pozbawiony był niestety scenicznego szaleństwa i entuzjazmu (który w tej muzyce jest przecież niezbedny) co przełożyło sie też na dość stonowane reakcje publiki. Koncert z rodzaju „było, minęło, to może browar”.
Drugi tego wieczoru Diabolical wszedł w rolę trochę lepiej. Ubrani w szaty i kaptury Szwedzi mieli też dużo łatwiejsze zadanie, bo ich muzyka była najbliższa stylistycznie do tej prezentowanej przez gwiazdę wieczoru. Podniosły, momentami patetyczny death/black metal był jednocześnie odpowiednio „szwedzki” dzięki czemu żarło to wszystko dość dobrze (choć z drugiej strony łba też specjalnie nie urywało). Ciekawostką był za to poziom opanowania języka polskiego przez gitarzystę składu – Carl Stjärnlöv zadziwił publikę kilkoma wtrąceniami, które z pewnością nie były wyłącznie wynikiem przygotowanych na potrzeby występu kurtuazyjnych zdań. Very nice.
Najlepsze miało się jednak dopiero zacząć, bo impreza przeszła od supportów do części zasadniczej. Trio braci Camargo/Kolesne to prawdziwi weterani death metalu, z powodzeniem kultywujący wypracowany przez blisko 3 dekady działalności styl. U Bazyla muzyka Brazylijczyków zabrzmiała odpowiednio surowo, brutalnie i z charakterystyczną dla południowej krwii żywiołowością, co skłoniło publikę to rozkręcenia całkiem energicznego młyna. Kapela zagrała przekrojowy set, z kawałkami pochodzącymi m.in z wydanej przed rokiem Scourge of the Enthroned, AssassiNation, debiutanckiej Black Force Domain, Conquerors of Armageddon, Southern Storm i The Great Execution. Wisienką na torcie był dedykowany „bogu rock’n’rolla” Ace of Spades, na który – jak się można było spodziewać – publiczność zareagowała odpowiednio entuzjastycznie. Bardzo dobry występ.
Do końca wieczoru pozostał już tylko gwóźdź programu, który pojawił się na scenie poznańskiego klubu kwadrans po 22:00. Występ Septicflesh możnaby uznać za dokładnie przeciwbiegunowy dla poprzedzającej Greków ekipy (w końcu Brazylijczycy stawiają w swoich występach na prostotę i oszczędność środków), jednak podniosłość i monumentalizm muzyki Anteńczyków bynajmniej nie przeszkodziły im w przekazaniu podobnej energii, co goszczący kilka chwil przed nimi Krisiun.
Cios szedł ze sceny za ciosem, Grecy serwowali najbardziej udane kawałki z ostatnich 4 płyt – Portrait of a Headless Man, Pyramid God, Martyr, Prototype, Enemy of Truth, Communion, The Vampire from Nazareth, Prometheus, Persepolis oraz zagrane na bis Anubis i pochodzący z ostatniej płyty Dark Art, odegrane zostały przez zespół bardzo witalnie, ekspresyjnie i z charakterystycznym dla studyjnych dokonań rozmachem. Po raz kolejny żałowałem tylko, że nie mam sposobności zobaczenia kapeli w towarzystwie Sotirisa Vayenasa, którego czyste wokale są dla mnie jedym z najważniejszych elementów składowych muzyki Septicflesh. Zabrakło mi też nieco obecności na setliście numerów z Sumerian Daemons, którą obok Comminion uważam za najlepszą płytę Greków.
Event jako całość, choć zaliczył kilka mielizn, ostatecznie (głównie dzięki Krisiun i rewelacyjnej formie Septicflesh) znakomicie się obronił. Osobne pochwały wędrują też do Kerima, który (co słychać) rozgościł się już w obozie Greków na dobre – z pełnym przekonaniem można zaznaczyć, że jego gra była prawdziwą ozdobą tego wieczoru.
Dziś Warszawa. Jeśli jeszcze macie możliwość, ruszajcie na stolicę. Na pewno nie będziecie zawiedzeni.
Zdjęcia wykonał Przemysław Cholewiński.
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026

