Sepultura, Sacred Reich, Crowbar – Wrocław (23.10.2022)

Przyznaję, że decyzję o wybraniu się na koncert Sepultury podjąłem dość spontanicznie. Do twórczości Brazylijczyków z Derrickiem Greenem nic nie mam, choć fanem również nie mogę się nazwać – słyszałem jedynie trzy krążki, z czego za naprawdę godny uwagi uważam jedynie jeden z nich. Na szczęście jest to wydana przed dwoma laty Quadra, którą zespół promował na tegorocznej trasie koncertowej. To, wraz z możliwością usłyszenia na żywo nieśmiertelnych klasyków nagranych jeszcze z Maxem Cavalerą koniec końców przekonało mnie do zawitania w progach wrocławskiego klubu A2. I była to świetna decyzja.

Powitała mnie przerażająco długa kolejka do wejścia, która jednak nie mogła dziwić, biorąc pod uwagę występujące w niedzielny wieczór zespoły oraz informację o sold oucie. Wejście do klubu przebiegło jednak zadziwiająco sprawnie, a na występ otwierającego wieczór Crowbar musiałem czekać niecałe dziesięć minut. Sludge’owi weterani przerobili zebraną w A2 publikę na mokry placek. Ciężar ich muzyki od zawsze miażdżył, ale świetne nagłośnienie wrocławskiej sali koncertowej jeszcze podbiło to wrażenie. Fanów formacji na pewno zadowoliła dość przekrojowa setlista zahaczająca o ponad połowę dyskografii zespołu – od klasycznych krążków Crowbar czy Odd Fellows Rest aż po najnowszy Zero and Below. Sądząc po entuzjastycznym przyjęciu nowoorleańczyków przez tłum zgromadzony pod sceną, sympatyków kapeli prowadzonej przez przesympatycznego Kirka Windsteina było w A2 całkiem sporo, a trzy kwadranse składające się na jej występ były niezwykle udane. Osobiście bardzo chciałbym, aby Amerykanie sami ruszyli w trasę koncertową i zaprezentowali pełnię swoich możliwości jako headliner. Byłbym pierwszym czekającym na otwarcie klubowych wrót.

Setlista:
Conquering
I Feel the Burning Sun
Bleeding From Every Hole
To Build a Mountain
The Cemetery Angels
Chemical Godz
All I Had (I Gave)
Planets Collide
Like Broken Glass

Rolę drugiej przystawki przed daniem głównym pełniła inna kapela z USA – thrash metalowe Sacred Reich. Na papierze spełnili oni wszystkie punkty, jakich mógłbym oczekiwać od kapeli bawiącej się w thrash: były więc dzikie galopady skłaniające do machania głową, nie brakło też porywających solówek. Niestety nie obyło się bez dłużyzn, przez co mam mieszane wrażenia. Wyróżnię za to na plus Phila Rinda, który bardzo ochoczo zagadywał publikę, poruszając przy tym tematy aktualne oraz po prostu ważne.

Setlista:
Divide & Conquer
The American Way
Manifest Reality
Who’s to Blame
Awakening
Independent
Salvation
Death Squad
Surf Nicaragua

Jak wspomniałem, twórczość Sepultury z ery „post-Maxowej” jest mi w zasadzie obca i całe szczęście, że Quadra to naprawdę mocny krążek, bo nie licząc utworów Kairos i będącego najsłabszym punktem występu Brazylijczyków (i Amerykanina) Machine Messiah, to właśnie na niej oraz na nieśmiertelnych klasykach skupiał się występ headlinera. O tym, że Derrick Green wymiata, wiedziałem już po dwóch utworach – facet wokalnie miażdży, a do tego na scenie jest prawdziwym wulkanem energii. Choć akurat przy tej muzyce i mnie było ciężko ustać w miejscu, co w końcu doprowadziło do tego, że na bisowym Ratamahatta rzuciłem się w sporych rozmiarów ludzki wir pod sceną. Można żyć przeszłością i uparcie obstawać przy tym, że „bez Maxa to nie Sepultura”, jednak ja polecam przy najbliższej okazji wybrać się na koncert Sepy. Takiego manta w tym roku nie spuścił mi nikt i podejrzewam, że nieprędko zostanie ono przebite. Upływu lat po kwartecie kompletnie nie widać – mimo pięćdziesiątek na karkach ich muzyka wciąż jest brutalna, a na żywo, przy odpowiednim nagłośnieniu po prostu urywa łeb. Nie można chcieć niczego więcej.

Setlista:
Isolation
Territory
Means to an End
Capital Enslavement
Kairos
Propaganda
Guardians of Earth
Last Time
Cut-Throat
Dead Embryonic Cells
Machine Messiah
Infected Voice
Agony of Defeat
Refuse/Resist
Arise
Ratamahatta
Roots Bloody Roots

Rzeź zaserwowana na koniec tygodnia przez Sepulturę, Crowbar i w nieco mniejszym stopniu Sacred Reich, była dokładnie tym, czego potrzebowałem. Przy okazji był to jeden z lepszych koncertów, w jakich brałem udział we wciąż trwającym roku 2022. Jeśli nie byliście, to naprawdę macie czego żałować, a jeśli byliście, to myślę, że podzielacie mój entuzjazm. To był wspaniały wieczór, który pozostanie w mojej pamięci na długo, a do tego wysoko zawiesi poprzeczkę następnym wydarzeniom, w których wezmę udział.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , , , , .

Dodaj komentarz